Architektura krajobrazu / Ogród ozdobny / Zieleń miejska

Rabaty z krainy biurowców. Inspiracje i porady

Inspirujące nasadzenia można znaleźć wszędzie, nawet w biurowym centrum wielkiego miasta. Sama, mimo że mam ogród na wsi, uwielbiam przechadzać się po mojej ukochanej Warszawie w poszukiwaniu ciekawych ogrodniczych rozwiązań. Dziś przedstawiam Wam trzy interesujące warszawskie rabaty. Łączy je to, że powstały dookoła nowoczesnych biurowców, co nie znaczy że nie mogą stać się wzorem do naśladowania na każdej innej, „zwyczajnej” działce. Wybrałam do zaprezentowania nasadzenia jesienne (październikowo – listopadowe), bo to właśnie o tej porze roku zaplanowanie kolorowego i dekoracyjnego klombu stanowi nie lada wyzwanie. Tym bardziej warto podpatrzeć jak profesjonalni architekci zieleni uporali się z zagadnieniem projektując zieleń otaczającą biurowce.

1. Jesienna feeria barw w Harmony Office Center

eko park 4eko park 5 eko park 3 eko park 2 eko park 1

Mroczne budynki zaprojektowane przez słynne biuro Kuryłowicz & Associates otoczono dość nietuzinkową zielenią. Było to konieczne zważywszy na lokalizację inwestycji – kilkaset metrów dalej mamy ogródki działkowe (m.in. ROD Rakowiec o którym pisałam tutaj), z drugiej siedziba zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Ogrodniczych (firma należąca do miasta, odpowiadająca za warszawską zieleń), z trzeciej wielki park. W takim zielonym otoczeniu, i to jeszcze na osiedlu zwanym „EKO – Park” wypadało zrobić coś co nieco ozdobi odhumanizowaną biurową przestrzeń. Pokazuję tylko mały fragment „ogrodu” otaczającego biura Harmony Office. Można w nim znaleźć bardziej konwencjonalne rabaty pełne krzewów czy szpalery platanów… Ale część od strony ul. Żaryna wydała mi się szczególnie ciekawa ze względu na byliny. Rabata którą oglądacie ma zaledwie 3 lata, a już wygląda fantastycznie. Posadzono na niej wielkie „bloki” miechunki, naprzemiennie z fioletowymi marcinkami. Tłem dla bylinowej łąki są ozdobne trawy i turzyce, również zasadzone en masse. Wśród nich gdzieniegdzie widać połacie rudbekii, która obecnie już jest mocno przekwitająca, ale nadal zdobi. Co może nas zainspirować w ogrodach Harmony Office”? oto moja osobista lista rozwiązań wartych zapożyczenia:

  • Sadzenie z rozmachem. Nawet mała rabata gdy jest obsadzona ogromną liczbą egzemplarzy ale zaledwie 2-3 gatunków, będzie robiła wrażenie. Pewnie myślicie, że do takich operacji trzeba wielkich pieniędzy…? No to wyobraźcie sobie, że nie. Jedna z czytelniczek mego bloga uświadomiła mi niedawno jak bardzo można się „obłowić” zamawiając byliny w hurtowniach wysyłkowych wspólnie z innymi ogrodnikami. Okazało się, że jeśli pozamawiamy po kilkanaście sztuk wspólnie, to za anemony „Honorine Jobert” zapłacimy nieco ponad 3 zł/sztuka. Te same rośliny w pojemnikach C5 kosztują niekiedy w tradycyjnych szkółkach po kilkanaście złotych. Ja i wspomniana czytelniczka mamy już więc zaplanowane wspólne zakupy online. Dlatego mówię Wam – lepiej zaopatrzyć się w kilkanaście – kilkadziesiąt egzemplarzy jednego gatunku, niż zrobić sobie chaotyczną kolekcję „wszystkiego po trochu”.
  • Komponowanie roślin w łanach. Chodzi o to, że rabata nie musi być urządzona od najwyższych roślin z tyłu, do najniższych z przodu. Równie ciekawie wyglądają nasadzenia łąkowe, gdzie kwiaty przeplatają się ze sobą w nieregularnych łanach.
  • Oszczędność kolorystyczna. To oczywiście kwestia gustu, ale moim zdaniem lepiej wyglądają zasadzenia skomponowane z 2-3 odcieni, niż wielokolorowy miszmasz. Owszem, bogactwo barw też jest wartością, ja sama zresztą nie ograniczam się do jakiejś wąskiej gamy kolorystycznej, ale patrząc na rabaty ze zdjęć u góry stwierdzam że naprawdę ‚mniej znaczy więcej” i sadząc rośliny w ten sposób mamy mniejsze szanse na popełnienie błędu.
  • Budowanie kontrastów to podstawa kompozycyjna każdego udanego ogrodu jaki widziałam. Zauważcie jak silnie „wybijają” się delikatne i miękkie byliny oraz trawy na tle surowego granitu, kanciastych chodników i szkła. Podobnie działają widoczne w oddali drzewka o regularnych koronach. Zapewne w otoczeniu mniej surowym, bardziej chaotycznym i pełnym innej „miękkiej” zieleni bylinowe rabaty Harmony Office nie wyglądałyby tak atrakcyjnie. Dlatego tak ważne jest tło i kontekst w którym sadzicie rośliny. Planujecie nową rabatę? To radzę Wam – najpierw oceńcie czy to co zamierzacie u siebie zrobić będzie ładnie komponowało się z otoczeniem. Upewnijcie się czy przypadkiem chaotyczne tło nie zabije całego pieczołowicie zaplanowanego efektu. W razie wątpliwości kierujcie się zasadą kontrastu – na surowym tle i w pobliżu nowoczesnej małej architektury sadźcie rośliny „zmiękczające” – trawy, byliny poduszkowe. Jeśli dookoła macie zaś szumiące drzewa, naturalistyczne zagajniki i różnorodność, postawcie w swojej rabacie na coś prostego i sformalizowanego. Moim rabatom na wsi brakuje właśnie takiego jednostajnego, monumentalnego tła… Troche zlewają się z oddalonym o kilkadziesi,ąt metrów lasem. Planuję zasadzić coś w rodzaju „zielonych kurtyn” na wzór ogrodu Pieta Oudolfa w Hummelo. Chodzi o takie „parkany” z cisów, które gdy są dorosłe, tworzą monolityczne, ciemne tło, idealne dla rozkołysanych i wybujałych bylin.
  • Jeśli nadal nie wiecie o czym piszę, to poniższe zdjęcie z ogrodu oudolfa powinno co nie co wyjaśnić:http://media-cache-ak0.pinimg.com/originals/17/20/fa/1720fa44a8d4966e23738d68421b7161.jpg

2. Klomb trawiasty w pobliżu Zebra Tower

rondo jazdy polskiej 3

rondo jazdy polskiej 1

rondo jazdy polskiej 2

Budynek „Zebra Tower” należy do mniej udanych. Powszechny niesmak budzi zwłaszcza kolorystyka jego fasady. Ja jednak pominę słowa krytyki, a skupię się na pozytywach, mianowicie na otaczającej ten biurowiec zieleni. Inwestorowi należy się pochwała przynajmniej za to, że nie zostawił w tym miejscu trawnika, ani nie posadził banalnych berberysów. Trudny do zagospodarowania, maleńki, trójkątny skrawek ziemi pomiędzy ulicą Mokotowską a ścieżką rowerową przeznaczono na trzęsawisko. A przynajmniej coś co je przypomina. Ta „rabata” przywodzi mi na myśl moje wspomnienia z puszczy Białowieskiej. Odnoszę wrażenie że takie ilości turzyc, kępy traw, zielonych, rudych i czerwonych występują właśnie tam. Tutaj zostały posadzone zgodnie z wolą projektanta, najwyraźniej jakiegoś wielbiciela błotnych łąk. Brzegi rabaty wysypano żwirem (niestety dziś już nie wyglądającym estetycznie ze względu na licznie rzucane weń niedopałki papierosów). Sam pomysł na trawiastą łąkę wydaje mi się jednak świetny i oryginalny. Jakie inspiracje możemy „pożyczyć” z tego nasadzenia?

  • Pomysł na monorabatę składającą się wyłącznie z traw i roślin trawy przypominających. Oszczędnie, minimalistycznie, ale z klasą. Zgodzicie się ze mną?
  • Pomysł na inspirację prosto z natury. Ten skrawek ziemi mimo że w centrum Warszawy, naprawdę przywodzi na myśl jakieś fragmenty jakiegoś Parku Narodowego.
  • Pomysł na ogródek niewymagający. Jedyne co trzeba zrobić z tym nasadzeniem, to skosić je kosą spalinową na wiosnę.

3. Zimozielone organiczne żywopłoty na placu Platinium Towers

platinium 2Platinium 1Platinium 3Te nasadzenia są, można powiedzieć, najmniej bliskie memu ogrodniczemu sercu, bo bardzo formalne i oparte o krzewy. Myślę jednak, że są wartościowe jako inspiracja. Mogą stanowić wzór do naśladowania dla wszystkich ogrodników, dla których liczy się „trzymać fason przez cały rok”. Zagospodarowanie zieleni takie jak na skwerze Platinium Towers przy ulicy Grzybowskiej może być ciekawą alternatywą dla tzw. galerii tui. Ludzie lubią sadzić w swoich ogrodach rożne iglaczki, np. bywa że w rzędach umieszczają kilka gatunków świerka, albo różnorakie żywotniki. Tymczasem wystarczy jedna roślina zimozielona jako podstawa kompozycji, i uzupełniające ją krzewinki zadarniające, by efekt był równie praktyczny, lecz dużo ciekawszy. W okresie przedświątecznym (który wbrew temu co widzicie w sklepach jeszcze się nie zaczął) organiczne, obłe bukszpanowe „gąsienice” przed biurowcem są ozdabiane białymi lampkami. Rosnące gdzieniegdzie formowane graby zachowują swe porudziałe liście do końca, i też ładnie zdobią przez całą zimę. Barwinki kwitną na niebiesko wiosną wprowadzając jakieś urozmaicenie kolorystyczne i podkreślają zmienność pór roku. Podobnie jest z runianką japońską. Ze trzech pokazywanych dzisiaj rabat ta ma zdecydowanie najbardziej wielkomiejski charakter, co jednak nie znaczy, że nie może przydać się jako inspiracja. Co zatem możemy z niej wziąć dla siebie?

  • Dzielenie ogrodu na strefy za pomocą nieregularnych żywopłotów z bukszpanu. Efekt podobny jak w przypadku „cisowych kurtyn” Pieta Oudolfa. Myślę, że mój rozległy ogród ciekawie wyglądałby poprzedzielany labiryntem bukszpanowych meandrów. Jednocześnie wijące się rzędy bukszpanów pasują mi do ogródka przydomowego, czy jakiegokolwiek innego.
  • Organiczne kształty formowanych krzewów, czyli coś pomiędzy skrajnym formalizmem, a uwielbieniem miękkich, naturalnych linii. Dla mnie rozwiązanie w sam raz, bo nie tak sztywne jak żywopłot strzyżony w „trapez” czy „prostokąt”, lecz formalne na tyle by wprowadzać do ogrodu nieco ładu.
  • Brak iglaków nie oznacza, że nasz ogród nie może być wiecznie zielony. Zastosowane w tym nasadzeniu rośliny są dekoracyjne cały rok, 80% z nich nie gubi liści na zimę. Bez iglaków też można. To ważna lekcja dla wielu, wielu tysięcy ogrodów w całej Polsce.

Jeśli interesują Was nowoczesne miejskie rabaty przy biurowcach, polecam też rzut oka na klomb prze budynkiem Orange w Alejach Jerozolimskich. Na tym blogu możecie zobaczyć jak prezentował się latem.

* AKTUALIZACJA

Pod wpływem sugestii w komentarzach postanowiłam dodać jeszcze dwa zdjęcia „techniczne” z ostatniej omawianej rabaty przed Platinium Towers. Tak jak pisałam nie ma na niej żadnych iglaków, nie licząc cisów które rosną z drugiej strony hotelu Hilton. Widać że zielony dywanik można uzyskać nie tylko sadząc okrywowe jałowce 🙂

20141030_110845 20141030_110850

Zobacz również

7 komentarzy do “Rabaty z krainy biurowców. Inspiracje i porady

  1. Ciekawa wycieczka, choć te kompleksy biurowe przerażają nieco, zarówno od strony formy jak i treści.
    Łany miechunki i astrów – widok niczym z zapomnianych ogródków działkowych. Czyżby autor projektu spacerował przedtem alejkami ROD na Waszyngtona? Trochę ten pomarańcz zgrzyta z różem, ale pomysł fajny.
    Polu czy na pierwszym planie zdjęć prezentujących ostatni „Park” nie ma czasem iglaków (ponieważ robisz zdjęcia bardziej artystyczne niż ilustracyjne to z odrobiną wysiłku rozpoznaję jałowca w odm. płożącej). Widzę też trzmielinę Forune’a, ale akurat w odmianie, której zimowy kolor jest taki sobie (jakiś bury buraczkowy). Lepsza chyba byłaby odm. ‚Coloratus’. Ale to szczegóły. Fajnie się dzieje w zieleni.

    • Witaj Ewa, moje zdjęcia rzeczywiście nie zawsze dokładnie oddają rzeczywistość ogrodniczą, taki to urok aparatów analogowych. Tego dnia gdy fotografowałam był potężny wiatr i pochmurno dlatego sporo szczegółów jest niewyraźnych, a kolory nie do końca takie jak w rzeczywistości. Astry w Harmony Office były bardziej fioletowe i moim zdaniem się nie gryzły z miechunką (szkoda, że tego nie uchwyciłam). Z kolei przy Platinum Towers poza cisami (których akurat nie sfotografowałam) nie ma iglaków. Tak przynajmniej mi się wydaje – to co widać na zdjęciu to jakaś irga płożąca lub karłowaty berberys (przy okazji sprawdzę, tego dnia miałam naprawdę chwilę na „odwiedziny” nie wynotowałam sobie wszystkiego, zwłaszcza ze chodziło mi o ogólną ideę i charakter nasadzeń niż ich poszczególne części składowe). Na krzewie o który pytasz gdzieniegdzie widać czerwone „koraliki” owoców, co by jednak wskazywało na jakiś berberys. Ale dzięki za czujność, zmotywowałaś mnie by by jeszcze dokładniej zbierać informacje dla czytelników tego bloga 🙂 Muszę się wybrać na te ROD przy Waszyngtona, myślisz że teraz jeszcze warto czy poczekać do wiosny?

  2. Ciekawe przykłady. Zebra Tower jakoś do mnie nie przemawia. Moim zdaniem w tych trawach brakuje wyższych elementów i wyglądają nijako…Miechunki z astrami za to bardzo mi się podobają…
    Pozdrawiam,
    M.

    • Trochę Cię Magdo rozumiem, bo faktycznie cały ogród płasko obsadzony trawami to i dla mnie byłoby za mało. Jednak moim zdaniem w pełnych chaosu otoczeniu „Zebry” i całego Ronda Jazdy Polskiej ten skrawek się wyróżnia minimalizmem i jednolitą harmonijną formą. Myślę, że bogatsza rabata by zginęła na tle „krzyczących” sklepowych witryn i znaków drogowych. Szczególnie, że to mały fragment zieleni. Aha, no i myślę że znaczenie miały też względy bezpieczeństwa, bo obok jest skrzyżowanie ul. Mokotowskiej ze ścieżką rowerową, jakieś potężne roślinne elementy wertykalne mogłyby więc ograniczać widoczność i potencjalnie narażać rowerzystów na niebezpieczeństwo. A ponad „trzęsawiskiem” wszystko ładnie widać 😉

      • Pierwszy raz zwróciłam na te rabatę właśnie skręcając samochodem w Trasę Łazienkowską… Jeździłam tam kiedyś raz w tygodniu i w porze jesienno-zimowej nie podobała mi się… Może wolałabym krzewy zimozielone…
        Na Powiślu jest też trawiasta rabata przy biurowcu, ale ma dodane jeszcze brzozy z wysokimi koronami i moim zdaniem wygląda lepiej…
        Wiem, że bezpieczeństwo, wiem, zza pięknego szpaleru miskantów na Banacha czasem piesi wychodzą całkiem znienacka…
        Pozdrawiam,
        m.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *