Ogród ozdobny / Ogrodnicze podróże / Zakupy

W krainie azalii: u ex-prezesa Związku Szkółkarzy Polskich

Gdy zakładałam swój ogród kilka lat temu, nie podejrzewałam, że pod nosem mam prawdziwe perły szkółkarstwa. Położona nieopodal naszej działki Końskowola (powiat puławski, woj. lubelskie) to stare miasteczko, które współcześnie słynie z uprawy roślin ozdobnych. To tam mieszczą się siedziby nie tylko lokalnych, ale wręcz ogólnopolskich potentatów branży ogrodniczej. To stamtąd rośliny trafiają na lady warszawskich marketów Obi czy Leroy Merlin. W gminie zaś przypada tysiąc róż na jednego mieszkańca (jak ktoś kiedyś policzył). Właśnie tam, zaledwie 15 km od mojego ogrodu, mieści się gospodarstwo szkółkarskie rodziny Kurowskich. Jego twórca, Pan Lucjan Kurowski był wieloletnim prezesem i jednym z założycieli Związku Szkółkarzy Polskich. Obok świetnie prosperującej szkółki roślin założył wiele lat temu ogród pokazowy. Tak to miejsce prezentowało się w drugiej połowie maja:

Szkółka Kurowscy Konskowola 12 Szkółka Kurowscy Konskowola 08

Szkółka Kurowscy Konskowola 00 Szkółka Kurowscy Konskowola 01

Szkółka Kurowscy Konskowola 14

W sklepie „Kurowscy” maleńkie różaneczniki czekają w kolejce na zakupienie. Tymczasem tuż obok, w ogrodzie pokazowym można obejrzeć jak będą wyglądały za 5, 10 i 20 lat. W takich warunkach naprawdę łatwo zatracić się w ogrodniczych zakupach. Ogród Kurowskich jest imponujący i przekonuje do zakupu wielu z roślin dostępnych w ofercie szkółki. Cienisty, leśny, pełen krętych ścieżek i tajemniczych polanek. Gęste korony drzew mimo że wysoko, to jednak przyciągają wzrok oryginalnymi liśćmi czy pokrojem gałęzi (jak u zwisłego świerka wężowego Picea abies ‚Virgata’ powyżej, który wygląda jak gigantyczna iglasta peruka). Fascynująco zagospodarowana przestrzeń pod drzewami obrośnięta jest wieloma gatunkami roślin zadarniających, bylin cieniolubnych i oczywiście krzewów. Dominują tu kwasolubne hortensje, różaneczniki, i azalie. Nie brakuje też iglaków, w szczególności cisów z których wiele odmian wyhodowano właśnie w gospodarstwie Kurowskich. Pnie starych drzew porastają dorodne okazy hortensji pnącej a także bluszczu. W tym ogrodzie nie ma słabych punktów. Chwasty nie mają jak się rozwijać, bo za ciemno i za gęsto rośnie konkurencja. Nawet bukszpany sadzone są w grupach po kilkadziesiąt sztuk, przez co tworzą rodzaj darni nie do pokonania.

Szkółka Kurowscy Konskowola 11 Szkółka Kurowscy Konskowola 09 Szkółka Kurowscy Konskowola 10 Szkółka Kurowscy Konskowola 15 Szkółka Kurowscy Konskowola 13

Do najstarszej części ogrodu (na oko 30 letniej) przylegają jeszcze dwa młode ogrody. Nie wyglądają jeszcze tak tajemniczo i elegancko jak stara część, ale miło jest popatrzeć np. na całkiem już dorodny lilak meyera w towarzystwie karłowatego derenia. Widać ogrom pracy włożony w projekt i nasadzenia. Nowe ogródki są też dowodem na to, że cierpliwość w ogrodnictwie popłaca. Choć teraz nie wyglądają idealnie, obok mamy wizualizację jak rozrosną się i jaki będzie efekt za kilka – kilkanaście lat.

Szkółka i część sprzedażowa też prezentują się świetnie. Zachodnie standardy Kurowscy wprowadzili tu już w latach 70, i trzeba przyznać, ze nie pozostają w tyle do światowych trendów. To u nich kupiłam (zaraz po premierze na Chelsea) hortensję Pinky Winky ®, oraz wiele wiele innych udanych krzewów, niedostępnych nigdzie indziej. Chwalę sobie m.in. różanecznik „Mars” o krwistoczerwonych kwiatach, azalię, krzewuszki, kalinę „pygmeus” która choć nie kwitnie to jest ciekawa ze względu na pokrój, itd.

Szkółka Kurowscy Konskowola 05 Szkółka Kurowscy Konskowola 03Szkółka Kurowscy Konskowola 06Szkółka Kurowscy Konskowola 07Szkółka Kurowscy Konskowola 04

Część sprzedażowa jest powydzielana przez zadbane, nie za wysokie żywopłoty z tui. Dalej znajdują się pola uprawne, gdzie praca nieustannie wre (o czym świadczą odległe warkoty traktorów). W ofercie Kurowskich znajdują się przede wszystkim krzewy ozdobne. Jest też trochę traw, pnączy i od czasu do czasu do sprzedaży trafia kilka modnych bylin. Infrastruktura pozwala na robienie zakupów w dość wygodny sposób, szczególnie, że pomocą służy fachowa obsługa. Trzeba jednak wiedzieć że szkółka żyje z eksportu i handlu hurtowego, dlatego gdy zdarza się że przyjeżdża wielka ciężarówka z przyczepą i zabiera kilkadziesiąt sztuk pęcherznicy, detaliści tacy jak ja (kupujący po 1-2 krzaczki) są zazwyczaj traktowani jako nieco „mniej istotni klienci”.

 Szkółka Kurowscy Konskowola 02

Darzę tę szkółkę sympatią i sentymentem. Wiem, że cokolwiek tam nie wybiorę do swojego ogrodu, to będzie to roślina zdrowa i bezproblemowa. Mocną stroną Kurowskich są też na pewno sprawdzone odmiany, hodowane na miejscu lub sprowadzane zza granicy na certyfikatach (niektóre okazy mają wręcz poprzyczepiane niemieckie i holenderskie zakazy rozmnażania bez pozwolenia!). Podoba mi się także, że to firma rodzinna, i już niemłoda, a jednak podążająca z duchem czasu. Śledzę Kurowskich na pintereście (która polska szkółka w ogóle korzysta z tego portalu społecznościowego?), zaglądam na ich coraz to bardziej nowoczesną stronę. Pan Lucjan mimo swoich już niemłodych osiemdziesięciu kilku lat prowadzi nawet bloga! A katalog roślin online (podobnie jak stare wydania katalogu bylin i roślin ozdobnych wydawany przez ZSZP) są dla mnie rodzajem ogrodniczej „Biblii”. Gdy przeglądając je natrafiam w stopce na uśmiechniętą twarz Pana Lucjana Kurowskiego, zawsze myślę sobie, że to „swój człowiek” z Końskowoli. I ufam jego rekomendacjom bezgranicznie.

http://kurowski.pl/

http://www.kurowscy.eu/

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *