Ogrodnicze podróże / Parki i ogrody historyczne

Małopolskie inspiracje i podróż (w czasie)

Wracam właśnie pociągiem ze służbowej podróży do Krakowa (pozdrawiam PKP, które jest nowoczesne i daje możliwość podłączenia ładowarki do prądu, ale nie wiedzieć czemu serwuje w darmowym poczęstunku przeterminowane wafelki). Nie zdążyłam niestety obejrzeć niczego „ogrodniczego” poza Plantami (na których pięknie kwitną oczary), bo ogród botaniczny wciąż zamknięty, zaś mój ukochany sklepik z cebulami i nasionami na ul. Św. Ducha – zlikwidowany. Ale to nic, dla warszawiaka choćby krótki poranek w Krakowie, kanapka zjedzona na zalanym słońcem Rynku, należą do przyjemności, które nie mają sobie równych. Jest to jedna z rzeczy, które cenię w moim zawodzie: możliwość odwiedzania pięknych i ciekawych miejsc przy okazji pracy. Zdarzało mi się nie raz oglądać poważne instytucje, czy słynne domy (akurat do Krakowa zazwyczaj jeździłam stylizować polityków) od kuchni, albo co dużo lepsze – od ogródka.

20140313-175502.jpg

Tak było między innymi w przypadku parku w małopolskich Lusławicach. Jest to miejscowość położona 80 km od Krakowa. Tamtejszy dwór wraz z posiadłością należy do Państwa Elżbiety i Krzysztofa Pendereckich. Przypomniałam sobie właśnie, jak przyjechałam do Lusławic na początku marca 2011 roku, by czuwać nad kostiumami do sesji zdjęciowej dla magazynu „Viva!”. Cały materiał, czyli efekt pracy fotografa, mojej oraz reszty ekipy można cały czas obejrzeć tutaj. Jak wiadomo najlepsze pomysły i inspiracje znajduje się u innych ogrodników, dlatego postanowiłam opowiedzieć nieco o tym, co odkryłam dla swojego ogrodu podczas tamtej służbowej wyprawy. Minęły równo 3 lata, ale wszystko pamiętam jakby to było wczoraj. 

W ogrodzie prof. Krzysztofa PendereckiegoDwór w LusławicachLusławice - parkU Państwa Pendereckich - park w Lusławicach

Profesor Penderecki to oczywiście słynny kompozytor, ale nie tylko. Niedawno ukazała się jego biografia, która prawdopodobnie odsłoniła większej liczbie osób fakt, że Maestro jest człowiekiem wielu pasji, z których jedną z największych są ogrody. Historyczny park lusławicki to właśnie jedno z jego niemuzycznych dzieł. Pod czujnym okiem Profesora dokonano w nim rewitalizacji, powstały też nowe założenia (np. ogród włoski). Krzysztof Penderecki jest z zamiłowania dendrologiem i członkiem kilku prestiżowych towarzystw ogrodniczych. Posadził wiele interesujących gatunków drzew (twierdzi że „ma do tego rękę”), m.in. ozdobny zimą klon strzępiastokory Acer griseum (o którym sama marzę). W dworku lusławickim mieści się specjalna biblioteka ogrodnicza Profesora – żałuję, że nie mogłam przyjrzeć jej się uważniej i wykonać zdjęć… To naprawdę miejsce magiczne. Na oko zgromadzono w nim kilkaset, jeśli nie kilka tysięcy publikacji o ogrodach w kilku językach.

Wiedza pozwala właścicielowi parku na eksperymenty. Penderecki zasadził wiele gatunków, których bym nie podejrzewała o mrozoodporność w tym regionie. Moją uwagę i podziw zwróciły oczywiście rośliny wieczniezielone. Oprócz licznych cisów i tui znalazłam tam kilka grup pierisów, które wcześniej miałam za niewystarczająco mrozoodporne na polskie warunki. Są to szlachetne rośliny z rodziny wrzosowatych. Są świetnym towarzystwem na przykład dla rododendronów. Na zdjęciach widać jak w parku Pendereckich zabezpieczono je przed mroźnym wiatrem (stworzono osłony z ciemnozielonej włókniny ogrodniczej rozpiętej na drewnianym stelażu). Ten sposób zabezpieczania roślin wydał mi się bardzo nowatorski. Zamiast ogacać pojedyncze krzewy, stworzono solidne parawany otaczające całe grupy nasadzeń. Wygląda to moim zdaniem estetycznie, w każdym razie lepiej niż pojedyncze chochoły z agrowłókniny, które ja mam u siebie. Parawany sprawiają też wrażenie rozwiązania mniej pracochłonnego niż okrywanie każdej rośliny z osobna. Jak się okazuje parawany są nie tylko estetyczne, ale też skuteczne. Pani Elżbieta tłumaczyła mi jednak, że to nie osłony a unikalne położenie Lusławic i pobliski staw tworzą w parku swoisty mikroklimat, który mimo lokalizacji w południowej Polsce pozwala roślinom przetrwać nawet w ciężkie zimy. Od tamtej pory cały czas obiecuję sobie, że w końcu zbuduję takie parawany dla naszej rabaty hortensjowej i zamiast owijać włókniną każdy krzak oddzielnie, otoczę całą grupę ciemnozieloną kurtyną. U Profesora wyglądało to tak:

ogród prof. Krzysztofa Pendereckiego Drzewo przed dworem w Lusławicach

Cieszę się, że byłam w Lusławicach na przednówku. Pisałam już wcześniej, że to właśnie zima i okres bezlistny jest prawdziwym sprawdzianem jakości ogrodu. Pendereccy z pewnością zdaliby ten egzamin, bo nawet o tej porze roku było u nich pięknie. Uwagę zwracała widoczna jak na dłoni  struktura nasadzeń,  przemyślane kompozycje roślinne i granice (żywopłoty, parkany) sąsiadujących ze sobą wewnętrznych założeń. Zadbane żwirowe alejki, majestatyczne drzewa i grupy ciemnozielonych krzewów (rosnących swobodnie oraz formowanych w geometryczne kształty) prezentowały się w czasie mojego przedwiosennego spaceru wręcz malarsko. Na szarozielonym tle widać było wszystkie elementy małej architektury, wytworną bryłę starego domu (który jak zauważyłam oplatają kwitnące latem pnącza) i otaczających go budynków. Z tej wczesnowiosennej perspektywy wszystko wydawało mi się wspaniałe i zdawało się obiecywać wiele w nadchodzących sezonach. Zastanawiałam się często jak Lusławice wyglądają o innych porach roku. Może jeszcze kiedyś będzie mi dane tam pojechać?

U Państwa Pendereckich Wielkanoc

U Państwa Pendereckich park

U Państwa Pendereckich

Widok na lusławicki park

Jakby ogrodniczych atrakcji było mało, Pani Elżbieta przyjęła ekipę „Vivy!” z prawdziwie polską gościnnością, po prostu po królewsku. Był to okres poprzedzający Święta Wielkanocne, dlatego w domu zauważyłam kilka uroczych świątecznych dekoracji. Podpatrzyłam nawet jak Pani domu zarządza służbą w kwestii aranżacji kwiatowych – widziałam jak kazała wymienić wazon w którym były róże, z kryształowego na porcelanowy, tak by bukiet się lepiej prezentował. Mam nadzieję, że zdjęcia opowiedzą resztę :))))

U Państwa Pendereckich piec kaflowy

U Państwa Pendereckich jadalnia

U Państwa Pendereckich obraz

U Państwa Pendereckich - zastawa

U Państwa Pendereckich w dworkuU Państwa Pendereckich - poczęstunek

U Państwa Pendereckich - placki U Państwa Pendereckich oranzeria

 herbatka u Państwa Pendereckich

Niezapomniana herbatka w salonie Pendereckich.

Zobacz również

1 komentarz do “Małopolskie inspiracje i podróż (w czasie)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *