Inspiracje / Kazimierz Dolny / Mój ogród / Ogród ozdobny

Jak przestałam urządzać ogródek w stylu wiejskim

Domek, stara jabłonka, swojski płotek z prostych sztachet, a za nim morze pachnących kwiatów. Znamy ten obraz z filmów, z dzieciństwa…. ale czy z własnych ogrodów? Kto jeszcze sadzi kaliny, jaśminowce i bzy? Dziś zastanawiam się gdzie się podziały prawdziwe wiejskie ogródki. Wszak Polska to kraj wiejski, a o tradycyjny przydomowy ogródek coraz trudniej.

ogród wiejski 0412525213_1018977931498486_7402716696255029935_o

Zazwyczaj namawiam do zmiany myślenia na nowoczesne: pochwałę bylin, nowych odmian i nowych sposobów aranżacji. Podążając za modą można jednak wpaść w pułapkę i stracić z oczu to, co najpiękniejsze. W ostatnich latach moje ogrodnicze gusta zboczyły w stronę rabat bylinowych, nasadzeń inspirowanych prerią, wielkiej skali, otwartej przestrzeni. Ale nie było tak zawsze. Mam przecież ogród na samym końcu rozległej wsi, obok lasu i wąwozu. Zanim stałam się ogrodniczą modniarą i fanką wielkich bylinowych łanów, sadziłam ostróżki, siałam słoneczniki i malwy. Potem coś się zmieniło. Okazało się, że weekend to za mało by zadbać o tradycyjny zagon pełen kwiatów. Przez długi czas sądziłam także, że formuła ogródków w stylu wiejskim się wyczerpała. Wydawały mi się infantylne, nieautentyczne, zbyt wystylizowane. Przecież nie ma już prawdziwej wsi, krowy nie pasą się na łące tylko siedzą w gigantycznych oborach podłączone do dojarek. Ogródek nawiązujący do tego jak bywało dawniej, jest niczym innym jak manierą, pozą, kreacją.

ogród wiejski czerwiecogród wiejski 20ogród wiejski 2ogród wiejski 19 ogród wiejski 17ogród wiejski 02

Niedawno urodziny obchodziła Ewa Demarczyk. Usłyszałam w radiu “Groszki i róże” i zaczęłam na nowo rozmyślania o swojej działce. Przejrzałam stare zdjęcia. Teraz, w środku zimy zatęskniłam za bujnością i kolorami ogródka wiejskiego. Może jednak niesłusznie polikwidowałam kwiatowe rabatki jednoroczne? Czy dobrze zrobiłam pozbywając się starych odmian róż? Ogródek w stylu wiejskim ma bowiem swoje niewątpliwe zalety. Na pewno jest nią duża dekoracyjność (kolory! kształty!), dostępność roślin ciętych na bukiety, moc zapachów i niepowtarzalny klimat. Wady? Trudności aranżacyjne. W archetypicznych ogródkach wiejskich nic się nie działo od jesieni do wiosny (prawie nic). Jeśli wam nie przeszkadza pustka na rabacie przez niemal pół roku, to śmiało, startujcie z sielskim kącikiem ogrodniczym. Ja lubię ogrody całoroczne. Wracając do wad ogródka wiejskiego – kłopot stanowi w nim zagospodarowanie miejsca po typowo wiejskich ozdobnych roślinach, które przekwitając zostawiają pustkę, albo nieciekawą kępę liści (dotyczy to m.in. złocieni, maków orientalnych, niektórych roślin dwuletnich). Nie zapominajcie też o pieleniu. W wiejskim ogródku zawsze jest pełno chwastów, bo rośliny rosną luźno, a ściółka z kory (czy geowłóknina) tam nie pasuje. Mało kto ma możliwości nieustannie pielić. Rzecz może drugorzędna, ale dla mnie nadal istotna, to fakt że do ogródków wiejskich przyporządkowane są zazwyczaj rośliny wymagające i chorowite. By ostróżki wyglądały dobrze, trzeba je pryskać (podatne na grzybicę), podpierać, nieustannie nawozić. Malwy, typowo wiejska roślina, jeżeli nie są regularnie traktowane miedzianem – to samo. Chociaż kocham te kwiaty, to jednak optuję za eko-ogródkiem, gdzie użycie chemii jest znikome (mam dzieci, oraz kocham przyrodę). Ponadto przerasta mnie dbanie o wymagające kwiatki w sytuacji gdy do ogrodu zaglądam naprawdę rzadko. Z tych właśnie powodów typowo wiejski styl rabat poszedł u mnie w odstawkę.

ogród wiejski 21kotogród wiejski koniec czerwcaogród wiejski 22Na tym jednak nie koniec. Trochę sielskości sobie zostawiłam przecież. Są rośliny i rozwiązania, które mogę wam polecić, a które dają namiastkę sielskiego klimatu. Ostatnie lata przyniosły wiele nowych odmian roślin, dzięki czemu możemy tworzyć rabaty wyglądające na sielankowo – wiejskie, jednak przy użyciu bardziej odpornych mieszańców. Idealnym przykładem są tutaj róże angielskie. Nie wymagają cięcia, ochrony przed mrozem, oprysków. Czasem wystarczy tylko ochrona przed mszycami. Kwitną non stop do mrozów. A wyglądają jak najbardziej romantyczne kwiaty z wiejskiego ogródka Marii Antoniny. Hitem zeszłego roku była hortensja wielkokwiatowa kwitnąca na pędach zarówno dwuletnich jak i jednorocznych (Hydrangea macrophyllaEverbloom Pink wonder„), oraz hortensja „Pink Anabelle” która jest różową wersją dobrze znanej białej Anabelki. Choć nie jest to może krzew stuprocentowo wiejski, to jednak pewne nostalgiczne skojarzenia wzbudza i często pojawiał się w starych ogrodach przydomowych i na ołtarzach w wiejskich kościołach.

ogród wiejski

Bardzo lubię też na rabatach floksy i rudbekie (polecam niezawodne Rudbeckia fulgidaGoldsturm” oraz rudbekię trójklapową Rudbeckia triloba). Ich kwiaty wprowadzają mocny kolor w środku lata i pasują w zasadzie do różnych stylów ogrodniczych. Wprawdzie moje floksy zawsze się czymś zarażają i brzydko łysieją u podstawy (odradzam odmianę “Rembrandt”, strasznie wrażliwa na pleśń), ale rozwiązałam ten problem umieszczając z przodu inne rośliny, które tuszują ten mankament, np. szałwie omszone Salvia nemorosa Amethyst„. Wśród roślin tworzących wiejski klimat zdecydowanie uwielbiam drzewa i krzewy. Kalina, jaśminowiec, bzy to klasyki które nie mają sobie równych. Czarne bzy Sambucus nigra to wręcz  magiczny, nieodłączny element wiejskiego ogródka, o czym możecie poczytać w ciekawym opracowaniu o wiejskich ogródkach, które linkuję na końcu wpisu. Do tego oczywiście niezbędne są drzewa owocowe: jabłonie, wiśnie, czereśnie, grusze. Bez czego jeszcze nie może być ogrodu wiejskiego? Bez chociaż jednej lipy. Jeśli tak sprawę podsumować, okazuje się, że mimo zmiany preferencji stylistycznych, nadal mam u siebie sporo wiejskich, wręcz sielankowych gatunków. Podoba mi się jak harmonizują z architekturą na naszej działce. I nawet krzykliwe zestawienia kolorów, które pojawiają się samoistnie (bo pozwalam roślinom się rozsiewać) mnie nie rażą.

kazimierz-dolny-ulica-nadrzeczna

Jeśli planujecie urządzać ogród w stylu wiejskim, moja rada brzmi: popatrzcie na najstarsze ogródki w swojej okolicy i zainspirujcie się. Nie te nowe wypełnione iglakami, ale te stare. Ja przykładów szukałam w Kazimierzu Dolnym. Pełno tam domów podobnych od naszego, a dookoła nieperfekcyjne trawniki, ogrodzenia z drewna przy których pysznią się bzy i jaśminowce. Mieszkańcy Kazimierza lubią wprowadzać do swoich ogrodów rośliny znane okolicznych wąwozów. Wczesną wiosną widać więc przylaszczki, wawrzynek wilczełyko i zawilce. Zobaczcie co ładnego rośnie w waszej okolicy – i też się zainspirujcie. Dawni ogrodnicy wiejscy sadzili to, co mieli ozdobnego “pod ręką”, czyli rośliny wzięte z lasu. Kaliny, czeremcha, dzika róża pełniły funkcję ozdobną. Do tego „dorzucali” to, co dostali od sąsiada czy “ze dworu” (np. wspomniane lilaki). Każdy ogródek wiejski wypełniano też roślinami leczniczymi i jadalnymi. Ja u siebie mam kozłek lekarski Valeriana officinalis (lubię połączenie jego bladoróżowych kwiatów z różami), szałwie lekarską Salvia officinalis i naparstnice Digitalis purpurea. Jako że jestem zwariowaną wielbicielką Pieta Oudolfa, oprócz naparstnic purpurowych posadziłam też niepozorne naparstnice rdzawe Digitalis ferruginea, i powiem wam, że nie mają one z tradycyjnym polskim wiejskim ogródkiem nic wspólnego! 🙂 Oczywiście uważam, by do żadnych naparstnic nie zbliżały się dzieci. Wracając do meritum: moim zdaniem elementy wiejskiego ogródka fajnie komponują się z ogrodami naturalistycznymi. Wspólna dla tych dwóch nurtów jest “bujność”, swoboda kompozycji, wykorzystanie gatunków rodzimych. I choć prawdziwy ogródek wiejski nie miałby u mnie szans ze względu na pracochłonność, to nie rezygnuję całkowicie z sielankowej atmosfery. Co roku wysiewam rośliny jednoroczne i dwuletnie (głównie dzwonki Campanula latifolia, Campanula lactiflora, goździkiorliki Aquilegia, nasturcje i onętki Cosmos), dosadzam róże i przeróżne powojniki Clematis. Inspiracje czerpię z książek, wiejskich targów, obserwacji historycznych ogrodów, np. tego co rośnie dookoła Dworu w Janowcu, i w Muzeum Wsi Lubelskiej. Staram się też stosować materiały które wzbudzają wiejskie skojarzenia, zgodnie z tradycją etnograficzną naszej kazimierskiej okolicy. Używam więc białego wapiennego kamienia, unikam zaś otoczaków które są moim zdaniem wybitnie „mazurskie”. Wiejskiemu ogródkowi na pewno nie zaszkodzi płot z wikliny lub sztachet i ścieżki z cegły. Sama ich nie mam (nie licząc mikroskopijnego fragmentu za domem), ale lubię oglądać u innych. Zawsze można po prostu… wydeptać ścieżkę w trawie.

wiejskie

Dawne czasy – rabata pełna ostróżek i róż „Kronenburg”.

rabatka wiejska

2011 rok: Moc piwonii i irysów… gdzie się podziały tamte rabatki? 😉

Więcej o tradycji wiejskich: ogródków:

https://suw.biblos.pk.edu.pl/resources/i1/i4/i2/i7/i6/r14276/SzewczykJ_StaropolskiOgrod.pdf

Zobacz również

6 komentarzy do “Jak przestałam urządzać ogródek w stylu wiejskim

  1. hm, ktoś ostatnio komentował, że piszę takie długie posty, a tu końca nie widzę. Bede sobie scrollować 😉
    Jak to kto sadzi lilaki i jaśminowce? ja sadzę, namiętnie, są niezastąpione w pewnych miejscach. I kaliny też. A bez czarny to moja najulubieńsza roślina. Jak nie dam rady posadzić komuś zwykłego, to wsadzę przynajmniej ‚Black Lace’, taki bardzo „angielski”.
    Byliny i rośliny jednoroczne typowe dla wiejskiego ogródka z powodzeniem da się włączyć w różne „style”, czyli można mieć je i jednocześnie nie cierpieć z powodu plewienia i okresowej pustki. Floksy i rudbekie to piękny składnik ogrodów preriowych (takoż marcinki, jeżówka blada). Ostróżki dobrze wyglądają z miskantami (również sadźce, świecznice- w ogóle same miskanty są takie passe!) Róże idealnie grają z szałwią czy hyzopem, hortensje bukietowe z dzięglem (rabata od razu po wiejsku zachwaszczona ;-)), kosaćce syberyjskie z liliowcami…
    Twoje róże z kozłkiem kupuję od razu.
    Nie wiem, czy dotarłaś do posta o matrix planting w blogu Marty Góry, czy czytałaś u mnie o łączkach kwietnych z roślin jednorocznych, o wykaszaniu ścieżek w trawie, czy oglądałaś rabatę bylinowo- jednoroczną w Moczarowym Ogrodzie Gwenaelle albo ubrany w maki i kosmosy warzywnik Maszki? to są jakieś sposoby na reinterpretację wiejskiego ogródka. Bo tak należałoby podejść do tematu- redefiniować i reinterpretować. Nie musi być taki skansen na zicher.
    Otoczaki mazurskie, powiadasz… no tak- polodowcowe 🙂
    Piękny, piękny rudy kot!

  2. Ha, to ja też się zgłaszam! U nas są i jaśminowce i bzy i kaliny. W mojej tradycyjnie-podmiejskiej okolicy jest dużo starych domów i starych ogrodów. W maju wszędzie widać te najstarsze, najbardziej tradycyjne, nie do końca nazwane odmiany najciemniejszych bzów i najbardziej wonnych jaśminowców. A jeśli wokół młodziutkich domów, młodzi ludzie posadzą sobie same tuje, to już jest ich wybór…
    Można znaleźć fajne pomysły na bardziej nowoczesne mieszanki tradycyjnych, wiejskich roślin z tymi nowoczesnymi. Można choćby zmieniać formy rabat na bardziej nowoczesne, geometryczne, albo zrobić sobie gołopniowe bzy i uporządkowane jaśminowce…zamiast zapuszczonego chaszczowiska…
    I widzę, że w ostatnim roku kilka takich właśnie nowoczesnych, ale wystarczająco osadzonych w naszej tradycji ogrodów pojawiło się w mojej okolicy… I fajne to!

    • Takie ogrody łączące tradycję z nowoczesnością są super, wiadomo. Mam jednak wrażenie, że na wsiach i w małych miasteczkach (z wyłączeniem takich perełek jak Kazimierz Dolny, czy podwarszawski Konstancin) obecnie dominuje nowoczesny iglak. Cieszę się, że ty widzisz to inaczej 🙂

  3. Pierwsze co wsadziłam w ogrodzie to bzy i kalinę, jaśminowca mi tylko jeszcze brakuje 🙂 Nie wyobrażam sobie domu bez okalających go bzów 🙂
    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *