Niezbędnik ogrodnika / Ogrodnicze ABC / Zakupy

Trzy nietypowe gadżety niezastąpione w ogrodzie

Grabie, sekator, szpadel… Każdy ogrodnik ma spersonalizowaną listę niezbędnych akcesoriów. Ja swoją kompletowałam latami, i są na niej również dość nietypowe produkty, takie jak crocsy z Lidla i stara karimata. Dziś jednak chcę wam pokazać te trzy gadżety, które szczególnie przydają się wczesną wiosną.

1.Torba IKEA

Proste, i genialne (nieskromnie powiem). Po co kupować ortalionowy wór na liście/trawę w supermarketowym dziale ogród, skoro za ułamek tej ceny mamy dużo wygodniejszą torbę ikea? Wór trzeba z mozołem ciągnąć, torbę zaś można nieść (na ramieniu lub w dłoniach). Ponadto taki niby-profesjonalny wór zdaje się być dużo mniej wytrzymały (mój się podarł). Używam więc torby IKEA. Jest niezastąpiona do transportu patyków, liści, badyli. Wiosną w IKEI będą dostępne także inne kolory, pozbawione logo.

2. Rękawice spawalnicze

Miałam wiele rękawic ogrodniczych w swoim życiu, i żadne, podkreślam – żadne – nie są tak dobre do przycinania róż, jak te. Ich podstawowa zaleta to niezniszczalność i żelazna odporność przy jednoczesnym zachowaniu elastyczności. Używam ich już prawie 10 lat, w tym czasie były pożyczane przez mojego męża i tatę (= dodatkowa intensywna eksploatacja w warsztacie). W tych rękawicach żadna róża, nawet gęstokolczasta nie jest straszna. No i oczywiście są duuuużo tańsze niż profesjonalne anty-kolcowe rękawiczki ogrodnicze, choć trzeba liczyć się z wydatkiem min. 20 zł. Do kupienia np. w Castoramie.

3. Rolki po papierze toaletowym

Mało wysiewam na parapecie (tydzień temu tłumaczyłam dlaczego), ale jeśli już to robię, korzystam z tego makulaturowego eko rozsadnika. W rolce papieru i na podstawce z wytłaczanki siewki udają się tak samo jak w rozsadniku plastikowym (sprawdziłam). Siewki wyhodowane w rolkach można przetransportować do ogrodu i bez wyjmowania umieszczać w gruncie (karton szybko ulegnie biodegradacji) co jest bardzo wygodne np. w przypadku rozsady sałat czy pomidorów. Główna zaleta tego rozwiązania to… darmowość, choć i aspekt recyclingowy też ma tu przecież znaczenie. Za rozsadniki z plastiku w sklepie Tiger zapłaciłam rok temu prawie 25 zł. Bez sensu.

Generalnie polecam nie wydawać pieniędzy na „niezbędne” akcesoria na początku ogrodniczej drogi. Szybko może się okazać, że macie bardzo drogie hobby, a w szopie na narzędzia brakuje miejsca. Keep it minimal! 

Pozdrowienia

Pola

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *