Balkony / Dekoracje z kwiatów / Inspiracje

Balkon makeover, czyli donica w stylu Arts & Crafts

Początek jesieni nie oznacza że musimy zrezygnować z dekorowania balkonów roślinami. Mam propozycję dla tych którzy niekoniecznie chcą u siebie o tej porze roku widzieć wrzosy i wydrążone dyniowe latarnie 😉

F1010031

Dotąd na blogu opowiadałam tylko o ogrodzie i jedynie wspominałam o moich balkonach czekających na zagospodarowanie. Wreszcie mogę się czymś pochwalić. Dlaczego dopiero teraz? Mieszkam w starej kamienicy, i przez wakacje trwał remont elewacji naszego budynku. Mam teraz nowy balkon, nową balustradę i posadzkę. I nowy kolor kamienicy, która jest tłem dla wszystkiego co mam na balkonie.

F1000006 - Kopia

Balkon przed remontem wyglądał TRAGICZNIE, nie dziwcie się że nie chciałam tam niczego stawiać ani nie dekorowałam skrzynkami. Po prawej stronie – Tadaaam! Po remoncie i zagospdarowaniu.

Przeanalizowałam otoczenie i tło. To bardzo ważne – zawsze podkreślam że kontekst w którym tworzymy rabaty w ogrodzie są najważniejsze. Ta sama zasada według mnie odnosi się do balkonu. Nie wyobrażam sobie urządzić tu, na warszawskiej Ochocie, orientalnego kącika z bonsai. Oto jakimi przesłankami kierowałam się tworząc kompozycję i jakie elementy kontekstu brałam pod uwagę:

  • Balkon należy do modernistycznej przedwojennej kamienicy na zabytkowym osiedlu
  • Jest tu ciemna, geometryczna balustrada
  • Jasna elewacja która dominuje jako tło dla ewentualnych roślin
  • Dużo dookoła zastanej zieleni (ogromne kasztanowce które widać z balkonu)
  • Proste, uniwersalne, geometryczne kafelki w stylu międzywojennego modernizmu
F1000007

Tyle zieleni jako tło… po co robić skrzynkę w tym kolorze? Postarałam się o coś czarno – fioletowo – różowo – złotego.

W takich “warunkach” szukałam czegoś co będzie z jednej strony wyróżniało się kolorystycznie (od razu zrezygnowałam z typowo zielonych nasadzeń – to już przecież mam – mówię o kasztanowcach), z drugiej strony chciałam posadzić coś co będzie widoczne na tle kremowej elewacji. Jako że kocham byliny i połączenie ich z trawami postanowiłam na początek stworzyć donicę w stylu Arts & Crafts. Styl oparty na inspiracji naturą, ale jednocześnie nowoczesny… idealnie!

F1010028

Rozplenica słoniowa, turzyce, rozchodniki i werbena której kwiaty nie załapały się w kadrze.

Widziałam kiedyś w amerykańskim magazynie ogród Franka Lloyda Wrighta i zapamiętałam że było w nim sporo traw Pennisetum. Kupiłam więc wielką rozplenicę słoniową Pennisetum purpureum “Vertigo” jako dominantę. To znaczy nie jestem pewna czy to właśnie ta roślina, ale tak ją oceniam na chłopski rozum. Przy okazji – naprawdę nie wiem czemu sklepy ogrodnicze i szkółki mimo próśb i pytań klienów nie udzielają informacji o gatunkach które sprzedają… Możecie ciekawą refleksję na ten temat przeczytać u innej ogrodniczej blogerki Magdaleny, która trafiła w sedno pisząc „Dlaczego firmy ogrodnicze nie traktują nas poważnie?”.

Wracając do mojej czarnofioletowej trawy – jej liście idealnie pasują do balustrady, są jakby powieleniem fioletowo – grafitowego koloru i linii tworzonych przez barierkę. Jednocześnie ta rozplenica ze względu na bujny wzrost idealnie pasowała mi rozmiarem. Dorasta podobno do 1metra. Chciałam by zawartość donicy była wysoka i widoczna z mieszkania, ale zależało mi by uniknąć typowych skrzynek wieszanych na najwyższej poręczy. Ważne – weźcie pod uwagę, że donica zaraz po posadzeniu to taki efekt “instant” ale na prawdziwą realizację mojej wizji trzeba będzie poczekać, jak to bywa z roślinami. Trawa już chyba nie zakwitnie w tym sezonie, ale to nic. Przeszukując internet natknęłam się na inną rozplenicę – Pennisetum setaceum ‚Rubrum’, która ma podobny wygląd ale jest mniejsza. Myślę że mogłaby zastąpić „Vertigo”, chociaż bardziej jako wersja jednoroczna. Jeżeli iść dalej tym tropem to spokojnie też zamiast rozplenicy widziałabym jednoroczne kanny o czarnych liściach, chociaż te mają zdecydowanie egzotyczny wygląd. Efekt myślę że byłby podobny.

F1010027

Do ciemnych strzelistych liści dobrałam rozchodniki Sedum spectabile (prawdopodobnie odmiana “Neon” ale pewności nie mam bo szkółka której nazwy nie wspomnę nie raczyła udzielić na ten temat informacji). W każdym razie kolor rozchodników był zbliżony do odmiany “Neon” – chłodny róż, zdecydowanie późna odmiana. Jako uzupełniacz wybrałam natomiast brązową turzycę Carex comans „Bronze form”. Normalnie nigdy bym tego nie kupiła (wygląda jak uschnięta “zwykła” trawka?) ale uznałam że w towarzystwie szlachetnej rozplenicy i posadzona w wielkiej białej donicy zyska nowoczesny sznyt i będzie wyglądać super, zupełnie jak fantastyczne projekty Franka Lloyda Wrighta. Tak, trawy zdecydowanie dobrze wyglądają z zestawieniu z gładkimi powierzchniami, czy to w ogrodzie, czy na tarasie. Widziałam tego rodzaju zestawienia nawet z hortensjami na targach „Zieleń to życie” więc chyba się nie mylę. Aha, donica jest biała ponieważ chciałam mieć coś jasnego (taki gigant w ciemnym kolorze wyglądałby moim zdaniem za ciężko na tym małym balkonie) oraz chciałam nawiązania do koloru posadzki. Wybrałam dość drogi model, który ma już odprowadzenie wody wbudowane w środek, czyli możemy lać bez podstawki. Do tego posiada kółeczka (zręcznie ukryte) dzięki którym z łatwością się ją przesuwa i nawet pokaźny rozmiar nie stanowi tu problemu. Polecam.

F1000001 (2)

Donica niby jest rewelacyjna bo zapewnia przepuszczalność i ma podstawkę wbudowaną w dno, ale wolałam nasypać solidny worek keramzytu by moje rośliny miały dobrze.

F1000002

Nietsety szkółka w której robiłam zakupy mnie troche rozczarowała. Nie dosc że nie mogłam się doprosić o nazwy odmian roślin, to jeszcze wszystko było przerośnięte. Jak już wydobyłam trawy z donic to musiałam poobcinać im korzenie.

Na koniec informuję że dla wprowadzenia lekkości i koloru dodałam jedną werbenę patagońską. Na zdjęciach jeszcze jej nie widać (to te zielone łodygi), ale teraz, gdy piszę post zdążyła się rozrosnąć, rozkwitnąć i wygląda super pomiędzy pędami rozplenicy. Ją także widać z wnętrza mieszkania.

Jedyny problem z moją kompozycją to mrozoodporność. Wszyscy mnie straszą że Pennisetum nie wytrzyma zimy. Werbena zresztą też wrażliwa jest. No ale dajmy szansę. To Warszawa, murek, zaciszne podwórko na zasmogowanej (ogrzanej spalinami) Ochocie. Może się uda. A może przeniosę donice na drugi balkon który jest zabudowany? Zobaczymy. Na razie jest to co jest, a mnie efekt się podoba. Uważam że udało się zrobić kompozycję prostą, efektowną i że ładnie to wszystko nawiązuje do międzywojennego modernizmu oraz do Arts & Crafts, chociaż jest w 100% nowoczesne.

F1010030

Tyle na dziś. To dopiero początek “szaleństw balkonowych”! 🙂 piękną mamy jesień, prawda? U nas na balkonie dzisiaj było 20 stopni w cieniu! xoxox

P.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *