Krzewy / Przyroda / Zwierzęta

Gil – zimowy król, czy wróg ogrodników?

Przede wszystkim kocham rośliny. Nie chcę udawać, że na wyświechtane hasło „zadbajmy zimą o skrzydlatych przyjaciół” reaguję jakimś ożywieniem czy zainteresowaniem. Owszem, nie ma prawdziwego ogrodu bez ptaków, ale nigdy ich dokarmianie czy obserwowanie nie było dla mnie obsesją. Są jednak momenty gdy ptasi świat szturmem wkracza w świat ogrodniczy, i wtedy rzecz wymaga osobnego wpisu na blogu, albo przynajmniej wspomnienia. Tak było w przypadku znalezienia martwej sójki, napotkania dzięcioła czarnego, czy sytuacji gdy sowa znana jako Myszkin wpadła nam przez komin do chałupy. A tym razem…? Gil (Pyrrhula pyrrhula)

Tym razem również opowieść rozpoczyna się od wnętrza domu. W styczniowy poranek przez okno w kuchni ujrzałam najpiękniejszą ozdobę burego zimowego trawnika. Gromadka pięciu gili, prężąc brzuszki dłubała w źdźbłach trawy. Zdążyłam jedynie zrobić marne zdjęcie telefonem. Nawet w mikroskopijnym stopniu nie oddaje ono piękna, jakim były kolorowe tłuściutkie ptaszki krzątające się w moim ogrodzie. Czekałam na powrót gili potem jeszcze przez kilka dni, ale nie wróciły. Dlaczego? O odpowiedź postanowiłam zapytać znajomego ornitologa, który jest (między innymi) niekwestionowanym autorytetem w kwestiach przyrodniczych, popularyzatorem wiedzy o ptakach, kultowym ornitologicznym blogerem i autorem świetnych ptasich felietonów. Oto co Staszek Łubieński powiedział mi o gilach:

gil

„Chociaż budowę mają raczej solidną, są wrażliwe na stres. Schwytane w ornitologiczne sieci są obrączkowane poza kolejką, przed innymi gatunkami – gdyby ktoś przetrzymywał je za długo, gilowe serce mogłoby nie wytrzymać.”

gil z bliska

#słodziak

gil 10

Faktycznie gile są korpulentne. Najlepiej według mnie oddaje to ich angielska nazwa: „bullfinch”, co można przetłumaczyć jako „bycza zięba”. Najwyraźniej za mocną budową ciała, stoi delikatna i wrażliwa osobowość. Czyżby moi opierzeni ptasi celebryci przerazili się obecnością paparazzo za oknem, i postanowili nigdy więcej nie próbować żerowania na moim trawniku? Możliwe. Dlatego pamiętajcie: jeśli zobaczycie gila, zachowujcie się spokojnie. Bez ekscytacji, bo wystraszy się waszego entuzjazmu. Wiedzcie też, że gile trudno jest spotkać, a dużo łatwiej zaś usłyszeć. „Nawołują się smutnym, metalicznym pogwizdywaniem” – tłumaczy Staszek Łubieński. Nigdy czegoś takiego nie słyszałam, ale zamierzam się dokształcić oglądając gile na youtube, i słuchając ich głosów na stronie Xeno canto, którą polecił Staszek.

gile w ogrodzie

Trzy gile które udało mi się uchwycić na zdjęciu przez okno, telefonem. Gdzie wtedy był mój aparat?!?!

Zajrzałam do fachowej literatury mojej mamy, która także interesuje się ornitologią. W jej atlasach wyraźnie piszą, że gile są wrogami ogrodników. Nie mogłam uwierzyć w te słowa. Jak to?

pączki

Pączki uszkodzone przez gila.

F1020004

Pączki pigwowca. Łakomy kąsek?

ognik

Ognik. Jeszcze niedawno uginał się pod ciężarem owoców, dziś zostało ich już niewiele. Sprawka gila?

Złapany na gorącym uczynku…

To proste. Gile obgryzają pączki roślin. Internet aż huczy od skarg niezadowolonych ogrodników. A jakie jest moje zdanie? Proszę bardzo, obgryzajcie sobie ptaszki pączki i gałązki, smacznego! Bylebyście tylko wróciły i dały mi się sobą nacieszyć w te szarobure dni. Co mi tam po obgryzionych roślinach, to i tak nic w stosunku do inwazji, którą co roku fundują mi zające i sarny. Gile – zapraszam do stołu!

Gil 3gil 2Gil (Pyrrhula pyrrhula) 5

O problem rzekomej niszczycielskiej siły gili także zapytałam Staszka Łubieńskiego. Oto co powiedział ornitolog: „Nie wydaje mi się, żeby gile zagrażały poważnie drzewom czy krzewom, chociaż faktycznie lubią objadać pączki. ptaki te można spotkać w Polsce przez cały rok, ale ich populacja lęgowa jest nieduża. Oczywiście najłatwiej zobaczyć je zimą, kiedy przylatują do nas z północy. Spotykamy je w stadach, chociaż nigdy nie są one liczne. Zwykle to kilka, kilkanaście ptaków – takie grupki nie mogą dokonać jakichś masowych spustoszeń.” No dobrze, czyli roślinki są względnie bezpieczne. Jak zatem przywabić gile do ogrodu? Czy wystarczy liczyć, że posmakują im pączki? Ptaki te chętnie odwiedzają karmniki. Zapytałam więc co sadzić, by przypodobać się czerwonym brzuszkom.

Gil (Pyrrhula pyrrhula) 2

Gil i nasiona jesionu

„W tym roku widziałem jak gile oskubywały nasiona z klonów. Podobno bardzo lubią też jesion. Jak wszystkie ptaki z rodziny łuszczakowatych mają dość mocny dziób przystosowany do rozdrabniania twardych ziaren, ale chętnie korzystają też z miękkiego pokarmu. Zjadają owoce śnieguliczki, ligustru i kaliny – to są uniwersalne krzewy, z których chętnie skorzystają też inne ptaki. Polecam też tarninę, cisy, dzikie róże i głogi.” dzika róża

Wszystko jest więc jasne. Czerwono – czarne ptaszki upodobały sobie mój ogród, bo przygotowałam im nie byle jakie  menu. Rośnie u mnie mnóstwo dzikiej róży (uprawiam rozmaite gatunki i odmiany, przy czym owego dnia gile napotkałam w pobliżu krzewu Rosa rugosa). Mam też krzaki ligustru Ligustrum vulgare i ognika Pyracantha coccinea. Ten ostatni już miesiąc temu był prawie całkowicie objedzony, i na tej podstawie stwierdzam, że owoce tego krzewu są dla ptaków najsmaczniejsze. Ponadto mam jeszcze berberysy, irgi, jarzębinę i cisy. Myślę, jednak że poza owocami, ptaki chętnie korzystają z posiłku jaki stanowią dla nich niezliczone nasiona drzew, krzewów i bylin.

ligustr

Bullfinch, Pyrrhula pyrrhula, single female on red berries, Warwickshire, January 2015

Gil (Pyrrhula pyrrhula) 4

Warto wprowadzić do ogrodu coś w gilowym kulinarnym guście. Gdy brakuje nam za oknem koloru, gdy łakniemy jakiegokolwiek „życia” zimą, wśród martwych pędów roślin i nagich konarów drzew, gil wnosi tyle radości, co pierwszy bocian, albo… pierwszy wiosenny kwiat. Życzę byście mogli obserwować gile u siebie, i to jak najczęściej!

Link do ornitologicznego bloga Staszka Łubieńskiego – tutaj.

xxx

P.

Źródła zdjęć:

1.2.3.4.5.6.7.8.9.10.11.12.

4 komentarzy do “Gil – zimowy król, czy wróg ogrodników?

  1. Ależ się rozpędziłaś z tymi wpisami 🙂 Mnie zawsze denerwuje, że ludzie zaczynają dokarmiać ptaki już jesienią, zdecydowanie za wcześnie. Ja zaczynam kiedy irgi i berberysy są ogołocone z owoców i spadnie nagle śnieg lub przez kilka dni utrzymuje się mróz. Ptactwa zlatuje się dużo, ale gili jeszcze nie widziałam u siebie 🙁 Zresztą, nigdy nie widziałam na żywo. Zazdroszczę szczerze.

    • Błędy w dokarmianiu ptaków to zdaje się temat – rzeka 😉 Warto się edukować w tej kwestii. Ps. Wpisów będzie coraz więcej, nadrabiam zaległości 🙂 Pozdrowienia.

  2. Piękny wpis z pięknymi bohaterami! U mnie też miałyby czym napełnić brzuszki – śnieguliczka, cis, ogniki, kaliny i dzikie róże czekają. Gdy następnym razem je spotkasz, przekaż im zaproszenie ode mnie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *