Moje rankingi / Zakupy

Rośliny z supermarketu

Profesjonalni ogrodnicy na hasło „roślina z supermarketu” reagują jak pracownicy DESY na informację o zakupie „oryginalnego Picassa” na Allegro. Skąd  bierze się ta pobłażliwość? Architekci zieleni kupują hurtowo w miejscach, które oferują rośliny certyfikowane, sprawdzone, posiadające paszporty. Ja także wolę pozyskiwać sadzonki ze szkółek, ale mam w sobie coś z odkrywcy i kocham eksperymenty. Nie mam też budżetu jak ogrodnicze firmy i to jest dla mnie motywacją do wyszukiwania roślin w okazyjnych cenach. Dzięki ryzykownym zakupom w marketach udało mi się zdobyć bardzo tanio kilka wartościowych egzemplarzy do ogródka. Ale uwaga – to nie znaczy, że powinno się kupować hipermarketowych działach „ogród” wszystko, i bez zastanowienia. Specjalnie dla czytelników tego bloga odbyłam swoisty maraton po kilku sieciowych supermarketach, w poszukiwaniu roślin, cebulek i nasion. Zbadałam co jest w ofercie, jakie są ceny i jakość oferowanych roślin. Poniżej wyniki mojej ekspedycji. Zaczynam od końca, tzn. od tych, którzy wypadli najgorzej.

Miejsce piąte: Biedronka

Przykro mi to mówić, bo jestem stałym klientem „marketu z owadem”. Dział ogrodniczy jest tam niestety w stanie opłakanym. Może powodem takiej sytuacji stał się fakt, że Biedronkę odwiedziłam najwcześniej, tzn. w drugiej połowie lutego? Czyżby „biedronkowi” zaopatrzeniowcy nie spodziewali się rychłego nadejścia wiosny? Wciąż proponują wyglądające na sztuczne, rachityczne roślinki doniczkowe, i niewiele więcej… Roślin ogrodowych w ofercie brak. Są natomiast nasiona, jak sprawdziłam – w konkurencyjnych cenach. Maciejka np kosztuje zaledwie 69 groszy, podczas gdy podobnej wielkości opakowania w warszawskim „profesjonalnym” sklepie ogrodniczym widziałam po 2,5 zł. Czekam więc aż „Biedra” uzupełni asortyment. Póki co dostaje najniższą notę.

biedronka

Miejsce czwarte: Castorama

Market jak wiadomo budowlany, ale z pokaźnym działem ogrodniczym. Zaskakujące może być dla Was moje niedawne odkrycie – Castorama to zdecydowanie sklep dla zamożnych Vipów. Podczas minionych Świąt Bożego Narodzenia spotkałam tam aż dwóch tzw. celebrytów, kupujących choinki. Napotkanymi osobami byli:prezenter Hubert Urbański i muzyk Andrzej Smolik. Kto wie czy w gąszczu choin nie krył się jeszcze ktoś? Wspominam o tych Panach, bo to chyba ich obecność powoduje w Castoramie tak nieadekwatne do rzeczywistości ceny… Widać te same dalie muszą tam kosztować o 1,50 zł więcej – w końcu tam kupują gwiazdy. Tak serio, to w Castoramie wybór roślin nienajbogatszy, a ceny niemalże kosmiczne. Na pięciu daliach, które zakupiłam gdzie indziej, musiałabym dopłacić prawie 10 zł. Trzeba jednak nadmienić, że ze wszystkich odwiedzonych przeze mnie miejsc tylko w Castoramie sprzedawano niemieckie i holenderskie szczepione róże w asortymencie. Choć opakowania obiecują wiele, a cena wskazuje że to produkt premium, rośliny te nie są godne polecenia. Moja niegdyś kupiona w tym dziale róża „Dorothy Perkins” przemarzła po jednym sezonie. I nie tłumaczcie mi, że pewnie nie zabezpieczyłam jej przed mrozem… Ja sobie ułatwiam życie ogrodnicze, a nie utrudniam. Jak coś u mnie przemarza, to znaczy, że tego nie powinno w moim ogrodzie być.

castorama

Miejsce trzecie: Lidl

Nasz kochany ryneczek Lidla. Któż go nie lubi? Wypierajcie się, a i tak wiem, że zdarza wam się tam robić zakupy. Dział ogrodniczy nie jest może powalający, ale ma kilka zalet. Można w nim trafić na ciekawe gatunki, istne perełki, zwłaszcza jeśli chodzi o rośliny cebulowe. W dodatku wszystko w bardzo przystępnych cenach. Ja zakupiłam dwa opakowania cebulek liatry kłosowej Liatris spicata. Mam już w swym ogrodzie kilka egzemplarzy tej byliny, i koniecznie chciałam dokupić więcej. Zazwyczaj zniechęcała mnie cena, bo sadzonka liatry w szkółce to wydatek w okolicach 12 zł. W Lidlu natomiast udało się nabyć w sumie 50 cebulek liatry w cenie jednej sadzonki. Serio: 25 cebulek za 6 zł. Czy to nie wspaniały deal? Osoby, które się teraz ochoczo rzucą do poszukiwania lidlowskich skarbów, muszę jednak lojalnie uprzedzić, że jest kilka „ale”. Nie zawsze znajdziecie to, co chcecie. W ciągu tego tygodnia asortyment wymienił się dwa razy. Zdarza się też, że sprzedawane rośliny są kiepskiej jakości – bulwy wysuszone, pędy uszkodzone itd. Teraz np. jest promocja na pienne azalie, ale na moje oko nie przetrwają w ogrodzie miesiąca. Prawdopodobnie są to „ostatnie podrygi” tych transportowanych przez pół Europy, trzymanych w chłodniach i szprycowanych hormonami roślin. Żeby jednak zakończyć pozytywnym akcentem, chcę powiedzieć że to właśnie z Lidla nasz sąsiad Pan Piotr wziął kolekcję róż wielkokwiatowych, która mu kwitnie non stop, nie przemarza i nie choruje. Ja z kolei kupiłam tam w przeszłości m.in. śnieżnika Chionodoxa, irys żyłkowany iris reticulataczosnek główkowaty Allium sphaerocephalon – gatunki stosunkowo rzadko spotykane w tradycyjnych sklepach ogrodniczych, a wartościowe. Lidl jest więc odpowiednim miejscem na szukanie nietypowych odmian i roślin cebulowych. Ale tylko dla wytrwałych i cierpliwych.

lidl 2

lidl 1

Chciałam też polecić kwiaty cięte z Lidla. Same w sobie nie są zbyt piękne czy trwałe. Cena 6zł na pęczek róż jest jednak na tyle korzystna, że czułam się zobowiązana dokonać zakupu. Kwiaty skończyły jako dekoracja na walentynkowym torcie 🙂 Nie muszę Wam mówić ile kosztowałaby taka różana ozdoba z pierwszej lepszej kwiaciarni? Co innego latem, wtedy można wykorzystać płatki z własnego ogrodu. Tyle że to był luty i walentynki… Lidl mnie uratował.

wpid-IMG_20140214_185013.jpg

Miejsce drugie: Obi

Obi tak to robi, że jest w nim duży wybór i całkiem przystępne ceny. Dalie i inne letnie kwiaty cebulowe poukładane są kolorami (bardzo wygodne rozwiązanie). Są dobrej jakości, same sprawdzone odmiany. Jednak jeśli mam być szczera, to poleciłabym  Obi raczej ze względu na dostępne wyposażenie ogrodu, niż na rośliny. Ileż tam mebli, akcesoriów, narzędzi, donic i parasoli. Myślę, że sprzedaż sadzonek w doniczkach rozpocznie się dopiero za 1-2 miesiące (zawsze mają ekspozycję na dworze, zapewne czekają na koniec przymrozków). Zwykle sprzedawane w pojemnikach rośliny z Obi są nieco droższe niż u producenta. W zeszłym roku można było np. kupić rośliny pochodzące ze szkółki Braci Dębskich i Braci Kurowskich (obie znajdują się w okolicach mojej działki, mam więc wiedzę z pierwszej ręki o cenach hurtowych). Niestety Obi doliczył sobie sporą marżę do wyjściowej ceny ze szkółek, co jest raczej zrozumiałe, bo transport do Warszawy kosztuje. Mimo wszystko temu marketowi daję drugie miejsce za innowacyjność ekspozycji roślin bulwiastych i cebulowych, oraz za wyróżniające się na tle konkurencji ceny tychże roślin. Zastanawiam się też: czy tak wygląda każdy ich market? Czy tylko ten odwiedzony przeze mnie na warszawskim Okęciu? Wspomnienia z wizyt w innych placówkach Obi mam wprawdzie mgliste, ale wydaje mi się że widywałam nieco inny, uboższy obraz działu ogrodniczego. Miejmy nadzieję, że ta niewątpliwa zmiana na lepsze, której byłam świadkiem, objęła całą sieć.

obi

Miejsce pierwsze – Leroy Merlin

Tadaaaam! Leroy Merlin to zdecydowany faworyt tego rankingu. Wspaniały dział ogrodniczy znajduje się tuż przy wejściu do sklepu (nie ma potrzeby kluczenia przez kilka minut pomiędzy regałami pełnymi kablii a ekspozycją łazienek, jak w innych marketach budowlanych). Leroy oferuje bogactwo roślin w pojemniczkach (na razie same wiosenne) i największy jak dotąd napotkany przeze mnie wybór dalii, lilii i mieczyków. Mają też mnóstwo nasion warzyw i roślin ozdobnych, w całkiem niezłych cenach. Wprawdzie liatry kłosowe (te same co w Lidlu) pakowane są po mniej sztuk, a w tej samej cenie, to jednak całościowy odbiór marketu i jego oferty jest więcej niż pozytywny. Oprócz roślin, Leroy Merlin oferuje bowiem wszystko, czego nowoczesny ogrodnik potrzebuje. I nie mówię tu wyłącznie o porządnych sekatorach. Są piękne budki lęgowe, specjalne fartuszki, podkładki i nakolanniki (designerskie!), szpadle do krawędziowania trawnika, ręczne łopatki do chwytania suchych liści, etc., etc. Zdecydowanie polecam i życzę udanych zakupów.

leroy

Zobacz również

6 komentarzy do “Rośliny z supermarketu

  1. Pingback: W czasie deszczu ogrodnicy się nie nudzą | Weekend w ogrodzie

  2. w Biedronce kupilam w ubieglym tygodniu dwa piekne rododendrony po 20 zl/szt i mnostwo cebul po 2,5 oraz sadzonek krzewow po 5 zl – to moje pierwsze zakupy roslinne tutaj – zobaczymy…
    A za to dzis zrobilam zakupy w szkolce roslin pod Warszawa – ceny okolo 30-50% nizsze niz w sklepach ogrodniczych w Wawie – i ogroomny wybor (krzewy, byliny, nie ma drzew owocowych) – wydalam ok 230 zl i zapakowalam caly samochod roslinami 😉 jutro wsadzam w moja pustynie 😉
    I jeszcze dzis wieczorem ide po maciejke i te lopatke do darni do Liroja 🙂

    Pozdrawiam. super blog. Milena

    • Hej, dzięki za komentarz i za informację o Biedronce. Dobrze wiedzieć, że wzbogacili asortyment. Daj znać jak się przyjęły rośliny. Co to za niedroga szkółka pod Warszawą? Ja ostatnio odwiedziłam Ulińskich w Konstancinie. Były tam magnolie za 200-300 zł i cisy za 1000 zł, więc raczej bardzo na bogato… Pozdrawiam! 🙂

  3. ja natomiast muszę skrytykować Obi. Kupiłam na wiosnę mieczyki (50szt za ok 12 zł) i irysy holenderskie (100szt za ok 12 zł). Cieszyłam się jak głupia, że zrobiłam taki interes życia. I co? I ze 100 irysów wyrosło może ze 26 a zakwitło 6, mieczyki to totalna katastrofa – okazały się z chorobą grzybową (zaznaczę że do tej pory nigdy nie miałam choroby grzybowej roślin cebulowych w moim ogrodzie, więc to musiało przyjść z tymi cebulkami z Obi) – z 50 zakwitło 10, a jakieś 30 po prostu zgniło!!! Już nigdy ale to przenigdy nie kupię cebulek w lidlu.
    Natomiast kupiłam w tamtym roku cebulki roślin kwitnących wiosną w Biedronce. Cebulki zdrowe, wszystkie cebulki wypuściły pędy i kwiaty, bardzo ładnie się rozmnożyły, nie widać żadnych oznak choroby grzybowej.
    W tym roku kupiłam cebulki w lidlu i biedronce na jesień. Mam nadzieję, że mnie nie zawiodą. Boję się tylko co z tym miejscem w którym rosły chore mieczyki. Czy ta choroba przeniesie się też na inne rośliny cebulowe? Rośliny sadziłam do koszyków, w ziemi ogrodniczej wymieszanej z piaskiem. Jeśli wyrzucę tą ziemię daleko od ogrodu i wyparzę koszyki to mogłabym posadzić cebulowe gdzieś w pobliżu tego miejsca gdzie rosły mieczyki w świeżej ziemi?

    • Dziękuję za ten komentrz. Mój wpis był z 2014 roku, ale podejrzewam że standardy się nie zmieniły w marketach. Oceniałam przede wszystkim wybór roślin. Co do choroby grzybowej – myślę że tu znaczenie ma wiele czynników. Zależy od jakiego producenta pochodziły cebulki, jak były przechowywane. Z mojego doświadczenia wynika że te ‚gigapaki” są marne, zawsze tak było nie tylko w marketach. Stąd ich niska cena. Jednocześnie to że ty trafiłaś na „trefne” cebylki w OBI nie znaczy, że tak musi być zawsze. Czy obejrzałaś je precyzyjnie przed posadzeniem? Może ślady choroby już były wcześniej i nie zauważyłaś? Mogły też być zdrowe ale „dostać” grzyba bo pogoda w sezonie inna. Patogeny są w glebie, w powietrzu. Raczej mało prawdopodobne by Twój ogród był od nich wolny 🙂 Natomiast słabe, mało odporne rośliny na pewno łatwiej padają ofiarą chorób. W moich warunkach gdzie mam kilka ha do obsadzenia nie opłacałoby mi się kupować cebul gdzie indziej, bo i tak ok 50 % jest zjadana pzez gryzonie. W takiej sytuacji nie jest mi potem żal że wydałam mnóstwo pieniędzy na jakieś super jakości cebule. Dzięki za cenny komentarz! Pozdrowienia.

  4. ups, zrobiłam literówkę. Chciałam napisać, że nigdy już nie kupię cebulek z obi, a nie z lidla, ale jak widzę jaką mają ofertę szeroką to nie wiem czy dotrzymam postanowienia:)
    Śladów choroby nie mogło być wcześniej, bo oprócz tych mieczyków z obi posadziłam jeszcze takie kupowane na sztuki w sklepie ogrodniczym. Efekt był taki, że te ze sklepu ogrodniczego były piękne i zdrowe a te z obi choroba brała jeden po drugim. Do tego po samych cebulkach nie było widać śladów choroby, 2 z nich były podejrzane, ale od razu je odseparowałam od tych ładnych. Jak na gigapakę to cebulki/bulwy były naprawdę dorodne. Teraz się boję że ta choroba przeniesie się na te zdrowe i na pozostałe cebulowe. Planuję teraz każde cebulki i bulwy po wykopaniu i dodatkowo przed posadzeniem zaprawić, może w miedzianie? A potem pozostawić do osuszenia. Myślisz, że to uchroni przed chorobą, albo uratuje te które już są chore? Miałaś kiedyś do czynienia z cebulkami porażonymi chorobą grzybową?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *