Architektura krajobrazu / Byliny / Inspiracje

Badyle dyrektora – naturalistyczna rabata przed warszawskim biurowcem

F1000025Czy widok uschniętych badyli może cieszyć? I to jak! Jeśli nauczyliście się patrzeć inaczej na miejskie rabaty i klomby, jeśli nie szukacie już wymanikiurowanej świeżości rodem z kiczowatego katalogu, lecz chcecie powiewu zielonej (zrudziałej?) dziczy w betonowej dżungli, z pewnością spodoba się wam ten projekt. Nietuzinkowe nasadzenie, które zaskakuje naturyzmem, dzikością i spontanicznością, pojawiło się na ulicy Grójeckiej w Warszawie. Rabata umiejscowiona przy ruchliwej trasie wylotowej, to miejsko-przyrodnicza wizytówka spółki Lasy Państwowe. Projekt który przywraca we mnie wiarę w ogrodniczy design.

F1000037 F1000012 F1000015 F1000019 F1000035

Obserwuję to miejsce od kilku lat. Najpierw oczywiście powstał budynek – nieszczególnie udany biurowiec. Przed nim czekała na zagospodarowanie długa wąska działka frontowa położona wzdłuż trasy. Można było postawić płot i zasadzić tuje. Ale ktoś wpadł na lepszy pomysł… 

Warunki dla projektanta były zdecydowanie niełatwe. Dookoła raptem kilka młodych drzew, za to liczne monumentalne biurowce. W oddali zaniedbane działki i trasa. Na dokładkę nieopodal ogromny stalowy słup wysokiego napięcia, który budzi grozę niczym monstrualna elektrownia nuklearna na przedpolu „Prospect cottage” Dereka Jarmana. Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych, czyli instytucja która zajęła ów srebrny posmodernistyczny biurowiec, zdecydowała się na zagospodarowanie wąskiego pasa ziemi tak, by stał się jej wizytówką. Najwyraźniej postarano się, żeby zieleń odzwierciedlała miłość zarządców naszych lasów do natury. I udało się. Widać zachwyt nad przyrodniczym cyklem umierania i odradzania. Nad dzikością polskich łąk, leśnych polan. Nad prostą, choć liryczną atmosferą borów i puszcz pełnych powalonych monumentalnych pni. I to wszystko obok stacji benzynowej BP, między linią kolejową a sześciopasmową trasą.

F1000006 - Kopia F1000011F1000026F1000028F1000007

Oczywiście rabata nie jest perfekcyjna ani też rewolucyjnie nowatorska. Można powiedzieć, że to projekt modny. Choć się zachwycam, to jednak mam kilka uwag. Biorę też pod uwagę że nasadzenia nie są jeszcze w pełni rozrośnięte. Chciałam zaprezentować wam je już rok temu, ale wtedy byliny były na tyle małe, że nie tworzyły interesującej całości. Aktualnie jest lepiej, choć do pełni rozkwitu brakuje im jeszcze 1-2 sezonów. Tymczasem pojawiły się inne problemy. Przede wszystkim „dziki pas” nie jest właściwie pielęgnowany. Samosiejki drzew tu i ówdzie wprowadzają chaos. By naturalistyczne rabaty prezentowały się efektownie, za młodu muszą być pielone. Tutaj niestety sporo brakuje do ideału. Co gorsza administracja sąsiedniej działki nie fatyguje się nawet by regularnie kosić trawnik. Dzika rabata graniczy więc z dzikim chaszczowiskiem, które tworzy swego rodzaju wizualną konkurencję, z niemal metrowymi komosami, białym krwawnikiem i cykorią podróżnik. Wystudiowana dzicz od projektanta nie wygląda dobrze obok dziczy autentycznej, ruderalnej (oszczędzę akurat tych zdjęć). Oby to się jak najszybciej zmieniło! 

F1000022 F1000016 F1000018

Drugi problem – nie wszystkie rośliny właściwie dobrano do stanowiska. Konwalie zdaje się zaplanowane były jako roślina okrywowa, miały się rozrosnąć w cieniu zwalonego pnia. Niesety cień okazał się znikomy. Kwiatki te podobnie jak paprocie ledwo sobie radzą wystawione na ostre słońce. Niektóre trawy oraz goździki zostały zdominowane przez bardziej inwazyjne byliny. I najgorsza gafa projektanta – zbędne moim zdaniem wykreowanie sztucznego wzniesienia o kształcie bardzo wydłużonego balasa. Pojawia się problem skali – podłużny wał ziemny, na którym malowniczo leży powalony stary pień drzewa, sprawdziłby się na otwartej przestrzeni. Wzdłuż chodnika jego horyzontalny charakter zamiast budzić skojarzenia z naturą, przywodzi (przynajmniej mnie) na myśl usypiska stworzone przez człowieka. Toż to Warszawa, nieopodal są jeszcze resztki carskiej twierdzy z podobnymi, choć większymi wałami. Kawałek dalej – Reduta Ordona i podobny nasyp. Parę kilometrów na Północ – ulica Okopowa, od okopów Lubomirskiego. Okopy, Wały Zygmuntowskie, nasypy Twierdzy Warszawa… przy nich wał ziemny przed budynkiem Lasów Państwowych wygląda jak dziecinny zamek z piasku. A właściwie nie zamek tylko balas (przepraszam ale nie mogę znaleźć innej metafory). No dobrze, dość krytyki. Poza drobnymi projektowymi niedociągnięciami wykonano dobrą robotę. Stworzono naprawdę oryginalne nasadzenie w stylu new perrenial planting, pełne bylin i traw, za co (jak wiadomo stałym czytelnikom tego bloga) zawsze będę chwalić. Sekwencja kwitnienia jest bogata i wydłużona w czasie – moje zdjęcia pochodzą z końca września, kiedy już apogeum kwitnienia i bogactwa kolorów jest za nami. Mimo tego rośliny zachwycają zróżnicowaną strukturą liści, interesującymi barwami, przykuwają uwagę ruchem. Jestem przekonana że w zamyśle projektanta było celowe wykorzystanie badyli i “suszków”, stąd pojawiają się rośliny takie jak krwawniki, które nawet zrudziałe zdobią. Tak samo przekwitłe krwawnice Lythrum salicaria, które gdy stracą purpurowy kolor zdobią ze względu na ciekawy strzelisty pokrój. Są tu też moje ulubione astry (na oko Aster amellus o delikatnych niczym gwiazdki płatkach tworzących „chmury”) i kilka innych hitów szkółkarskich. Razem z nimi rośnie mnóstwo rodzimych gatunków – od niemal czarnej dąbrówki rozłogowej Ajuga reptans poczynając, na śmiałku darniowym kończąc. Byliny przechodzą w malownicze łany, przeplatając się tu i ówdzie z trawami (trzcinniki, śmiałek darniowy). Gdzieniegdzie można natrafić na zimozielone sosenki karłowe. Dla kontrastu wprowadzono elementy nowoczesne, czyli drzewa w koszach drucianych wypełnionych kamieniami. Są też miejsca wysypane jasnym żwirem. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie to jak poradzono sobie z aspektem wysokości i trójwymiarowości nasadzeń. W kilku miejscach na samym środku rabat rosną przedziwne odmiany krzewu o nazwie kruszyna. Brzmi znajomo? Tak, to Frangula alnus czyli kruszyna pospolita. Ale użyta tu odmiana o nazwie „Fine line” bardziej przypomina wierzbę, ma tak cienkie listki, że można się zdziwić. To jakiś ostatni krzyk mody. Czemu akurat taką kruszynę wybrano? Ponoć pięknie się przebarwia jesienią. Trzeba przyznać też, że nieźle udaje bylinę, ma bowiem zwarty wertykalny pokrój i fajnie harmonizuje z astrowatymi. Wisienką na torcie są zaś posadzone w szerokim narożniku rabaty mydleńce. Drzewa te są przepiękne i wprost nie mogę uwierzyć że nie sadzi się ich na dużą skalę w Polsce. Pisałam o mydleńcach przy okazji wizyty w Wiedniu. Spójrzcie na ostatnie zdjęcie we wpisie tu.

F1000036 F1000034 F1000023 F1000032 F1000007 F1000030 F1000021

Reasumując – nasadzenie przed budynkiem Dyrekcji Lasów Państwowych jest naprawdę godne pochwały. Może jako inspiracja 1:1 nie bardzo nadaje się do skopiowania przed domkiem jednorodzinnym czy na osiedlu. Ale idea której hołduje  – żeby sadzić gatunki rodzime, byliny wraz z trawami – jest godna pochwały. Podobnie jak pomysł dostrzegania piękna w przekwitłych kwiatostanach i usychających, pokładających się pędach. W końcu to obraz stworzony przez naturę. Niektórzy mieszkańcy miast już chyba zapomnieli jak piękne bywają ugory w październiku. Ta rabata to miła odmiana po tym jak całymi latami przed budynkami użyteczności publicznej sadzono chińskie jałowce do spółki z irgami, ewentualnie dekorowano przestrzeń w mieście tandetnymi i chłonącymi wodę kobiercowymi klombami z roślin jednorocznych. Czas na bardziej swobodne nasadzenia w miastach, te imitujące polską przyrodę. Jestem zdecydowanie na tak!

EDIT: tak wygląda to samo miejsce kilka dni (tygodni?) wcześniej na blogu Magdy: https://barwyogroduwpodrozy.blogspot.com/2015/10/trawiasty-ogrod-przy-biurowcu-w.html?showComment=1455827074188#c7280735554688411052

Zobacz również

4 komentarzy do “Badyle dyrektora – naturalistyczna rabata przed warszawskim biurowcem

  1. Piękna rabata, choć wydaje mi się trochę za bardzo zarośnięta trawami. Ale podejrzewam, że aby w pełni ją docenić trzeba by to zobaczyć na żywo w całej okazałości. Co do doboru roślin do założenia w pełni się z tobą zgadzam – szanujmy rodzimą przyrodę i korzystajmy z tego, co świetnie u nas rośnie.

    • Faktycznie o tej porze roku trawy zdecydowanie rzucają się w oczy i dominują. Moim zdaniem wygląda to całkiem OK i jak już ktoś zauważył w komentarzach na facebooku, daje dużo ruchu temu nasadzeniu. Wolę coś takiego niż statyczne grupki iglaków które sadzi się dużo, dużo częściej przed biurowcami i przy parkingach. Dzięki za komentarz i pozdrawiam!

  2. Zdecydowanie wolę takie nasadzenia niż kolorowe rabaty z jednorocznych. Zastanawia mnie tylko, na ile taka rabata pasuje do otoczenia, ponieważ nie znam tego miejsca. Bo przecież na efekt składa się także kontekst.

  3. To ciekawe, ja byłam tam w ubiegłym tygodniu…Faktycznie teraz wygląda ciekawiej, rośliny już się ładnie rozrosły. Letnia i wiosenna odsłona mniej przypadła mi do gustu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *