Drzewa / Iglaki / Opinie

Fałszywi obrońcy choinek

Święta za nami, ale choinka zapewne będzie gościć w Waszych domach jeszcze przez kilka tygodni. Prawdopodobnie wybraliście dla siebie żywe drzewko, tak jak zrobiło to 96% Polaków. Jeśli jest to niesypiąca się jodła, to całkiem możliwe że zostanie z Wami aż do uroczystości Matki Boskiej Gromnicznej. Ja nie wyobrażam sobie obchodzenia Bożego Narodzenia bez choćby maleńkiej choineczki w swoim mieszkaniu, mimo że na Wigilii zawsze jestem gościem u rodziny gdzie ubiera się właściwe drzewo. Rozumiem jednak, że nie wszyscy mają możliwość i chęć podkreślania atmosfery Bożego Narodzenia i tradycji przez kupowanie choinki. W dobie konsumpcjonizmu jestem w stanie zaakceptować podejście „minimalistyczne” do Świąt i rezygnację z takich symboli jak choinka w imię odmowy konsumowania świątecznej papki.

choinka

Nie mam natomiast pojęcia skąd biorą się głosy o tym by zaprzestać kupowania  choinek ciętych w imię rzekomej ekologii, ochrony przyrody, miłości do roślin. Niestety głosy tego rodzaju wydobywają się z gardeł i/lub facebookowych profili różnych tzw. celebrytów. Jak wiadomo osoby sławne mają fanów którzy słuchają ich w sprawach wykraczających poza zawodowe kompetencje tychże sław. Aktorzy lubią wygłaszać sądy nie tylko na temat aktorstwa, ale też m.in. ekologii. Obawiam się, że nie zawsze są to głosy kompetentne. Trochę jak w sytuacji gdy kierowcom rajdowym zdarzało się radzić w kwestii sposobu zagospodarowywania zieleni na poboczach dróg i namawiać do wycinania drzew (ale to już zupełnie inna historia). Tymczasem na profilu jednej z popularnych gwiazd TV czytamy:

xxxx

Na fanpage aktorki i obrończyni praw zwierząt Agnieszki Włodarczyk co roku pojawia się apel o niekupowanie ciętych choinek. Jej fani wydają się być zachwyceni tym pomysłem.

Czym jest eko choinka?

Głos Agnieszki Włodarczyk nie był jedynym tego typu na który się natknęłam na facebooku, dlatego postanowiłam sytuację skomentować i przypomnieć kilka faktów. Zacznę od tego, że kupowanie żywych ciętych choinek nie jest niczym złym. Choinki takie pochodzą z profesjonalnych plantacji. Stoiska gdzie odbywa się sprzedaż drzewek są regularnie sprawdzane (np. przez straż miejską) pod kątem legalności pochodzenia choinek, a za sprzedawanie drzew „dzikich” grożą wysokie grzywny. To już nie PRL gdy kradło się świerczki z lasu. W związku z tym że iglaki pochodzą z komercyjnych upraw, nie istnieje problem niszczenia przyrody. Polska jest potentatem w dziedzinie produkcji świerków i innych drzewek bożonarodzeniowych, do tego stopnia, że największe zachodnie (Holenderskie i Duńskie) koncerny choinkowe ostatnimi laty wykupują u nas ziemię pod uprawę tych roślin. Przemysłowa uprawa zakłada regularne dosadzanie kolejnych pokoleń drzewek co roku, dzięki czemu przybywa nam zielonych obszarów. To biznes jak każdy inny. Ekolodzy chwalą ten proces, tłumacząc że wielkie plantacje (średnio 100-300 ha) to dodatkowe źródło tlenu. Pod względem szkodliwości dla środowiska dużo gorzej wypadają choinki sztuczne, wykonane z plastiku. Zarówno proces ich produkcji jak i utylizacja wiążą się z destrukcyjną dla środowiska emisją spalin, a choinkowy plastik rozkłada się min. 500 lat.  Na dodatek najczęściej produkowane są w Chinach, w fabrykach gdzie zasady etycznego traktowania pracowników nie istnieją (więcej na ten temat polecam w interesującym artykule tutaj). Skąd więc pomysł by zrezygnować z choinek ciętych? Nie szkodzi to przecież przyrodzie, bo nie kłusujemy. Dajemy jedynie zarobić hodowcom (ewentualnie też marketom). Czy jest o co bić pianę?

Plantacja choinek - to z takich miejsc pochodzą nasze świąteczne drzewka. Fot via sadownictwo.blox.pl

Plantacja choinek – to z takich miejsc pochodzą nasze świąteczne drzewka. Fot via sadownictwo.blox.pl

„Lepiej kupić w doniczce, a po Świętach posadzić w ogrodzie”

Aktorka Agnieszka Włodarczyk upiera się, że najlepsze jest kupienie „ekologicznej” choinki w doniczce. Och, gdyby to było takie proste… Po pierwsze nie każdy kupujący choinkę ma ogród by drzewko automatycznie przesadzić do gruntu po Świętach, jak radzi gwiazda. Powiedzmy, że zawsze można pobawić się w ogrodniczego partyzanta, ewentualnie pojechać w dzicz i zasadzić roślinę gdziekolwiek, choćby w lesie. Ale chwileczkę. Zasadzić? W styczniu? Hmm, może w Wielkiej Brytanii ma to sens, ale tu, w Polsce? Styczeń to statystycznie najzimniejszy u nas miesiąc. Nawet jeśli w Święta jest ciepło (jak w tym roku) to już pierwsze tygodnie Nowego Roku zwykle bywają skute lodem tak, że w glebę nie da się nawet wbić szpadla. Nawet jeśli aura sprzyjała by nam na tyle by spore drzewko dało radę się ukorzenić (wymaga to kilku tygodni bez mrozu i wilgotnego podłoża [podlewanie?]) to jest jeszcze jednej problem – korzenie. Miałam kiedyś choinkę w doniczce – jak się potem okazało została wykopana z gruntu na niedługo przed Świętami. Tylko udawała drzewko uprawiane w pojemniku od młodości. Faktycznie rosła w ziemi i bezpośrednio przed wystawieniem na sprzedaż została wetknięta do dużo za małej donicy. Jej poucinane korzenie nie miały szansy się zregenerować. Kolejny wniosek? Najpewniej drzewka z doniczek zakupione przed Świętami po prostu się nie przyjmą. Przy tym są dużo droższe niż choinki cięte tej samej wielkości. Wniosek? Kupowanie w doniczkach nie ma sensu.

zywa-choinka-w-pojemniku-m

Drzewka które sprzedaje się w okresie przedświatecznym jako pojemnikowe często mają poucinane korzenie i nie mają szans na przyjęcie się w ogrodzie, o czym przekonałam się sama kilka lat temu. Fot. Midem, autor bloga „Ogród Wrocławski” via poradnikogrodniczy.pl

Najlepsza jest sosna

Wiele osób chcąc oszczędzić, decyduje się na wycięcie drzewka „na dziko”. Ma to często miejsce zwłaszcza na prowincji, gdzie takie sytuacje władzom trudniej jest kontrolować. Nie wszyscy wiedzą, że zgodnie z prawem można bez formalnego pozwolenia wyciąć drzewko które nie ma więcej niż 10 lat, pod warunkiem, że nie rośnie ono bezpośrednio w lesie ani na terenie objętym ochroną konserwatorską (Ust. 6 art 83 ustawy o ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 r.). Gdyby jednak cała Polska ruszyła na rozdroża wycinać choinki na własną rękę, nie byłoby za dobrze. Chyba że…

sosenki

Coraz częściej polskie krajobrazy wyglądają właśnie tak> upadek rolnictwa skutkuje porzucaniem pól, a ugory zasiewają się sosenkami. Czy to nie doskonałe źródło eko choinek? fot. via www.phnsa.pl

Bezpiecznie i bez szkody dla przyrody można robić tak jak mój wujek Kazik: pozyskiwać drzewka z własnej działki bądź leżącego odłogiem pola sąsiada (po uzgodnieniu z nim). Wujek Kazik co roku „zdobywa” w ten sposób bożonarodzeniową sosenkę. Łatwo o taką w niemal każdej części naszego kraju. Sosny mają 71,4% udziału w drzewostanie Polski. Rozsiewają się „jak głupie” przez co łatwo natknąć się na bezpańskie samosiejki czy to wzdłuż torowisk, przy drogach, czy na leżących odłogiem polach. Nawet młoda, kilkuletnia sosenka stanowi nie lada okaz i w zupełności wystarczy by wprowadzić świąteczną atmosferę do pokoju. No i ten zapach…

sosenki 2

Nawet mała sosenka wygląda atrakcyjnie, i pięknie pachnie. fot. via forumogrodnicze.info

Moim zdaniem ktoś kto chce być zupełnie „eko” może bez wyrzutów sumienia wyciąć sobie taką choineczkę, powiedzmy o wysokości 1m, a dla pewności wiosną rozsiać trochę nasion w jakimś odpowiednim miejscu by uzupełnić to co zabrał przyrodzie. Powiecie, że namawiam do kradzieży drzew… Może to kontrowersyjny pomysł, ale nie pozbawiony sensu. Zakładam że potraficie zlokalizować „bezpieczne źródło drzewek”, a w razie wątpliwości odszukać właściciela gruntu z którego zamierzacie samosiejkę wyciąć by zapytać się o zgodę. Zapewniam, że coroczne wycinanie kilku milionów choinek, nad którym tak ubolewają pewne grupy osób, wcale nie jest tak dramatyczne jakby się mogło wydawać. Głównie za sprawą faktu, że pochodzą one z plantacji, a zaledwie niewielki ich procent sprzedają Lasy Państwowe. Jednak nawet jeśli masowo wycinalibyśmy lasy, to przypominam że nasz kraj zmienia się powoli w puszczę. Plany ustawowe zakładają zalesienie do 2020 roku 1/3 Polski. Dla mnie to jest równoznaczne z degradacją polskiego rolnictwa. To nie przypadek, że najbardziej rozwinięte gospodarczo kraje w UE mają znikomą powierzchnię lasów. Wyjątek stanowi Skandynawia, no ale chyba nie ma się co porównywać np. do leżącej w dużej części za kołem podbiegunowym Finlandii, która choć zbliżona wielkością do Polski ma zaledwie 5 milionów mieszkańców (z których większość rezyduje w stolicy). Kraj taki jak ten nie ma szans utrzymać się z konwencjonalnego rolnictwa i gospodarka leśna jest rozsądnym rozwiązaniem. Ale w Polsce? Lasy to najbardziej ekstensywna forma uprawy ziemi. Mamy całkiem niezłe gleby i to trochę przykre (mówię to jako miłośnik przyrody), że przez ostatnie 30 lat lesistość w Polsce się tak drastycznie zwiększyła. Aktualnie jest u nas niemal o połowę więcej lasów niż przed wojną! Na Lubelszczyźnie aż o 30% więcej niż jeszcze w latach 70 (dane z kupionej na bazarku książeczki „Lasy Lubelszczyzny” – wynikało z niej że jeszcze czterdzieści lat temu ciężko było wybrać się gdzieś poza Lublin na grzyby). Dzisiaj gdy pojedziecie na wycieczkę pod Biłgoraj, czy do Małopolski, w okolice Tarnowa, krajobraz który zobaczycie będzie przygnębiający – bezkresne ugory, dawne pola porastające powoli nawłocią, brzeziną i innymi samosiejkami. Dzika przyroda to wartość, ale z drugiej strony wiemy jakim kosztem się ekspansja tej przyrody aktualnie odbywa. Cieszyłabym się gdyby tworzono nowe rezerwaty i chroniono te istniejące, a tereny przeznaczone pod rolnictwo aktywizowano ekonomicznie. Paradoksalnie Puszcza Białowieska się kurczy, natomiast jeden z najstarszych dębów w Polsce, 700- letni okaz z Piotrowic został niedawno podpalony przez chuligana. Jaki w tym wszystkim sens?

Eko Święta

Wiecie już co myślę o choinkach. Jeśli chcecie być ekologiczni, pomyślcie raczej jak uniknąć produkowania w Święta wielkiej ilości śmieci. Zachowajcie papier po prezentach na przyszły rok (ja tak robię, zwłaszcza jeżeli dostaję podarunki w papierowych torbach). Pięknym sposobem na bycie fair z przyrodą jest wykonywanie własnych ozdób choinkowych zamiast kupowanie tych z plastiku. Przypomniałam sobie o tym przeglądając zapowiedź wystawy w warszawskim muzeum rzeźby. Możemy w nim aktualnie oglądać kolekcję figurek i zabawek z papieru autorstwa artysty Józefa Gosławskiego (1908-1963) pt. „Tata rzeźbiarz”. Jeszcze nie widziałam ekspozycji osobiście, ale już zakochałam się w papierowych figurkach prezentowanych na stronie internetowej Królikarni i nie mogę doczekać się aż obejrzę je na żywo. Za rok będę z pewnością miała swój mały warsztat produkcji eko-ozdób nie tylko z papieru, ale także z ogrodniczych skarbów (szyszek, żołędzi, owocostanów platana, orzechów etc).

Figurka J.Gosławski fot. Maja Wirkus 3

Piękne figurki i ozdoby świąteczne autorstwa  Józefa Gosławskiego można oglądać na wystawie w warszawskiej Królikarni do lutego. Więcej na temat artysty znajdziecie tutaj: http://goslawski.art.pl/  (fot. Maja Wirkus)

Figurka J.Gosławski fot. Maja Wirkus

Figurka J.Gosławski fot. Maja Wirkus 2

3 komentarzy do “Fałszywi obrońcy choinek

  1. Doskonały artykuł – nic dodać, nic ująć! Jeśli tylko źródło nie jest podejrzane, moim zdaniem najlepiej kupić żywą i ciętą. Kopaną też można, ale trzeba się liczyć z wyższą ceną oraz niepraktyczną, bo ciężką i dużą bryłą korzeniową; w przeciwnym przypadku (a zwykle nawet w takim) mamy potem jak w banku problemy z przyjęciem się po wysadzeniu (piszę z autopsji).

  2. No cóż, ja mam od lat najmniej ekologiczną, bo sztuczną choinkę i to głównie dlatego, że byle chojak kosztuje co roku tyle, co sztuczne drzewko. Rachunek ekonomiczny jest więc prosty i ten punkt widzenia przyjęła moja mama.
    Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pomysł, który opisałaś, czyli własne drzewko. Mam nawet miejsce, musiałabym zakupić 2-3 sadzonki i przygotować kawałek gruntu leżącego odłogiem, a potem poczekać kilka lat. Tym sposobem byłoby i ekologicznie i ekonomicznie 🙂
    Tylko które iglaki lubią tereny dość podmokłe? Tylko taką miejscówką dysponuję.

  3. mnie się przyjęło 7 z 10 choinek posadzonych przez ostatnie 10 lat. Choinki kupowałam w doniczce nie większe jak 100-120 cm. Zimy obecnie są słabe w styczniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *