Dla dzieci / Drzewa / Inspiracje / Ogrodnicze podróże

Jubileusz w cieniu czeremchy

Z ogrodniczym hobby jest trochę jak z gotowaniem – każdy znajdzie dla siebie coś interesującego. Wiedzę kulinarną można pogłębiać niemal wszędzie i przez cały czas: odwiedzając nowe restauracje, odkrywając smaki w podróży, badając kulinarne zwyczaje przy okazji wizyt u rodziny i znajomych. Z ogrodami jest podobnie – każde nowo odwiedzone miejsce może nas zainspirować. I niemal w każdym ogródku, czy prywatnym, czy tak jak w przypadku tego o którym za chwilę napiszę – hotelowym, można zobaczyć coś co będzie ciekawym pomysłem do zaadaptowania na naszej działce.

klonówka kościół

Ten wstęp to uwertura do krótkiej i konkretnej historyjki o pewnym jubileuszu. Babcia mojego męża obchodziła niedawno piękną rocznicę. Z tej okazji po dziękczynnej Mszy Św. w ślicznym gotyckim kościółku w Klonówce (zdjęcie wyżej) wyprawiła przyjęcie. Impreza odbyła się w hotelu „Hubertus” na Kociewiu (okolice Starogardu Gdańskiego). Wielokrotnie podkreślałam, że kocham Polskę i jej nieodkryte jeszcze walory turystyczne. „Hubertus” to właśnie jedno z tych miejsc, które mogłabym polecić na krótki urlop, albo przynajmniej na jednorazową wizytę w restauracji. Byłam tam wiele razy podczas różnych uroczystości organizowanych w rodzinie mojego męża i wiem, że nie tylko sam hotel, ale też otaczający go ogród oferują atrakcje o różnych porach roku. Tak prezentował się na początku maja:

portret rodzinki

Mój mąż z naszą córeczką Józią i jej kuzynką Rozalią.

W ogrodzie hotelu Hubertusogród Hubertusa

pełnikczeremcha

Teren w okół hotelu to kilka małych ogródków (przydomowy, naturalistyczny ze stawem, formalny z fontanną) z których każdy pełni funkcje użytkowe. Mnie najbardziej podoba się część naturalistyczna z imponującą czeremchą Padus avium. Wspaniale wyeksponowana króluje nad trawnikiem i odbija się w tafli stawu. Uwielbiam czeremchy bo występują pospolicie w okolicy Kazimierza Dolnego, gdzie mamy działkę i ogród. Kojarzą mi się z wiosną i z dzieciństwem. Pięknie pachną, występują w formie drzewa lub krzewu (dobre do bardziej kompaktowych ogródków). Wyhodowano kilka ciekawych odmian ozdobnych np. z różowymi kwiatami i ciemniejszymi liśćmi. Dodatkową ich zaletą jest przyjemny, bardzo silny zapach, który wydzielają kwiaty. Przy okazji czeremcha ma właściwość odstraszania komarów. Rośliny te lubią wilgoć i lekki cień, chociaż okaz w Hubertusie pięknie kwitnie w pełnym słońcu.

Dziewczynki z bukietami

Jabłoń ozdobna odmiana płacząca białe różaneczniki

przyjęcie na cześć Babci

Józia i Rozalia

Rodzinna uroczystość stałą się więc dla mnie pretekstem do poszukiwania ogrodniczych inspiracji. Dookoła „Hubertusa” rośnie wiele klasycznych krzewów, między innymi różaneczniki, forsycje, pigwowce i trzmieliny. Te ostatnie wspinają się po ścianach albo formowane są w eleganckie topiary. Na terenie „Hubertusa” poszczególne części otoczenia są sprytnie podzielone przez płotki i żywopłoty z tui. Obok hotelu mieści się stadnina z tradycjami. Ogród graniczy więc z padokiem dla koni, co jak wiadomo jest nie lada atrakcją dla dzieci… Józia i jej kuzynki były zachwycone.

topiar - trzmielina naturalny płotek kącik w ogrodzie konie i rdest japoński

Jedną z roślin, która zwróciła moją uwagę, był rdest japoński (redestowiec ostrokończysty) Polygonum cuspidatum aka Reynoutria japonica (zdjęcie powyżej). Jest to intrygująca bylina, która nawet w najgorszych, najbardziej ekstremalnych warunkach sobie poradzi. Zniesie silne zacienienie i suche, liche podłoże. Tworzy silne wyprostowane pędy podobne do bambusa, pokryte dużymi okrągławymi liśćmi. Rdestowiec kwitnie na biało (kwiaty są spore, ale dość niepozorne z bliska, robią wrażenie dopiero oglądane z daleka). W hotelu Hubertus rdest ten rósł sobie w cienistym zakątku na skraju ogrodu, gdzie nikomu nie przeszkadza jego ekspansywna natura. Warto wiedzieć, że roślina ta raz posadzone jest niemal niemożliwa do wytępienia (chyba że chemicznie). Rozrasta się szybko i agresywnie. Przyda się gdy chcecie coś ekspresowo zakryć, wysłonić. Rdesty to według mnie niedoceniana grupa roślin, bardzo przydatna w ogrodach naturalistycznych. Wkrótce napiszę o nich więcej.orkiestra

Jubilatka

Czcigodna jubilatka Babcia Edytka świętuje z rodziną 🙂

Na urodzinach Babci Edytki

rodzinne zabawy zabawa w dmuchane kręgle

Urodziny Babci stały się pretekstem do rodzinnego spotkania, a więc i do zabawy. Przy tej okazji chciałam wspomnieć o sposobie na zorganizowanie w ogrodzie rozrywki dla dzieci. Wielkie dmuchane kręgle ze sklepu Tchibo okazały się do tego celu idealne. Gra zaangażowała mnie tak bardzo, że niemal zapomniałam o robieniu zdjęć. Mam jednak nadzieję, że fotografie choć odrobinę oddają atmosferę panującą w naszej ogrodowej „kręgielni”. Gdy w drugiej połowie dnia wiatr uniemożliwił kontynuowanie zabawy, kręgle okazały się przydatne jako „krykiet” oraz „baseball”. Zaznaczę, że dyscypliny które przypadły do gustu nawet nieco starszym dzieciom 😉 Podejrzewam, że zastosowań dmuchanych kręgli jest jeszcze więcej, co tylko czyni je lepszą i bardziej godną polecenia zabawką. Naprawdę przyda się jeśli macie kawałek trawnika, no i pełne niespożytej energii maluchy.

gra na podwórku

 

ps. Zapewne już wiecie że Warszawa „uzyskała połączenie z morzem” ponieważ 1 maja uruchomiono brakujący odcinek autostrady A1. Pokonanie trasy do Starogardu Gdańskiego ze stolicy zajmuje teraz ledwie 3h 15′ (sprawdziłam z zegarkiem w ręku!)

Zobacz również

4 komentarzy do “Jubileusz w cieniu czeremchy

  1. Zawsze lubiłam rdest japoński, nawet jak mi zakrzaczał balkon na Ursynowie. Ponadto hodowałam polygonum baldschuanicum, ale ktoś mi ja zniszczył…
    Wyglądało wspaniale, nawet kilkumetrowe przyrosty rocznie. Odkryłam je u ….Agaty Chrystie, gdzie rosło w ogrodzie trzech sióstr: Glynne, Anthei i Clotilde. Posadzono je tam w celach istotnie kryminalnych, a zagadkę rozwiązała nieoceniona Panna Marple.
    Tęsknię też za jednoroczną kolczurką.

    • To prawda co napisała Ewa. Po prostu trudno było mi w jednym wpisie zawrzeć wszystkie przemyślenia i dokładnie opisać każdą roślinę. Gdybym chciała propagować ten rdest, posadziłabym go u siebie i napisałabym, że polecam. Tym razem bardziej potraktowałam go jako ciekawostkę i zapowiedziałam że rozwinę temat w następnym wpisie. Faktycznie r.ostrokończysty jest jak najgorszy chwast, lecz mimo tego sadzi się go w ogrodach publicznych i botanicznych, a na stronie Z.Sz.P jest polecana jego odmiana pstrolistna. Czyli jak widać komuś może się przydać w ogrodzie.

  2. Hm,wydaje mi się, że wpis Poli jest obiektywny. Podkreśla ekspansywny charakter rdestu i niemożność wytępienia, zapowiada kolejny artykuł o tej grupie roślin. Na „obronę” Poli dodam, że nie pozwoliła mi wprowadzić rdestowca ostrokończystego do naszego ogrodu, choć proponowałam bardzo odległy zakątek. Niejedno uroczysko mamy na tych 6 ha, nie tylko piękne rabaty, ale również dzikie, naturalne ostępy. Ogród znajduje się na terenie Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Pola, życzę Ci więcej komentatorów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *