Byliny / Ogród ozdobny / Ogrodnicze ABC / Opinie

Skąd brać tanie rośliny do ogródka?

ciemiernik zielony

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie sytuacja z życia wzięta. Zdarzyło się to przy stole z bylinami w dziale “ogród” jednego z budowlanych marketów. Stał tam ciemiernik, zielony, o pełnych kwiatach, w pojemniku C9. Zobaczyłam kosmiczną cenę 17 zł, za te dwie zielone łodyżki, i odłożyłam. Podeszła starsza Pani (widać, że raczej typowa polska emerytka, niż opływająca w luksusy i perły babcia Alexis). Kobieta dosłownie “rzuciła” się na ten kwiatek. Przyglądała się mu uważnie, jakby ważąc czy warto kupić. Następnie ujrzałam jak wkłada sadzonkę do koszyka. Trochę się obruszyłam. Sama nie wiem czy zaczęłam rozmowę z zazdrości, że ona jednak kupi ten ciemiernik (a ja nie, bo za drogi). Czy raczej z troski, żeby babcia nie przepłaciła? Może myślałam, że kobiecina nie wie co kupuje? Nie wiem co mną kierowało, ale powiedziałam: “Dość drogi jak na taką małą roślinkę.” Pani spojrzała na mnie badawczo, ale podjęła konwersację. Okazała się znawczynią ciemierników. “Tak, to prawda, ale jest zielony i ma pełne kwiaty, a takiego jeszcze nie posiadam” – odparła. Dodała jeszcze, że w szkółce obok są “zwykłe” ciemierniki po 29 zł. Ten ostatni argument mnie zmroził. Zaraz zaraz. Czy to przypadkiem nie ja jestem posiadaczką “ciemiernikowiska” (określenie ©Magda Sobolewska @barwy ogrodu), czyli rabaty pełnej właśnie „zwykłych” samosiejek tej byliny? Czyżbym zupełnie nieświadomie dysponowała jakimiś niesamowitymi ogrodniczymi aktywami, które po spieniężeniu uczynią mnie milionerką? Nie wiem kto by dał za moje ciemierniki 29 złotych, ale rok temu sprzedawałam je za procent tej sumy na kiermaszu na moim osiedlu. Od tych przemyśleń przeszłam do ogólniejszej analizy cen roślin. W Warszawie jest drogo, zwłaszcza w modnych szkółkach, no i w marketach. Bukszpany na przykład mają przebicie w niektórych miejscach dziesięciokrotne w stosunku do ceny sadzonek kopanych z gruntu, które kupuję u siebie na wsi. Dziesięć razy drożej. Uwierzycie?

Ogród

Fragment mojego ogrodu. By urządzić go „po bożemu”, czyli zamawiając w firmie ogrodniczej sadzonki i sadząc wszystko „na raz”, musiałabym wydać fortunę.

Początkujący ogrodnik może w przypływie rozkwitającej miłości do roślin, się zrujnować. Działka pusta czeka na obsadzenie, a tu tyle piękna w sklepach. Tyle nowych odmian kusi w TV i gazetach. Wiem oczywiście, że są tacy, jak babcia od ciemiernika, co to wolą mieć nowy egzemplarz kwiatka niż zjeść obiad. Ale po co się tak poświęcać? Są przecież sposoby na chytre “przyoszczędzenie”, które właśnie zamierzam wam zdradzić. 😉

KUPUJCIE RESZTKI

wybrakowane pelargonie

Pierwszy sposób na tanie rośliny, to kupowanie ostatnich sztuk. Najczęściej zostają wybrakowane egzemplarze których nikt już nie chciał, bo np. nie mają widocznych rozwiniętych kwiatów, lub są jakoś tam niedostatecznie piękne. Nie oznacza to przecież, że bezwartościowe – przekwitły nie znaczy chory! Warto szukać kącików „przecena” w sklepach ogrodniczych. Z odrobiną szczęścia, nawet lichy egzemplarz zyska na urodzie po wsadzeniu i podlaniu. Zatem warto kupować przecenione ostatki. Sprawdziłam.

CZEKAJCIE NA KONIEC SEZONU

Magnolia z przeceny. Gdy ją kupowałam nawet nie wiedziałam jakie ma kwiaty.

narcyzy Tete a tete z OBI

Te narcyzy „Tete a tete” kupiłam za cenę -70%…

Sprzedawcy wiedzą, że najchętniej skusimy się na rośliny wtedy, gdy kwitną. Wiadomo – kupuje się oczami. Wystarczy zatem przeczekać okres kwitnienia, by wiele roślin nagle staniało o 30%. W ten sposób na przykład moje magnolie w ogromnych pojemnikach kupiłam duuuuużo taniej. Mogłam dzięki temu od razu posadzić wielkie drzewo, a nie szarpać się na jakiegoś mikrusa. To samo dotyczy różaneczników. Gdy kwitną, są strasznie drogie. Po kwitnieniu (zwłaszcza latem, gdy utrzymanie wielkich i lubiących wilgoć krzewów dla szkółkarzy stanowi problem) robią się przystępne cenowo. Jak zaobserwowałam w szkółkach w  okolicy swojej działki, że sprzedawcy przeceniają rośliny gdy minie ich najlepszy czas w roku. Pamiętajcie: nie kupować magnolii w kwietniu, różanecznika w maju, a trzmieliny jesienią.

RÓBCIE ZAKUPY ONLINE

kupuj rośliny onlinesadzonki

Wiele osób uważa ten sposób urządzania ogrodu za ogromne ryzyko. No bo jak – rośliny przyjdą w paczce? Zaskoczę was – to świetna metoda na zdobywanie sadzonek po taniości Przy dużych zamówieniach zawsze są rabaty. Kupowałam już różne rośliny (nawet wodne!) przez internet, w kilku szkółkach. Przyjeżdżały całe i zdrowe, także zza granicy. Zazwyczaj należy się liczyć z tym, że tanie sadzonki będą bardzo małe. Przydadzą się np. gdy potrzebujecie obsadzić duży obszar na pod drzewem, gdzie najlepiej przyjmą się maleństwa. Powiedzmy, że np. runianka japońska, pysznogłówka, bodziszki, szałwie – to wszystko najlepiej jest nabywać online. Krzewy już niekoniecznie, bo według mnie relacja wielkości roślin do ceny, jest zazwyczaj w internecie nieadekwatna (mikrokrzew kosztuje dużo). Zdarzyło mi się kupić na Allegro dereń kwiecisty. Miał może 15 cm razem z doniczką. Czekałam sześć lat żeby urósł i zakwitł. Chyba się to nie kalkulowało…. Jak mawia mój praktyczny brat – nie sztuką jest kupić tanio coś lichego. Sztuką jest kupić tanio coś ekstra! Jeśli więc chcecie super krzew, czy okazałe drzewo w dobrej cenie, raczej idźcie do sklepu w tzw. realu i szukajcie okazji.

ZAGLĄDAJCIE NA PÓŁKI W MARKETACH

rośliny w markecie kasztan jadalny z Biedronki

Ludzie gardzą roślinami w pudełkach, bylinami w foliowych workach. Nie dziwne – nie wygląda to zdrowo i wzbudza podejrzenia o żerowanie na naiwności ludzkiej. A jednak, markety i dyskonty miewają super oferty. Sprawdziłam i opisałam to kiedyś tutaj.

SZUKAJCIE NA ZAPLECZU SZKÓŁEK

wystawka

Przed wejściem do centrum ogrodniczego. Wszystko co widzicie jest bardzo drogie. Co innego na tyłach budynku.

Zamiast oglądać reprezentacyjne wystawki przy kasach, połaźcie po przepastnych szklarniach, zajrzyjcie na pryzmę kompostową, i na zaplecze. W dużych szkółkach często to właśnie tam znajdują się skarby odłożone jako “balast nie do sprzedaży”. Przykładowo, mnie udało się zdobyć buki o fioletowych liściach w bardzo atrakcyjnej cenie, tylko dlatego że właścicielka szkółki stwierdziła, że to co zaszczepiła “nie przyjęło się”. Myślała że nikt tych drzewek już nie kupi. Miały to być buki pendula, czyli takie płaczące. Są ni to kolumnowe, ni to rozłożyste… w zasadzie każdy ma inny pokrój… ale co z tego? Wyglądają super i kosztowały bardzo mało 🙂

NEGOCJUJCIE

kiermasz

Negocjować można na bazarkach albo u producentów, oraz na ogrodniczych kiermaszach. Jak to robić? Kręćcie się długo przy stoisku. Pokażcie zainteresowanie, ale jednocześnie niezdecydowanie. Ubolewajcie nad jakością sadzonek. “Takie małe i tak drogo”? “Widziałam w internecie taniej”. “Oj, tu widzę listek przysuszony, a jeśli się nie przyjmie”? “Słabo ukorzenione widzę”… To tylko propozycje jak zacząć rozmowę ze sprzedawcą. Jeśli was przekona, że cena serio nie jest wygórowana (niech to udowodni!), jeśli dowiedzie, że nie kupił tej rośliny wcześniej w hurtowni, tylko ją sam uprawiał, i jeśli zagwarantuje, że się kwiatek przyjmie (serio Panie hodowałeś to w doniczce, a nie wykopałeś wczoraj na polu?), dajcie mu cenę której żąda. W każdym innym przypadku proście o rabat, albo o gratisy. To ostatnie (np. jeszcze jedną aksamitkę) ja dostaję właściwie zawsze.

KUPUJCIE NA GRUPACH FACEBOOK I FORACH INTERNETOWYCH

dzwonki

W tych miejscach można kupować za grosze, albo się wymieniać. Pisałam kiedyś jak otrzymałam sadzonkę z Sopotu w kopercie, albo jak innym razem do mojego biura gdzie pracowałam przysłano z Niemiec pudło zrazów historycznych odmian róż. Ogrodnicy którzy mnie tak szczodrze obdarowali chcieli w zamian tylko roślin, nie pieniędzy.

KUPUJCIE MAŁO, I ROZMNAŻAJCIE

czosnek ozdobny

Zaczynałam od kilku sztuk czosnków ozdobnych…

irysy dzielenie

Oczywiście każdy chciałby od razu kupić kontener sadzonek i jak Piet Oudolf obsadzić bylinową łąkę na raz. Ja niestety nie miałam takiego budżetu, dlatego kupowałam 1-3 sztuki, i dzieliłam. Byliny, zwłaszcza te żywotne które uprawiam u siebie, szybko się rozmnażają. To samo rośliny cebulowe. Jest więcej pracy i zachodu (dzielenie, kopanie, przesadzanie), ale koszty obsadzenia dużej rabaty obniżacie o jakieś 80 %.

WYMIENIAJCIE SIĘ Z SĄSIADAMI

ogródek przydomowy

Jeśli ogród sąsiada wygląda dobrze, to czemóż by nie przejąć od niego sadzonek?

Banalne, ale naprawdę doskonałe. Nie ma lepszego sposobu by niedrogo urządzić ogródek. Wymiana roślin z sąsiadem ma też inne zalety – lokalną integrację, darmową poradę dotyczącą uprawy, no i powielanie dobrych wzorców estetycznych. Sadząc to samo co sąsiad, przyczyniacie się do tworzenia spójnego wizualnie krajobrazu.

CZYHAJCIE NA LIKWIDATORÓW

uciete gałęzie

Na mojej ulicy ktoś obcinał stuletnie cisy. Z każdej gałązki można przecież zrobić sadzonkę,ukorzenić i uzyskać nową roślinę!

Narcyzy które musiała wykopać w środku wegetacji, żeby uchronić przed niszczycielską siłą koparki. W miejscu gdzie rosły powstaje parking i nowa rabata. Podczas nowych inwestycji marnuje się wiele roślin, warto mieć oczy szeroko otwarte!

Narcyzy które musiałam wykopać w środku wegetacji, żeby uchronić przed niszczycielską siłą koparki. W miejscu gdzie rosły powstaje parking i nowa rabata. Podczas  inwestycji budowlanych marnuje się wiele roślin, warto mieć oczy szeroko otwarte!

Zdarza się, że ogródki działkowe czy stare ogrody są likwidowane, a o rosnące tam rośliny idą na stracenie. Pamiętam miliony piwonii, które zwyczajnie przeorał buldożer, w Warszawie przy ulicy Marynarskiej, wtedy gdy budowano nitkę trasy S8 w miejscu dawnych ogródków. Podobna sytuacja miała miejsce gdy znajomy cieśla z Janowa Lubelskiego rozbierał drewniany domek. Właściciele tej nieruchomości chcieli wywalić wszystkie stare zabudowania z posesji, nie dbali o to, co stanie się z rosnącymi pod oknami rozbieranego domku wiesiołkami, łubinem, irysami… 

WYKORZYSTUJCIE TZW. ROZDAWKI, AKCJE PROMOCYJNE

rośliny na wymianę

Pani Dorota była pierwszym uczestnikiem mojej akcji rozdawkowej. Mam nadzieję że rośliny się przyjęły? 🙂

Zdarza się, że miasto organizuje zbiórkę odpadów do recyclingu i w zamian rozdaje sadzonki. Tak było rok temu na warszawskim Bemowie. Osobiście z tej metody pozyskiwania roślin nie korzystałam (nie potrzebowałam nigdy nowych iglaków), ale gdybym była zdesperowana – czemu nie? Na fanpage’u bloga czasami dzielę się własną nadwyżką bylin. W tym roku znowu będą marcinki do przejęcia – zapraszam.

SIEJCIE, UPRAWIAJCIE Z NASION

FullSizeRender (4)

Nie jestem zagorzałą wielbicielką uprawiania roślin od zera na parapecie (nie mam warunków i cierpliwości), ale za to sporo sieję rośliny wprost do gruntu. Rosnące na mojej działce onętki, malwy, i szałwie muszkatołowe mam z nasion zebranych w innych ogrodach. Przyznam się też (mam nadzieję, że to publiczne wyznanie win mnie oczyści z wyrzutów sumienia), że wzięłam sobie kiedyś z Ogrodu Botanicznego UW nasionka rudbekii Rudbekia triloba. Znalezione nie kradzione. Po prostu przebiegle podniosłam z ziemi taką łodyżkę co upadła… To było na jesieni, kilka dni przed zamknięciem ogrodu, nasion było na rozrośniętej kępie rośliny baaaardzo dużo, a mnie podpuściła koleżanka. Bardzo mi wstyd z powodu tego co zrobiłam, bo przecież w ogrodzie botanicznym nie wolno niczego zrywać, zbierać, chyba nawet dotykać. Teraz gdy już zmądrzałam, wiem że dla prawdziwego amatora roślin istnieje możliwość otrzymania nasion nawet w takim miejscu. Wystarczy o nie ładnie poprosić 😉

w ogrodzie botanicznym

Niewinny spacer z koleżanką z pracy, który skończył się haniebnie. To było dawno, ale niestety nie jest to nieprawda. Jesienią 2006 roku wyniosłam z ogrodu botanicznego UW nasiona rudbekii bez pytania. Z żalem biję się w piersi!

Na koniec powiem wam, że mimo iż kreuję się teraz na sprytnego zakupowicza, tak naprawdę jestem rozrzutna, i potrafię całą pensję przeznaczyć na rośliny. Moją dewizą życiową jest niezbyt praktyczne powiedzenie “trzeba wydać, bo potem nie będzie”. W ogrodzie te słowa mają szczególne znaczenie. Nie ma co czekać na lepsze czasy, i gdy chcecie coś bardzo mieć, to raczej kupcie to od razu. Ten zielony ciemiernik którego nie kupiłam, chodzi mi teraz po głowie. Pożałowałam 17 zł, a ostatecznie chyba po prostu zamówię kilka takich podobnych roślin online (a konkretnie rekomendowany przez mistrza Pieta Oudolfa podgatunek Helleborus multifidus var. hercegovinus. Wątpię bym wyszła na tym korzystnie pod względem finansowym… 😉 Trudno. Za to będę bardzo szczęśliwym ogrodnikiem 🙂

Ciemiernik pełny

A jak wy radzicie sobie z kompulsywnym zakupoholizmem roślinnym? 😉

kwiatowy zakupoholozm

xxx

P.

20 komentarzy do “Skąd brać tanie rośliny do ogródka?

  1. Fajne zestawienie, u mnie – jednak królują zakupy przez internet i wymiana sąsiedzka. W lecie kupujemy też sadzonki na targu, od babulek albo od ogrodników.
    Niestety, często na targowiskach pojawiają się po prostu kradzione, wykopane byliny, bukszpany, iglaki…
    Może warto dodać, że dużo tańsze są zakupy „hurtowe” czyli karton cebulek albo skrzynka pelargonii, kupuję na giełdzie a czasami wprost u producentów. W końcu 1000 krokusów albo 20 pelargonijek to nie tak dużo 🙂
    A tak na poważnie: małe doniczki, ukorzeniacz, dzielenie kęp bylin, zwłaszcza tych „prawdziwych, starych odmian” i w ogrodzie coraz ciaśniej…

    • Na naszych targach w Kazimierzu czy Puławach nigdy nie widuję kradzionych roślin, nawet o tym nie pomyślałam… Jeśli tak bywa w Warszawie że kradną, to straszne 🙁 a „w ogrodzie coraz ciaśniej” znam. To kiedy mogę wpaść do CENT po liriope? 😀

  2. Modne szkółki? To coś takiego jest? Nie lubię kupować bylin w woreczkach. Są niedużo tańsze od doniczkowych, a zanim rozrosną się do rozmiarów doniczkowych mija sporo czasu. Z woreczkowych to jedynie róże… Nie wiem czy w mitycznym Kazimierzu nie ma kradzieży, ale w mitycznej Warszawie słyszałam opowieści o wykopywaniu rożlin z działek. Może wyworzą je na targ do Kazinierza? 🙂

    • No jasne że są modne szkółki. Ja kupuję czasami rośliny w woreczkach, bo często bywam w marketach, dużo częściej niż w szkółkach. Nie raz trafiają się też rzadkie gatunki i nowe odmiany, więc tu widzę wartość.

    • A odnośnie Kazimierza, to tam na pewno nie sprzedają kradzionego 🙂 Każdy każdego zna, sprzedawcy mają swoje gospodarstwa w okolicy i zawsze zapraszają „po więcej” do siebie. Teraz gdy wspomniałaś działki warszawskie, przypomniałam sobie że w Zelmot ukradziono mojej znajomej hydrant, woda lala się kilka dni… Więc chyba masz rację że te miejsca przyciągają złodziei i patologie. Współczuję użytkownikom RODów. 🙁

      • Moja koleżanka maluje tulipanom liście farbą, żeby nie były kradzione, a innej w ROD (na Ochocie) ustawicznie wykopują co piękniejsze rośliny. Po prostu tylko płakać… A po liriope – zapraszam pod koniec kwietnia?

  3. Skąd ja to znam 🙂 Jestem zapaloną ogrodniczką, miłość do roślin mam chyba po babci, bo ona potrafiła spędzić w ogrodzie pół dni i to dla niej było mało 🙂 U mnie są i sąsiedzkie wymiany i zakupy w ulubionym centrum ogrodniczym. Zawsze poluję tu właśnie na końcówki sezonu i resztki. Sama oczywiście też sieję czy hoduję z pestek (cytryna i mandarynka, teraz chce spróbować z arbuzem), skąd się tylko da zbieram to co się da ukorzenić. Itd. Itd. Zdecydowanie mam hopla na punkcie roślin 🙂

  4. Oj tam, oj tam, co zaoszczędzisz na różne sposoby, to wydasz na coś ekstra i sumarycznie rachunek za rośliny do ogrodu nie będzie kosmiczny.
    Świetny jest ten wpis. Wiele z metod praktykuję: sieję, wymieniam się roślinami, biorę sadzonki, nasionka, szukam okazji, ale czasem też kupuję coś droższego.

  5. Zgadzam się co do tego, że warto zamawiać online. Na początku sceptycznie do tego podchodziłam. Pierwszy raz zamówiłam z allegro ogród marzeń, i do teraz tam kupuje 🙂 Zgodnośc towaru z opisem, terminowy czas dostawy tania wysyła, czego chcec więcej. Dla wszystkich sceptyków internetowych zakupów, radze sprawdzić i spróbować 🙂

  6. Tylko ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dla odmiany ja akurat produkuje rosliny. I uwagi ze suchy listek powoduja ze odsylam klientke do konkurencji. Bo jesli zalozmy yucca w pojenmiku c3 rozrosnieta w 3 sadzonki kosztowala 3 zl a paniusia mi mowi ze listek nie taki… tylko doniczka kosztuje ponad zlotowke ziemia 4 tys za ciezarowke podlewanie przesadzanie plewienie i nawozenie. Wiec nastepnym razem prosze sie zastanowic czy ten listek az tak przeszkadza.

    • Napisałam, że suchy listek może być punktem wyjścia do negocjacji. Jeśli umie Pani uzasadnić cenę jako sprzedawca, to przecież wszystko jest OK. Nie uważam, że rośliny powinny być za darmo 🙂

  7. Ja swój ogródek zapełniłam roślinkami dzięki firmie Diant-Pol, która ma spory wybór i przede wszystkim zapewnia najwyższą jakość.
    Dziś mam ogród jak marzenie.

  8. Ja zawsze kupuje tutaj i jestem mega zadowolona : Rośliny owocowe i ozdobne Grabik k. Żar.
    Rośliny zawsze ładne duże i w dobrych cenach a właściciele bardzo pomocni, zawsze doradzają przez telefon i meila.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *