Recenzje & relacje z wydarzeń / Rozrywka

Relacja z VI Wystawy Tulipanów w Wilanowie

Życie w dużym mieście posiada tę zaletę, że jest się w centrum wydarzeń kulturalnych. Zupełnie inaczej niż na prowincji, w stolicy mam pewność, że koncerty i wystawy są w moim zasięgu. Z imprezami ogrodniczymi bywa wprawdzie różnie, bo często te najciekawsze odbywają się w odległych regionach Polski. Na szczęście Warszawa jest jeszcze gospodarzem kilku ogrodniczych wystaw. Wybrałam się niedawno na jedną z nich:  VI Wystawę Tulipanów pod patronatem kultowego Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach. Spodziewałam się nie lada czego. Kocham tulipany, a podczas tej dwudniowej imprezy miało być wystawionych kilkadziesiąt odmian. Ruszyłam więc do Wilanowa.

Wilanów

Mimo leniwej niedzieli i strasznego deszczu, do Oranżerii sunęły tłumy ludzi. W środku starego budynku zgodnie z obietnicą pyszniły się ekspozycje z setkami pięknych kwiatów w wielu popularnych odmianach. Widziałam też nowoczesne, niekiedy nawet awangardowe aranżacje z kwiatów wykonane przez szkołę florystyczną z Opola i prywatne studio kwiatowe. Do takich na pewno zaliczyć można „zieloną ścianę” ze schowanymi w niej kremowymi tulipanami i szafirkami, a także girlandę w kształcie wodospadu wykonaną z bazi i tulipanów wraz z całymi cebulami. Piękne, chociaż mało inspirujące, bo nie wyobrażam sobie realizować takiej dekoracji w domu. W czasie gdy oglądałam i fotografowałam tulipany, w końcu sali na zaaranżowanej przestrzeni konferencyjnej odbywał się wykład pani Jadwigi Treder z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach i Stowarzyszenie Producentów Ozdobnych Roślin Cebulowych, na temat pędzenia cebul. Niestety nie udało mi się wysłuchać całości, z braku czasu. Zauważyłam jednak że widownia była pełna, natomiast Pani prelegent jako wskaźnika do tablicy używała gałązki z baziami. To co usłyszałam było bardzo ciekawe. Tym bardziej żałuję, że nie mogłam zostać dłużej.

VI wystawa tulipanów

VI wystawa tulipanów

VI wystawa tulipanów

VI wystawa tulipanów

Te niewątpliwe atrakcje przyćmił nieco fakt, że film reklamujący wystawę na stronie Muzeum w Wilanowie wyraźnie sugerował, że jest to impreza familijna (pokazywano warsztaty dla dzieci, aktywne zabawy z tulipanami, kolorowanki etc). Natomiast jedyne maluchy jakie widziałam nudziły się na rękach swych rodziców. W duchu cieszyłam się, że nie zabrałam ze sobą mojej Józi. Zapewne i ja skończyłabym nosząc ją na rękach pomiędzy ekspozytorami, i pilnując by niczego nie zrzuciła. Czyżbym coś zatem przegapiła? Po powrocie do domu sprawdziłam na stronie muzeum. Warsztaty dla dzieci odbywały się… w innym budynku, w określonych godzinach. Dlaczego nie było żadnej rzucającej się w oczy informacji na wystawie? Jedyne co po drodze zauważyłam, to plakat przyklejony do parkanu nieopodal parkingu. Kto miałby ochotę się wczytywać w czasie ulewnego deszczu? Zdecydowanie zabrakło porządnej nawigacji z infografiką dla odwiedzających. Gdyby nie tłumy kierujące się w stronę oranżerii, to myślę że mogłabym na nią w ogóle nie trafić.

Dla wielbiciela roślin każde z nimi zetknięcie jest wspaniałym przeżyciem. Jeśli jednak mam być szczera, to niestety muszę przyznać, że to co zobaczyłam na wystawie nie przekroczyło moich oczekiwań. Nie było tragicznie, ale wspaniale też niestety nie. Mam wrażenie, że liczba prezentowanych kultywarów nieznacznie wykraczała ponad to, co zazwyczaj widywałam na warszawskiej giełdzie kwiatowej. Może z tą różnicą, że tutaj tulipany nie stały w plastikowych wiadrach, a w eleganckich wazonach. Może to dlatego, że byłam drugiego dnia wystawy? Czyżby przez dobę najpiękniejsze kwiaty zdążyły zwiędnąć? Nie znalazłam ani „Carnival de Nice” ani „Queen of the night”, ani nic co by je przypominało. Nie było też tulipanów botanicznych, o których sama wiem niewiele. No dobrze, wyhodowano blisko 15.000 odmian tulipana, więc trudno oczekiwać, ze na takiej wystawie natrafimy na swoją ulubioną. Ale to nie był jedyny mankament eventu. Brakowało mi też konkretnych informacji. Samo patrzenie na kwiaty jest przyjemne, wiadomo. Każda odmiana była niby podpisana, ale cóż mam począć ze zdawkowymi hasłami „Dynasty”, „Maria Kaczyńska” czy „Hong Kong”? Przydałaby się jeszcze informacja o terminie kwitnienia, wysokości rośliny, kraju pochodzenia, roku wyhodowania etc. Może organizatorzy zakładają, że jeśli nas coś zainteresuje, to sami wyszukamy potrzebne informacje w domu? Próbowałam, i o tulipanie „Hong kong” nie znalazłam prawie nic.

tulipan Anna Komorowska

VI wystawa Tulipanów

Jakby tego było mało, rozczarował mnie aspekt inspiracyjno – praktyczny wystawy. Tylu odwiedzających, a tak zdawkowy kontakt z organizatorami? Poza stoiskiem Związku Szkółkarzy Polskich oraz „kantorkiem” jednego z czasopism ogrodniczych nie było nic co można by było z tej imprezy wynieść (dosłownie i w przenośni). Odwiedzającym nie rozdawano żadnych ulotek, folderów, wizytówek. Czy niesłusznie spodziewałam się wyjść z katalogami producentów i ofertami sklepów online? Zdecydowanie zabrakło „merkantylnego” wymiaru imprezy. Jedyny smętny stragan przed oranżerią odstraszał cenami. Na takim „tulipanowym zlocie” chciałoby się spotkać też jakiegoś ogrodniczego celebrytę, albo przynajmniej znanego blogera, by porozmawiać i wymienić się doświadczeniami. Poza wymyślnymi aranżacjami florystów przydałby się praktyczny i bardziej przyziemny warsztat DIY, np. o tym jak zrobić stroik na Wielkanoc. Patrząc na liczbę odwiedzających i ich zaangażowanie w temat (każdy robił zdjęcia), nie brakowałoby chętnych.  Na Wystawie Tulipanów w Wilanowie byłam pierwszy raz, i nie mam porównania z poprzednimi latami. Mam wrażenie, że obecnie nie jest to przedsięwzięcie promowane na szeroką skalę, a cieszy się popularnością mimo to.  Może w przyszłości warto zaangażować więcej komercyjnych partnerów? Zyskaliby i organizatorzy i odwiedzający. Tak to przecież wygląda na Zachodzie. Ostatnio w telewizji spotkałam się z informacją (podaną przy okazji Dnia Kobiet), że Polska jest czwartym w Europie producentem tulipanów. Jeśli to prawda, to chyba mamy o co zawalczyć?

e2a04885740726e7ea27eb278ff21409

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *