D.I.Y / Ogrodnicze ABC

Kompost, czyli czarne złoto. Jak kompostują weekendowi ogrodnicy?

kompostowanie

Zanim nie spróbowałam, nie wierzyłam, że kompost jest aż tak świetnym materiałem ogrodniczym. Naprawdę może zdziałać cuda. Nawożone nim rośliny rosną wspaniale. Zaobserwowałam dużo lepsze efekty niż po nawożeniu nawozami syntetycznymi. Naprawdę kompost ma same zalety, które najlepiej ująć w punktach:

  • jest naturalnym sposobem na zagospodarowanie organicznych odpadów z domu i ogrodu
  • jest tanim i najbardziej skutecznym nawozem organicznym
  • zawiera składniki których często brakuje w nawozach sztucznych, lub które musielibyśmy zastępować kilkoma sztucznymi nawozami jednocześnie
  • wzbogaca glebę o składniki mineralne
  • poprawia strukturę gleby: lekkim glebom pozwala dłużej zatrzymywać wodę i składniki mineralne, gleby ciężkie rozluźnia i sprawia że są bardziej przepuszczalne. Wzbogacenie gleby w materiał organiczny o 5% skutkuje czterokrotnym zwiększeniem jej zdolności do magazynowania wody.
  • żyjące w nim organizmy i mikroorganizmy pozytywnie wpływają na właściwości biologiczne gleby
  • gleba wzbogacana kompostem zawsze jest łatwiejsza w uprawie, lżejsza do przekopywania, łatwiej wyrywać z niej chwasty itd.
  • składniki kompostu są naturalnie skumulowane w taki sposób że rośliny pobierają je z gleby stopniowo, przez co można powiedzieć że jest to nawóz długo działający
  • powyższe cechy kompostu poprawiają zdrowotność roślin: od poprawienia zdrowotności bryły korzeniowej, przez kwitnienie, po ładne wybarwienie liści i intensywny wzrost
  • poprawa zdrowotności roślin może wpłynąć na naturalną ich odporność i pomóc łatwiej bronić się przed chorobami, szkodnikami etc.

dalia

Jak wykonać własny kompost? Sprawa niestety nie jest prosta. Musimy wiedzieć nie tylko jakie składniki wykorzystywać, ale też w jakiej proporcji je mieszać. Jest też kilka ważnych spraw do zapamiętania dotyczących samej produkcji. Mnie opanowanie sztuki kompostowania zajęło trochę czasu i dlatego z przyjemnością się podzielę tą wiedzą z innymi (szczególnie weekendowymi) ogrodnikami.

Zapewne większość z Was wie, że na kompost przeznacza się organiczne odpady z domu i ogrodu. Są to więc: obierki z owoców i warzyw oraz ich resztki (mogą być nawet lekko nadpsute), torebki z fusami po herbacie, fusy po kawie wraz z filtrami (jeśli nie są białe tzn. chlorowane), zwiędłe bukiety, a także skorupki od jajek. Nie wrzucamy mięsa, ani produktów mlecznych. Z ogródka zaś możemy na kompost wykorzystać: zwiędłe, ale zdrowe resztki roślin, ucięte pędy i gałązki (po uprzednim rozdrobnieniu), niektóre chwasty (te bez korzeni i rozłogów, no i bez nasion), opadłe liście, ścinki trawy. W przypadku tych ostatnich – uważajcie by nie przesadzić z ilością. Kompost musi być natleniony. By się to udało, konieczna jest cyrkulacja powietrza, a skoszona trawa ma tendencję do zbijania się w nieprzepuszczalne masy.

ścinki trawy

Moja rodzina nauczona doświadczeniem tylko niewielką część skoszonej trawy przeznacza na kompost. Resztę zrzucamy na osobną pryzmę. Po 1-2 latach na jej dnie można odnaleźć całkiem niezłą próchnicę, która wprawdzie nie jest tak wartościowa jak kompost (uzyskana za pomocą gnicia i to jednego rodzaju materiału organicznego – trawy, jest bogata głównie w azot), ale także przydaje się w ogrodzie jako nawóz.

W każdej instrukcji kompostowania doczytacie się, że kompost musi być wilgotny, lecz jednocześnie mieć odpowiednio dużo powietrza, no i że musi być stale mieszany. Ta ostatnia sprawa jest wyjątkowo uciążliwa zwłaszcza dla ogrodników weekendowych. Rzeczywiście proces kompostowania, to nic innego jak butwienie czyli rozkład przy udziale tlenu. Zbity, nie przewracany i nie mieszany kompost zacznie gnić. Przyznam, że nie raz zdarzyło mi się zaniedbać kwestię mieszania bo jak wiecie bywam w swoim ogrodzie tylko od czasu do czasu (w niektóre weekendy). Co zrobić jeśli nie możecie stale doglądać kompostu i go napowietrzać?Kopostownik 2009 r

Po pierwsze ważny jest sam kompostownik. Powinien mieć ażurową konstrukcję, by „bokami” do środka dostawało się powietrze. Zawsze to trochę pomoże gdy nas nie będzie w ogrodzie przez jakiś czas. Druga sprawa – starajcie się układać odpady warstwami. Ja gdy widzę że uzbierała się spora ilość „mokrych” odpadów (owoców, obierków) natychmiast przykrywam to butwiejącymi suchymi liśćmi i połamanymi gałązkami. Patyki układają się jeden na drugim trochę jak bierki, przez co powietrze dostaje się pomiędzy nie. Skutkiem ubocznym takiego kompostowania jest wydłużony czas na pozyskanie produktu końcowego. Patyki i gałęzie rozkładają się bowiem bardzo długo. To samo dotyczy niektórych pędów dużych bylin np. sadźców czy słoneczniczków. Moja metoda radzenia sobie z tym problemem jest dość dziwna… kiedy widzę, że w kompostowniku jest już spora dysproporcja między przekompostowanymi mokrymi odpadkami, a wciąż nierozłożonymi gałęziami, traktuję kompost kosą spalinową. Wyjaśnię: zakładam na nią „trójząb” (potrójne metalowe ostrze) które następnie bez pardonu zatapiam w kompoście. Oczywiście trzeba to wykonywać ostrożnie, i nie walić kosą w kompost zbyt głęboko, bo można ją zwyczajnie uszkodzić. Metoda ta jest bardzo skuteczna, gdyż działa jak młynek na wysięgniku. Po jej zastosowaniu gałęzie i pędy są dobrze wymieszane z resztą organicznej materii, rozdrobnione i gotowe do dalszego tlenowego rozkładu. Oczywiście jeśli posiadacie w ogrodzie rębak lub rozdrabniacz do gałęzi możecie zrezygnować z mojej chałupniczej metody i rozdrabniać gałęzie od razu, jeszcze zanim trafią na pryzmę.

Kopostownik widły

Kompostownik dwukomorowy. W pierwszej gromadzimy świeży kompost, w drugiej jest ten prawie dojrzały. Gdy jedna z komór zostaje opróżniona, przekładamy do niej zawartość pierwszej.

Kompostownik najlepiej wykonać samemu, chociaż można kupić gotowca. Widziałam przeróżne interesujące plastikowe kompostowniki „obrotowe”, które nie wymagają przerzucania zawartości, ponieważ wystarczy przekręcić je podobnie jak kołowrotek. Zawartość sama się miesza niczym koktajl w barmańskim szejkerze. Takie kompostowniki są jednak bardzo drogie (potrafią kosztować blisko tysiąc złotych), w dodatku są niewielkie, więc nieodpowiednie na moje duże ilości materiału do kompostowania.

composttumbler

via http://www.self-sufficient.co.uk/

Nasz kompostownik dwukomorowy wykonał samodzielnie mój mąż. Początkowo mieliśmy jedna komorę. Szybko jednak okazało się, że mieszanie jest bardzo uciążliwe, i że dużo łatwiej jest przerzucać zawartość z jednej komory do drugiej, jednocześnie mieszając składniki. Do tego celu używamy wideł (tradycyjnych drewnianych do siana, lub metalowych).

Kopostownik mieszanie

Tak wyglądał mój kompost na przedwiośniu.

Kopostownik przekładanie

kompost

W pół gotowy kompost.

Wszyscy piszą, że kompost powinien być gorący. To prawda, podczas butwienia wytwarza się energia i temperatura pryzmy może osiągnąć nawet 60 stopni! W takich warunkach powinny zniknąć szkodliwe patogeny (mimo wszystko nie zalecam wrzucania porażonych grzybami czy bakteriami roślin) oraz nasiona chwastów. By tak się stało, o kompost trzeba bardzo dbać. Przewracać go regularnie co kilka dni, sprawdzać czy nie jest za suchy ani za wilgotny itd. Weekendowi ogrodnicy nie mogą niestety spełnić tych wymagań. W moim kompoście często znajduję dżdżownice czy inne owady. Myślę że ich obecność wyklucza wysoką temperaturę pryzmy, ale jednocześnie świadczy to o tym, że w kompostowniku praca wre i że pożyteczne żyjątka rozkładają organiczne szczątki. Czyli że wszystko jest OK. Dobrze przygotowany i pielęgnowany kompost zbutwieje sam. Gdy jednak nie doglądamy go regularnie warto pomóc mu trochę dosypując trochę mieszanki kompostujących bakterii. Preparaty takie są dostępne w marketach i centrach ogrodniczych. Stosowałam je 1-2 razy w sezonie i efekt był naprawdę spektakularny.

wykładanie kompostu na rabaty

Gotowe do wysypania pod roślinami.

Naprawdę warto zorganizować w ogrodzie kompostownik, nawet jeśli nie zajmujecie się ogródkiem regularnie i „na poważnie”. Korzyści i satysfakcja z pozyskania własnej roboty kompostu są ogromne, nie mówiąc już o tym jak docenia to same rośliny.

 

 

10 komentarzy do “Kompost, czyli czarne złoto. Jak kompostują weekendowi ogrodnicy?

  1. ja tez zauwazylam cudowne wlasciwosci wlasnej roboty kompostu – a wlasciwie prochnicy z koszonej (mielonej) trawy. Bardzo fajna rada z dwiema komorami! Wyprobuje 😉
    Pozdrawiam serdecznie

  2. Polecam także wprowadzenie do kompostu dżdżownic, na przykład w cienkiej warstwie gruntu, przyspieszą sam proces. W linku powyżej znalazłem też kilka informacji na temat czego nie wrzucać do kompostu, żeby nie zepsuć jego balansu.
    Pozdrawiam

    • Wspomniałam, że dżdżownice w kompoście są czymś chwalebnym i przydatnym. Jeśli jednak chcemy by przeżyły, nie możemy doprowadzić do tzw. gorącego kompostowania, czyli by kompostownik miał temperaturę 60oC (co jest wielokrotnie zalecane). Bez wysokiej temperatury nie zginą patogeny, nasiona chwastów itd. Kompost będzie więc niedoskonały – więc coś za coś.

  3. U mnie w kompostowniku również żyje sporo dżdżownic, które razem z gotowym kompostem wędrują do ogrodu, dzięki czemu dodatkowo użyźniają glebę. Wygląda jednak na to, że mój kompost jest zbyt zimny, jeśli jest w nim tyle życia. Planuję drugi kompostownik, o bardziej szczelnej budowie, co pozwoli zwiększyć temperaturę, niestety wymagałoby częstego mieszania pryzmy.

    • Ciekawa jestem czy ten Pani kompost „produkowany na zimno” jest w jakimś stopniu gorszej jakości? U mnie jest podobnie, pryzma nigdy się nie nagrzewa i dzięki temu żyją w niej robaki. Jednak nie obserwuję by produkt końcowy miał gorsze właściwości niż kompost powstający „na gorąco”. pozdrawiam 🙂

      • Prawdopodobnie trudno to stwierdzić nie będąc specjalistą i nie mając porównania pomiędzy dwoma rodzajami kompostu. W każdym razie ja się nad tą kwestią nigdy nie zastanawiałam. Może ktoś lepiej zorientowany w temacie mógłby podpowiedzieć jak się ma temperatura kompostowania do wartości produktu końcowego?

        • Panuje opinia, że wysoka temperatura zabija patogeny (grzyby, roztocza) oraz nasiona chwastów. Tak jest w teorii. W praktyce mój kompost mimo, że nie jest gorący, wcale nie jest gorszy. Nie zauważyłam by był zachwaszczony, czy żeby roznosił choroby.

  4. red worms czyli specjalne dzdzownice compostowe swietnie przzspieszaja rozklad organicznej materii i goraco im nie przeszkadza. Natomiast regularne dzdzownice sa wieksze, blado rozowe i lubia napowietrzac nam glebe w ogrodku, ale kompostu rzeczywiscie nie lubia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *