Architektura krajobrazu / Dla dzieci / Ogrodnicze podróże / Zieleń miejska

Ogród z piasku i wody, czyli jak powinno wyglądać lato w mieście

image(34)

Czasem wyjeżdżamy na wakacje w poszukiwaniu inspirujących nasadzeń do ogrodu, a wracamy z ideą przebudowania całej dzielnicy w swoim mieście.

c556f466f37913b178ea395bcde94018Słońce, woda i trochę zieleni to zazwyczaj wszystko o czym marzymy latem. Wyjazd do lasu, nad jezioro czy nad morze wydawał mi się jednak banalnym pomysłem na spędzenie pierwszych od dawna zagranicznych wakacji z rodziną, dlatego trafiliśmy zupełnie gdzie indziej. Planowałam by w czasie urlopu nie zamieszczać na blogu wpisów w stylu „pocztówka z wakacji”. Dostałam jednak email od jednej z czytelniczek „Weekendu w ogrodzie” i zmieniłam zdanie. Pani Ela napisała do mnie, że owładnęła nią „obsesja ogrodnicza”. Każde odwiedzone miejsce – czy to podczas zwykłego spaceru, czy w czasie wakacyjnych podróży – ogląda pod kątem rosnących tam roślin, kwiatów i zieleni. Obsesja? Mnie taka „obsesja” wydawała się zawsze czymś oczywistym. Jeszcze zanim stworzyłam swój wiejski ogród lubiłam fotografować piękne zakątki i kwiaty, podczas podróży odwiedzać słynne parki i ogrody botaniczne. To przyzwyczajenie, które zapewne dzieli ze mną wielu miłośników ogrodnictwa, stało się dziś wyjątkowo przydatne. Żyjemy w czasach aparatów cyfrowych, instagrama i google. Oglądanie napotykanych ogrodów i czerpanie z nich inspiracji nie wymaga robienia skomplikowanych szkiców czy notatek, jak to miało miejsce dawniej. Dziś w każdej chwili możemy „zapisać” ogrodniczy obraz w komórce, albo „zgooglować” interesującą nas odmianę kwiatka. Czy to nie dodatkowy argument za tym by wykorzystywać ogrodnicze podróżowanie? Nie pozostało mi nic innego niż uwieczniać otaczającą mnie wakacyjną zieloną rzeczywistość, no i kontynuować blogowanie.

image(13)

Czy doczekam się czasów kiedy tak będą wyglądały parki w Warszawie?

 „The eye has to travel„- powiedziała zdaje się Diana Vreeland, legendarna naczelna magazynu „Vogue”. Jej słowa są niczym innym jak parafrazą powiedzonka „podróże kształcą”, tyle że odnoszą się do czerpania inspiracji wizualnych. W przypadku ogrodów, oglądanie tego jak komponuje się rośliny w innych zakątkach świata nie tylko wzbogaca naszą wiedzę i dostarcza wrażeń estetycznych. Profesor Tomasz Nowak, dyrektor ogrodu botanicznego we Wrocławiu zauważył, że dawniej na polskiej wsi najpiękniejszy ogród zwykle znajdował się na plebanii, a kolejne w jego sąsiedztwie. Im dalej od ogrodu księdza, tym ogródki stawały się coraz mniej zadbane i mniej dekoracyjne. Im bliżej jesteśmy dobrych przykładów, tym większa szansa, że je powielimy. Po prostu gdy obcujemy z czymś pięknym, chcemy to piękno mnożyć. Żeby więc zgnuśnieć w sosie polskich ogródków – skalniaków, musimy uskuteczniać „ogrodnicze podróżowanie wzrokowe” w poszukiwaniu inspiracji. Poznawanie zielonego otoczenia rozszerza się na dziedziny pokrewne ogrodnictwu i nie ogranicza się już do podpatrywania ładnie skomponowanych skrzynek balkonowych. Ogród, który odwiedziłam kilka dni temu za granicą, był dla mnie właśnie takim multidyscyplinarnym doświadczeniem. Czymś więcej niż ciekawym zielonym miejscem. Rozbudził nie tylko chęć zainspirowania się, ale stworzył we mnie silne pragnienie ulepszania ogrodniczego świata w moim rodzinnym mieście – Warszawie.

image(33)image(30)image(18)image (6)

Park, ogród, plaża, staw i plac zabaw w jednym. Twórcy tej koncepcji nazywają ją syntetycznie „wodny plac zabaw”. Na czym polega jego idea? Ma być miejscem gdzie mieszkańcy wielkiej metropolii mogą rodzinami w upalne dni zrelaksować się wśród zieleni. Nic odkrywczego, prawda? Tyle że tutaj głównym elementem relaksująco – rozrywkowym ma być woda. I to nie w formie tradycyjnych fontann (do których swoją drogą rozsądni rodzice zabraniają dzieciom wkładać łapek, ze względów nazwijmy to… BHP), ale w formie wielu urozmaiconych założeń o charakterze głównie naturalistycznym. W tym „wodnym placu zabaw” umieszczono więc sztuczny staw, strumień i wodospad. Do każdego z elementów ma się nieograniczony dostęp, żadnych ogrodzeń ani płotków. Do tego dochodzą wszystkie atrakcje potrzebne dzieciom: zjeżdżalnia, małpi mostek, kamienie do przeskakiwania przez „rzekę”, a nawet drewniana konstrukcja przypominająca na poły tamę, na poły akwedukt, służąca do zabawy w wodnego inżyniera. By nie kończyło się na samym chlapaniu wodą, duża część ogrodu wypełniona jest piaskiem i przypomina nadmorską plażę. Dzieci mogą więc uskuteczniać zabawę w budowanie zamków z fosą, robić błotne lawiny i piaskowe rzeźby. Jest bezpiecznie, bo woda w stawie sięga najmłodszym zaledwie do połowy uda. Żadne z dzieci nie odważy się też wejść do niej na dłużej niż kilka sekund ani się zanurzyć, bo temperatura wody przypomina w najlepszym przypadku górskie źródło. Rodzice nie muszą drżeć o bezpieczeństwo swych pociech, mogą je zostawić na brzegu jeziorka spokojni, że maluchy nie zapragną samodzielnie popływać. Mogą poopalać się na designerskiej drewnianej ławeczce, wypić kawę, poczytać książkę.

image (5)image(32)image(5)image (7)image(26)image(14)image(22)image(31)

Wodny ogród zabaw nie powstał w tym miejscu przypadkowo. Tuż obok znajduje się zabytkowa wieżą ciśnień i stare zabudowania wodociągów miejskich. Zaaranżowanie pobliskiego skweru na publiczny wodny park było więc zamierzone. By miejsce zachwoało swą funkcję publicznego parku przez cały rok, duża jego część jest po prostu wypełniona zielenią i poprzecinana spacerowymi ścieżkami. Jest też łąka i boisko. Skoro mowa o łące – niemalże jedynymi kwiatami jakie rosną są w tym miejskim ogrodzie są dzikie koniczyny, szałwie i osty. Jest tu też kilka kalin i niezliczone białe budleje. Najbardziej zaś dekorują ozdobne trawy zestawione z powierzchniami o zróżnicowanej strukturze: żwirkiem, jasnym piaskiem, drewnem. Rozplenica japońska Pennisetum alopecuroides ‚Hameln‚ i trzcinnik ostrokwiatowy Calamagrostis x acutiflora „Karl Foerster” wyglądają jakby rosły tu od zawsze. Mieszają się z dzikimi ziołami na nieskoszonym trawniku (kosiarze skracają tylko wąski pas trawy wzdłuż ciągów komunikacyjnych). Park nie jest jedynie atrakcją dla dzieci. Podczas mojej wizyty obserwowałam korzystających z jego walorów ludzi w różnym wieku. Część odpoczywała, inni trenowali sport. „Proste i genialne” – pomyślałam. Dlaczego nie ma czegoś takiego w Polsce?

image(19)image(10)image(11)image(15)image(16)image (1)image(29)image (3)image (4)image (2)

Mieszkam na warszawskiej Starej Ochocie, tuż obok XIX wiecznej stacji Filtrów. To jeden z bardziej wartościowych zabytków w stolicy. Niedaleko wejścia do stacji i malowniczej ceglanej wieży ciśnień znajduje się skwerek podobnej wielkości co odwiedzony przez nas na wakacjach wodny park. Na nim zaś mieści się typowy warszawski plac zabaw z tandetnymi kolorowymi zjeżdżalniami. Dlaczegóż by Placu Starynkiewicza, miejsca historycznie powiązanego z wodą i filtrami nie zagospodarować na analogiczny wodny park? Miejsce wydaje się wymarzone, szczególnie ze względu na historyczny kontekst (nawet nazwy przyległej ulicy Lindleya i samego placu upamiętniają twórców warszawskich wodociągów). Można by stworzyć od razu ścieżkę edukacyjną dla starszych dzieci i/lub turystów. W końcu warszawskie filtry są zamknięte, pilnie strzeżone i można je obejrzeć tylko sporadycznie podczas „Nocy muzeów”. Oczywiście pod warunkiem, że wytrzymamy stanie do późna w długaśnej kolejce. Przedstawienie walorów infrastruktury zabytkowych filtrów w mikroskali formie wodnego placu zabaw z tablicami informacyjnymi byłoby świetne! Żeby dopełnić mojej idealistycznej wizji (obecnie marzy mi się, by władze dzielnicy Ochota przeczytały ten post i przeznaczyły pieniądze na rewitalizację skweru/parku nieopodal filtrów w celu przerobienia ich na wodny park) powiem, że „Wodny plac zabaw” w którym byliśmy jest jednym z aż sześciu tego typu obiektów w tym mieście. Metropolii o wielkości zbliżonej do Krakowa i liczbie około 2 milionów mieszkańców. Czy w dwumilionowej Warszawie prośba o zaledwie jeden wodny park to tak wiele?

image image(27)image(21) image(28)image(20) image(23) image(25)image(6)

Ps. Celowo nie napisałam jak nazywa się miasto w którym mieści się „Wodny plac zabaw”. Trwa bowiem wakacyjny konkurs „Weekendu w ogrodzie” na facebooku. Ten post zawiera kilka podpowiedzi do konkursowego pytania. Do wygrania sadzonka pachnącej lawendy przywieziona z naszej wyprawy 🙂 Szczegóły na fanpageu, link poniżej:

kliknij tutaj

Zobacz również

1 komentarz do “Ogród z piasku i wody, czyli jak powinno wyglądać lato w mieście

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *