Opinie / Recenzje & relacje z wydarzeń / Zieleń miejska

Najpiękniejsze zielone obiekty w Warszawie. Czy nagrody przyznano słusznie?

Od dawna wybierałam się na nie byle jaki spacer, mianowicie organizowany przez RośnijWAW szlak „Najpiękniejszych nagrodzonych obiektów 31 edycji konkursu Warszawa w kwiatach”. Traktowałam to wydarzenie jako szansę nie tylko do poznania laureatów i ich ogrodów, ale też jako możliwość konfrontacji z organizatorami. Chciałam też ostateczne rozwiać nurtujące mnie wątpliwości odnośnie samego przedsięwzięcia „Warszawa w kwiatach i zieleni”. Jak niektórzy czytelnicy tego bloga wiedzą, odbywał się w Warszawie niedawno konkurs na najpiękniejsze zielone obiekty (balkony, ogródki itd.). Czym jest ta impreza i co ja o niej myślę, przeczytać możecie tutaj. Bardzo chciałam wziąć udział we wszystkich trzech spacerach prezentujących nagrodzone ogrody. Niestety udało mi się dotrzeć tylko na ostatni spacer, który odbywał się na blokowisku Ursynowie.

Mapka Mapa Rośnij Waw

Obiecująco wyglądająca mapka i fajne zdjęcia na facebooku RośnijWaw pokazujące poprzednie spacery, podziałały na mnie jak magnes. Przyjechałam na ostatni spacer tematyczny, mimo że przebywałam wówczas poza Warszawą, no i że było wyjatkowo upalnie. Pełna nadziei wróciłam na jeden dzień do stolicy przerywając urlop i prędko ruszyłam metrem w stronę stacji Stokłosy. Była ze mną moja Mama (contributing editor pola2016.ayz.pl 😉 ), którą także interesuje warszawska zieleń. Ursynów obu nam jest dobrze (chyba aż za dobrze) znany. Mieszkałyśmy tu prawie 20 lat, ja zaś kolejne 5 lat na tzw. Starym Ursynowie (czytaj „tym z lat 70”). Liczyłam, że skoro mam odwiedzić „najpiękniejsze obiekty”, to coś mnie wreszcie w tej dzielnicy pozytywnie zaskoczy. Oszczędzę Wam wspomnień z dzieciństwa, wiedzcie jednak, że ta część Warszawy nie grzeszy urodą. Jeśli ktoś jednak chce poczytać na temat moich skojarzeń z ursynowską zielenią, znajdzie je we wpisie o topolach tu.

Spółdzielnia Ursynów 2

Organizatorki spaceru, czyli Rośnij Waw, administrator trzech budynków Spółdzielni Ursynów i moja Mama oglądają najpiękniejszą zieleń osiedlową w Warszawie.

Z całym szacunkiem do organizatorów spotkania, muszę z przykrością stwierdzić, że ten długo oczekiwany przeze mnie „nie byle jaki spacer” okazał się w gruncie rzeczy bardzo byle jaki. Odwiedziliśmy zaledwie jednego laureata – spółdzielnię „Ursynów”, a konkretnie jej trzy reprezentacyjne podwórka. Otrzymały one najbardziej prestiżową nagrodę prezydenta M. St. Warszawy w kategorii „osiedle”. Gdyby te trzy ursynowskie podwórza stanowiły preludium do dalszego eksplorowania ogrodów, może nie byłoby tak źle. Ale ponad wspomniane miejsca na spacerze „zaliczyliśmy” jeszcze tylko skwerek przy tzw. Kopie Cwila (dawne ogródki działkowe zaadaptowane na miejski zieleniec) oraz Dom Kultury Służewiec, położony nad słynną wśród mieszkańców tej części Warszawy rzeką Smródką (na marginesie – podśmierduje tak samo jak 30 lat temu). Oba miejsca interesujące i może nawet warte umieszczenia na mapie „RośnijWaw”, ale niestety ani nie najpiękniejsze w Warszawie, ani nawet nie specjalnie wyjątkowe. Zaryzykowałabym nawet, że to zakątki dość zwyczajne. Na dodatek ani rzeka „Smródka” ani Służewiecki Dom Kultury nie były związane z konkursem (RośnijWaw włączyło te miejsca do mapy spaceru by pokazać zielony potencjał całej dzielnicy).

Potok Służewiecki

Okolice potoku służewieckiego na granicy Ursynowa, znane wśród mieszkańców jako rzeka „Smródka”. RośnijWaw poleca to miejsce na spacery. Nowością w okolicy jest nowoczesny pomost.

dawne ogródki działkowe

Nieopodal ursynowskiej „Kopy Cwila” znajduje się malutki „park” stworzony z dawnych ogródków działkowych. Gratka dla poszukiwaczy darmowego jedzenia i dzikich roślin jadalnych w mieście.

łan koniczyny

Na dzikiej łące nad potokiem rosło więcej kwiatów, niż w ogródkach wzdłuż całego obejrzanego przez nas odcinka Alei KEN.

dzikie śliwki

Dawne ogródki działkowe pozbawiono ogrodzeń, wytyczono alejki do spacerowania. Nadal rosną tam zaniedbane drzewka owocowe.

Tak więc wbrew temu co napisano na mapce, innych nagrodzonych obiektów konkursowych na naszej trasie nie było. Szkoda, bo podobnych do dolinki służewieckiej zakątków jest wiele i wcale nie powiedziałabym, że jest to miejsce „najpiękniejsze” ani w Warszawie, ani nawet na Ursynowie. Tak samo wyglądają np. okolice ul. Idzikowskiego nad kanałem. Przerobiony ogródek działkowy – spoko, ale ostatecznie, to też urodą nie grzeszył. Chociaż tyle, że Mama zjadła sobie kilka mirabelek które podniosła z trawnika. Tak na poważnie, to poczułam się zawiedziona. Dzień się już kończył (spotkanie zaczęło się o 18.00) i organizatorki nie wprost zasugerowały, że nie starczy czasu na obejrzenie czegoś więcej. Nadmienię jednak, że jedynymi uczestnikami spotkania którzy NIE BYLI organizatorami, byłyśmy właśnie ja i moja Mama. Jeśli spacer dla dwóch warszawianek się tak wydłużył (ok, jestem w ciąży, wolno się poruszam, plus robię zdjęcia i dyskutuję z każdym kto się nawinie), to jak wyglądały poprzednie dwa spotkania na których podobno było więcej uczestników? Ile obiektów zdołano pokazać? Jeden?

Spółdzielnia Ursynów

Spółdzielnia Ursynów chwaliła się dobrze utrzymanymi zieleńcami w dość konwencjonalnym stylu. Kilka drzew, sporo krzewów z przewagą iglaków. Dużo odpornych na wszystko pęcherznic i tawuł. Jedne z niewielu uprawianych tam bylin to bergenie i hosty.

Spółdzielnia Ursynów Al. KEN

Dość oszczędnie zagospodarowane podwórze jednego z wielu budynków Spółdzielni „Ursynów” obsadzono iglakami oraz kilkoma kępami trzcinnika.

Spółdzielnia Ursynów 3

Oczko wodne wymaga wiele pracy i nakładów finansowych by utrzymać je w należytym stanie. Dookoła brakowało mi trochę roślin wodnych. Była za to kaskada z otoczaków. Taka aranżacja  nie jest moim zdaniem wybitna, jednak z pewnością stanowi dużą atrakcję dla mieszkańców bloku.

Jeśli miałabym oceniać poziom konkursu „Warszawa w kwiatach i zieleni” na podstawie obejrzanych podwórek spółdzielni „Ursynów”, chyba bym musiała parsknąć z zażenowaniem. NAJPIĘKNIEJSZE ZIELONE OBIEKTY? Ot, zwykłe podwórka na typowym osiedlu – plombie. Zamknięte za bramami, chronione, niedostępne dla przechodniów, wybrukowane kostką bauma. Zieleń na nich supermarketowo – katalogowa, wzorowo zadbana. Piękne dorodne berberysy, pęcherznice i kosodrzewina… po prostu ogrodniczy miejski banał. Oczywiście starałam się dostrzegać pozytywy, nie myślcie, że tylko truję. Na pochwałę zasługuje choćby fakt, że spółdzielnia inwestuje w zieleń. Płacą za utrzymanie oczek wodnych, za nawozy, opryski, pielenie. Oprowadzający nas administrator dwóch budynków, wykazał się nieprzeciętną wiedzą na temat ogrodnictwa. Wiele roślin wyglądało ładnie, sama chciałabym mieć taki milin amerykański czy tak dorodne iglaki. Ale odpowiedzmy sobie szczerze – w czym owa spółdzielnia wyróżnia się na tle innych spółdzielni Warszawy? Gdzie tu ogrodnicza wyjątkowość i piękno? Znam osiedla Dembudu, Budimexu i innych wielkich deweloperów. Obawiam się, że pod względem poziomu pielęgnacji zieleni prezentują one wyrównany standard z „Ursynowem”. Bywa, że inne osiedla cechuje nawet większa kreatywność w kwestii ogrodniczego designu, przynajmniej sadzi się więcej bylin. A nie tylko hity lat 80 i 90: iglaki, berberysy i krzewuszki. Nagroda dla „Ursynowa” jest więc przeze mnie uznawana za dość wątpliwą. Szczególnie, że ta sama spółdzielnia otrzymywała już wyróżnienia w poprzednich latach.

pęcherznice

Nagrodzona Spółdzielnia „Ursynów” reprezentuje dosyć sztampowy styl ogrodniczy. W nasadzeniach dominują praktyczne, odporne krzewy np. pęcherznice.

Spółdzielnia Ursynów - żółw

Dorodna kosodrzewina to wielka ozdoba osiedla. Atrakcją godną zauważenia był mieszkaniec oczka wodnego – żółw, o którego dbają tu mieszkańcy.

Spółdzielnia Ursynów droga wewnętrzna

Za największy sukces administratorów Spółdzielni Ursynów uważam fakt, że udało im się drogą formalną zablokować możliwość parkowania na drodze wewnętrznej pomiędzy dwoma blokami osiedla. Dzięki temu pozostaje ona miejscem pełnym zieleni.

rajskie jabłuszka

Jedna z niewielu ciekawostek w ursynowskich ogródkach – rajskie jabłuszka w pojemnikach. Wiosną muszą wyglądać bardzo ładnie! Dowiedziałam się jednak, że poza jabłoniami żadnym wiosennych roślin się tu nie sadzi.

lawendy pięciorniki

Rabata wzdłuż wybrukowanej ścieżki z pięciornika i lawendy.

milin amerykański

Milin amerykański to jedna z niewielu kwitnących roślin na osiedlu „Ursynów”.

Niestety, część moich obaw o których pisałam w poprzednim tekście na temat warszawskiego konkursu się potwierdziła. Inne zostały zweryfikowane. Przede wszystkim dowiedziałam się czym jest inicjatywa ROŚNIJ WAW. W zasadzie co nie co dotarło do mnie już kilka godzin wcześniej, bo organizatorki spaceru postanowiły podzielić się informacjami o sobie na Facebooku. Są to trzy młode, sympatyczne dziewczyny: Michalina Musielak, Hanna Ferenc Hilsden oraz Joanna Pruchnicka. Zajmują się różnymi działaniami z pogranicza sztuki, aktywizmu, działań społecznych. Wymyśliły, że warszawską zieleń trzeba promować wśród turystów i samych mieszkańców, a następnie przekonały władze miasta by sfinansowały „mapę zielonych obiektów”, coś w rodzaju przewodnika po interesujących zielonych miejscach w Warszawie. Zaczęły niedawno, bo nieco pół roku temu, i zdążyły stworzyć „białą mapę” czyli listę parków i skwerków, które warto zobaczyć zimą. Następnie do RośnijWaw zwróciło się Biuro Kultury z Ratusza z propozycją wsparcia konkursu „Warszawa w kwiatach i zieleni” od strony promocyjnej i organizacyjnej. To RośnijWaw zarekomendowało udział organizacji „Szustow. Kultura i komunikacja” w promowaniu konkursu. Dziewczyny tłumaczą, że poleciły tę instytucję do współpracy ze względu na jej doświadczenie w promowaniu kultury. Takie spojrzenie na konkurs korespondowało z nową wizją tego przedsięwzięcia jako lifestyle’owej imprezy. Ratusz zauważył „wysyp zielonych inicjatyw” i zareagował kierując młode, nastawione na lifestyle siły w stronę Towarzystwa Przyjaciół Warszawy. Tak przynajmniej wygląda sytuacja z punktu widzenia RośnijWaw.

10447534_343177059164946_2952260015219559007_n

Hanna Ferenc Hilsden z RośnijWaw – autorka identyfikacji wizualnej tegorocznej edycji konkursu „Warszawa w kwiatach i zieleni 2014”. Foto via facebook Warszawa w kwiatach

W rozmowach na temat konkursu dziewczyny z Rośnij Waw miały bardzo sensowne uwagi i obserwacje. Zgodziły się ze mną, że nagroda przyznana przez Zarząd TPW dla „Ursynowa” jest kuriozalna, bo przecież jednym z kryteriów jest by obiekty pozostawały widoczne z ulicy i dekorowały „miasto” a nie tylko wewnętrzne podwórka. Zaryglowane i chronione plomby „Ursynowa” kryją swoje skarby tylko dla mieszkańców danego osiedla, na zewnątrz zaś widać jedynie poprawne, choć przeciętne pod względem ogrodniczym nasadzenia takie jak rząd irg lub szereg platanów. RośnijWaw zdaje się słusznie dostrzegać potencjał konkursu „Warszawa w kwiatach i zieleni” i potrzebę unowocześnienia go. Hanna, Michalina i Joanna podkreślają, że zmiany na lepsze już nastąpiły i to właśnie dzięki nim, oraz „Szustow. Kultura i komunikacja”. By dopełnić dzieła potrzeba jednak czasu. 31 edycja konkursu była swoistym eksperymentem, teraz przyjdzie czas na weryfikację i ocenę co się udało a co nie. Trzymam kciuki by zmiany postępowały!

10298963_337426833073302_874276602081354476_n

Zdjęcie z poprzedniego spaceru z „RośnijWaw” prezentującego najpiękniejsze zielone obiekty w Warszawie. Nie było mnie, ale ze zdjęć można wnioskować, że uczestników zjawiło się nieco więcej niż na spacerze po Ursynowie. Ogródki też wyglądają ciekawiej.  (foto via Facebook RośnijWaw)

Zarówno sam pomysł stworzenia mapy RośnijWaw, jak i ich inicjatywy: warsztaty, spacery, spotkania i eventy towarzyszące konkursowi „Warszawa w kwiatach i zieleni” wydają mi się wspaniałą i chwalebną ideą. Cieszę się, że młodzi ludzi chcą poświęcać czas na takie przedsięwzięcia, promować ekologię i troskę o estetykę zieleni. Zastanawiam się jednak, czy te działania przynoszą efekty. Nie mam informacji jak sprawy miały się na wszystkich spotkaniach, ale na spacerze w którym uczestniczyłam ja i mama, udział na facebooku zapowiedziało 29 osób… a przyszłyśmy my dwie. Jeśli zazwyczaj na tych eventach więcej bywa organizatorów niż uczestników, to chyba nie jest dobry znak? W końcu w konkurs i spacery się inwestuje: zapłacono za sadzonki, mapy, naklejki, promocję. Zapytałam RośnijWaw dlaczego nie zaangażowano żadnego partnera/patrona medialnego z branży ogrodniczej. Okazało się, że był! Jego mikroskopijne logo jest nawet wydrukowane na mapce, wśród „TOK.fm”, „Wyborczej” i „Co jest grane” widać „Świat Kwiatów”. Jest też jakiś „Ogródek” (zbyt małe logo by doczytać pełną nazwę). Szukałam czegoś więcej na stronie „Warszawa w kwiatach i zieleni” – niestety nie ma śladu informacji o patronach medialnych. Dowiedziałam się też, że konkurs promowany był przez miesiąc (w czerwcu) w radiu i komunikacji miejskiej. Nie chcę powtarzać refleksji z mojego poprzedniego wpisu, dlatego podsumuję, że organizatorzy czym prędzej powinni zastosować marketingowe narzędzia oceniania i poprawiania efektywności takiej promocji. Oni najlepiej wiedzą czy obrane metody przyniosły konkursowi rozgłos. O tym jak przyznawać nagrody by nie powtarzać wtop w rodzaju nagród dla podwórek Spółdzielni „Ursynów”, już pisałam. RośnijWaw polecam zaś dogłębny research, zarówno środowiska młodzieży ukierunkowanej na „zielony lifestyle” jak i tego tradycyjnego, szarego warszawiaka, który po prostu lubi sadzić kwiatki. Życzę też, by na kolejne wydarzenia RośnijWaw przychodziło więcej osób.

Jeden z "najpiękniejszych warszawskich balkonów" na ul. Anielewicza. Czy Hanna Ferenc Hilsden to widzi? Ja się ma nagroda dla czegoś takiego do komunikacji wizualnej konkursu? Oby to była pomyłka, lub jakiś inny niefortunny epizod. Foto fia e-ogrody.pl/ Anna Dąbrowska

Jeden z „najpiękniejszych warszawskich balkonów” na ul. Anielewicza. Czy Hanna Ferenc Hilsden to widzi? Ja się ma nagroda dla czegoś takiego do komunikacji wizualnej konkursu”Warszawa w kwiatach i zieleni”? Oby to była pomyłka, lub jakiś inny niefortunny epizod. Foto via e-ogrody.pl/ Anna Dąbrowska

PS. Naprawdę jestem fanką zielonych inicjatyw takich jak RośnijWaw, popieram by finansować je z budżetu miasta, o ile rzeczywiście przełożą się one na poprawę estetyki otoczenia i zwiększenie zainteresowania mieszkańców ekologią. Tymczasem moja próba obejrzenia innych zwycięskich obiektów z konkursu na własną rękę zakończyła się fiaskiem. Nie ma ich wszystkich przecież na mapie, nikt nie udostępnia dokładnych adresów. Żadnych oficjalnych zdjęć pomagających w identyfikacji też na razie nie ma. Bezskutecznie krążyłam więc po okolicach Hali Mirowskiej w poszukiwaniu ukwieconych balkonów… Znalazłam wyróżniony obiekt dopiero ponad tydzień później, dzięki zdjęciom zamieszonym w artykule o zwycięskich balkonach na stronie e-ogrody. Koniecznie je obejrzyjcie i powiedzcie mi: czy Waszym zdaniem to są naprawdę najpiękniejsze balkony w Warszawie? Ja trochę otwieram oczy ze zdumienia i mam nadzieję, że to wyłącznie kwestia niezbyt udanych zdjęć.

link do artykułu na e-ogrody.pl o najpiękniejszych balkonach w Warszawie

Zobacz również

4 komentarzy do “Najpiękniejsze zielone obiekty w Warszawie. Czy nagrody przyznano słusznie?

  1. Najpiękniejsze balkony faktycznie pupy nie urywają. Jeśli jednak wygrały, to prawdopodobnie konkurencja była na tyle słaba, że i tak się mocno wyróżniły na plus. A skoro konkurencja słaba, to dużo jeszcze wody w Wiśle upłynie, niż większość balkonów będzie tonęła w zieleni, a nie w starych gratach i rowerach.
    Mnie również cieszą wszelkie inicjatywy promujące zieleń w mieście, ale w przypadku opisanej akcji aż się prosi o parę zmian w kolejnej edycji, bo sama inicjatywa ma sens i warto, by pozostała na mapie Warszawskich inicjatyw. Chętnie widziałabym podobną akcję w swoim mieście 🙂
    Podziwiam twoje zacięcie w odkrywaniu zielonej Warszawy.

    • Za rok zgłoszę kilka obiektów, które moim zdaniem zasługują na miano najpiękniejszych w stolicy. Zobaczymy wówczas czy to kwestia braku odpowiednich zgłoszeń, czy może jakaś inna przyczyna stoi za takim staus quo konkursu. Miejmy nadzieję, że rosnąca liczba facebookowych fanów RośnijWaw i „Warszawy w kwiatach i zieleni” oznacza też rosnące zainteresowanie tematem 🙂

  2. Polu nie iwem czy Twoja energia nie jest warta lepszej sprawy. Co do zgłoszeń to w regulaminie zawarty jest punkt: „Właściciel lub opiekun obiektu przystępuje do Konkursu poprzez wypełnienie stosownej karty zgłoszenia.” Nie jest więc tak, że każdy może zgłosić dowolny obiekt. Właściciel musi wyrazić zgode na przystąpienie do konkursu (czemu się wcale nie dzziwe; nie każdy lubi być „medialny”).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *