Ogród ozdobny / Parki i ogrody historyczne

W najpiękniejszym zakątku Warszawy

Jeśli miałabym powiedzieć za co lubię stolicę, to na pewno wymieniłabym Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego przy Alejach Ujazdowskich. Jest jak moje miasto w pigułce: niby stary, a jednak duża część atrakcji jest w nim nowa. Usiłuje się z niego robić miejsce nowoczesne, ale w dużej mierze trąci jeszcze PRL. I niby taki znany i lubiany, a już krótka rozmowa z Panią w „okienku” wystarcza, by podsumować sytuację ogrodu jako finansowo/turystycznie niestety dość marną.

Ogród Botaniczny UW 02

Podobnie jak w całej Warszawie, w ogrodzie UW kryją się ruiny – świadkowie naszej historii, w postaci fundamentu oryginalnej Świątyni Opatrzności Bożej. Tak jak kocham poranioną staro-nową Warszawę z jej resztkami zabytkowej architektury, tak też kocham skromny, acz szlachetnie urządzony ogród UW. Wciśnięty pomiędzy Łazienki Królewskie a tak zwaną Agrykolę, jest przez turystów często pomijany, omyłkowo brany za zupełnie inny park. Jeśli już ktoś tam trafia, to niestety najczęściej przez pomyłkę, bo w zasadzie szedł obejrzeć pomnik Chopina dwie bramy dalej…

To jeden z dwóch warszawskich ogrodów botanicznych – kolejny, dużo większy i cieszący się opinią bardziej reprezentacyjnego, jest zarządzany przez PAN i znajduje się w miejscowości Powsin, na południe od miasta. Byłam w Powsinie raz czy dwa, i uważam, że do ogrodu UW nie ma co tego miejsca porównywać. Ma zupełnie inny charakter. Ogród UW to nic innego jak hortus conclusus, ogród zamknięty. Dosłownie i w przenośni. Niewielu przechodniów wie, że za wysokim ogrodzeniem kryje się nie lada atrakcja z niepozornym bocznym wejściem (równie małe i schowane wejście od głównej ulicy jest czynne tylko w wakacje). Gdzie infografika z prawdziwego zdarzenia?!?! Jakoś w USA wszystko potrafią zakomunikować w sposób jednoznaczny.

Znak drogowy USA

To dla kierowników ogrodu botanicznego UW: jeśli się chce, wszystko można zakomunikować odpowiednimi znakami (fotka zrobiona na autostradzie w USA).

Tak więc nie dość, że schowany za ogrodzeniem i niepozornie oznaczony, to jeszcze nieczynny przez 5 miesięcy w roku. Uważam to za najpoważniejszą wadę tego ogrodu. Czyżby aż do kwietnia nie było się czym pochwalić? Skoro zwały śniegu nie przeszkadzają w sąsiednich Łazienkach, to czemuż by nie udostępnić do zwiedzania terenu kilka metrów dalej? Czyżby już za płotem Starej Pomarańczarni mróz ściskał ziemię aż do wiecznej zmarzliny? Odpowiedź pozostawiam kierownikom i zarządzającym.

Miałam jednak nie ganić, tylko chwalić. Ogród UW jedno z moich ulubionych, sekretnych miejsc w Warszawie. Kiedy byłam nastolatką właśnie tam chodziłam na (sporadyczne) wagary i mam wrażenie, że byłam wówczas jedną z… najwyżej trzech odwiedzających. Od czasu liceum bywam tam regularnie. Później, pracując przez kilka lat w biurze na nieodległej ulicy Wiejskiej, miałam swój rytuał odwiedzania ogrodu po pracy przynajmniej raz w miesiącu. Kiedy urodziła się Józia sprawy się nieco pokomplikowały, ale nawet dla niej było to jedno z pierwszych poznanych w stolicy miejsc. Miała zaledwie 4 miesiące gdy poszła ze mną oglądać warszawską wiosnę przy Alejach. Dziś, już jako duża dziewczynka ochoczo odkrywała ze mną uroki botanicznej dziczy w środku miasta. Podziwiała nie tylko kwiaty, ale też niezliczone sójki fruwające między krzewami, i ganiające się po gałęziach wiewiórki.

Ogród Botaniczny UW 05

W ostatnich latach ogród UW zainwestował w PR. Pojawił się ich profil facebookowy. Oczywiście zostałam fanką, i ku mojemu zaskoczeniu, fanpage ten wcale nie trąci myszką tak jak, dajmy na to, kantorek kasowy przy wejściu. Jest świetnie prowadzony, pełen ciekawych newsów, zagadek i informacji o nadchodzących eventach. Dzięki niemu jeszcze bardziej pokochałam ogród UW. Myślę, że napiszę o nim jeszcze nie raz.

Bez tytułu

Otwarcie sezonu 2014 w ogrodzie nastąpiło w zeszłą sobotę. Rzecz jasna nie mogłam się pojawić (szkoda, bo podobno na pierwszego odwiedzającego czekała nagroda…), bo w tym czasie trymowałam krawędzie trawnika na wsi. Obiecałam sobie jednak, że zajrzę tam jak tylko wrócę do miasta. Nie mogłam się doczekać zwłaszcza widoku pięknego rododendrona Rhododendron mucronulatum. I co? oczywiście się spóźniłam, bo krzew już przekwitł, podobnie jak oczary. Jeszcze raz się pytam: dlaczego tak zwlekano z otwarciem dla zwiedzających?

Ogród Botaniczny UW 04

Naturalnie wizyta mimo pierwotnego zawodu owocowała w same przyjemności i atrakcje. Józia ucięła sobie pogawędkę z kasjerką. Na moją prośbę została poinformowana, że podczas zwiedzania niczego nie wolno dotykać/zjadać. Na zachętę otrzymała kartkę z rysunkiem botanicznym czapetki malajskiej. Nasz spacer po niewielkim obszarze kilku hektarów ciągnął się godzinami. Wszystko wyglądało pięknie. Widziałam o tej porze roku kilka słynnych parków: Central Park, Hyde Park, Hampton Court, i uważam, że Ogród Botaniczny UW na tle słynnych miejskich ogrodów – celebrytów daje radę. Na pewno jego reprezentacyjna część stanowi nie lada atrakcję (pamiętajmy, że w sekcji „systematyka” większość roślin – bylin nie zdążyła jeszcze wyrosnąć). Teraz, wczesną wiosną, dobrze widać skarby ogrodu jakimi są ocalałe z 1939 i 1944 roku stare drzewa: buk, klony i miłorząb. Jednocześnie nasadzenia obfitują w całkowite nowości i ogrodnicze udoskonalenia, których nie pamiętam z czasów spacerów z Wiejskiej. Na przykład pełno jest oryginalnych ciemierników (w tym cuchnący H. foetidus), zdaje się też błękitnawy H. lividus i rdzawoczerwony H. atrorubens).

Ogród Botaniczny UW 03 Ogród Botaniczny UW 09 Ogród Botaniczny UW 01

Zauważyłam też ogrodową rzeźbę (z wikliny) pod względem designu podążającą za trendami z Chelsea Flower Show. Niedawno założony parter z bukszpanu też wygląda coraz lepiej. W części ozdobnej nie brakuje modnych odmian żurawek i innych roślin (poznałam po nazwach na plakietkach, bo rzecz jasna liliowce, irysy, hortensje i róże jeszcze nie kwitną). Zagony, rabaty i trawniki są utrzymane wzorowo. Pusta niegdyś skarpa dziś została obsadzona kilkudziesięcioma młodymi cisami (które jak wiadomo kocham). Tu i ówdzie umieszczono ręcznie wykonane domki dla owadów. W gęstwinie bluszczu i na klombach nie widać nawet jednego chwasta. Naprawdę godne podziwu, szczególnie, że jak twierdziła jedna z pracownic, pielenie odbywa się ręcznie. Mimo tego nienagannego porządku dookoła pełno jest samosiejek kokoryczy Corydalis solida i zawilców Anemone sylvestris, które rozesłane po stromej warszawskiej skarpie przywodzą mi na myśl nasze lubelsko – kazimierskie nadwiślańskie wąwozy. Wiem z własnego doświadczenia, że pielenie w takich warunkach, pośród bluszczu i delikatnych samosiejek, to prawdziwa sztuka i szkoła cierpliwości. Tym bardziej podziwiam zapał i dokładność tamtejszych ogrodników.

Ogród Botaniczny UW 06 Ogród Botaniczny UW 11 Ogród Botaniczny UW 10

Podczas tej wizyty udało mi się przypatrzeć niezwykłej operacji odkrywania okazu gunnery. Opiekujące się nią Panie ogrodniczki wytłumaczyły mi jakim cudem przetrwała już czwartą zimę. Okrywa składała się z potężnej ilości liści bukowych (suche, nie gniją) i geowłókniny. Było już wyraźnie widać monstrualnie grube pędy wyłaniające się z masy butwiejących liści, dlatego przyszedł czas by usunąć „ocieplacz”. Natychmiast  pomyślałam, że i u nas w ogrodzie taka gunnera mogłaby przetrwać. Uwielbiam byliny giganty.

Ogród Botaniczny UW 08 Ogród Botaniczny UW 07

Gunnera 2012 r.

Tak wyglądało okrycie gunnery podczas długiej i mroźnej zimy 2012. Przyznam ze zrobiłam wtedy zdjęcie, ale nie wiedziałam co kryje się pod namiotem.

Podobnie jak żywa gunnera w gruncie, zaskoczyła mnie obecność eleganckich obrazków włoskich arum italicum. Naprawdę wytrzymują polskie zimy? Wspaniała wiadomość! Wczesną wiosną, ich błyszczące marmurkowe liście wyglądają ciekawie. Rosły na zagonie w dziale systematyki roślin, więc nie były należycie wyeksponowane. Ja posadziłabym je z ciemiernikiem korsykańskim Helleborus corsicus  albo pierwiosnkami Primula eliator. Obrazki podobnie jak większość roślin w tym ogrodzie, rosły na bogatej w próchnicę, brunatnej, lekkiej ziemi. Co roku pracownicy dorzucają na zagony tony kompostu, który sami produkują. Do ściółkowania zaś wykorzystują przemielone gałęzie.

Ogród Botaniczny UW

Cieszę się że w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego przybyło zmian na lepsze. W kasie pojawiły się nawet T-shirty i fajnie wydane informatory/przewodniki (możliwe, że były tam wcześniej, ale jakoś słabo wyeksponowane). Co najważniejsze – pracuje tam rewelacyjny personel. Podczas moich odwiedzin, zresztą jak zawsze, nie było osoby która mimo nawału obowiązków i ciężkiej pracy w pocie czoła, nie przerwałaby roboty na krótką pogawędkę. Każdy ogrodnik chętnie udzielał porad, odpowiadał na pytania. Dowiedziałam się jak wykonują swój kompost, kto za co odpowiada, jak dbać o poszczególne rośliny. Zaoferowano mi (po raz kolejny) darmowe nasiona jesienią. Jak wiadomo, to ludzie są duszą ogrodów. I chyba z tego względu botaniczny UW wypada rewelacyjnie, mimo kilku niedociągnięć. Trzymam kciuki za marketing & PR, i rozwój turystycznych atrakcji.

Zobacz również

7 komentarzy do “W najpiękniejszym zakątku Warszawy

    • Wspaniale, zazdroszczę etapu pracy w tym miejscu. Żałuję, że nie wykorzystałam okresu studiów czy wakacji w Liceum by pójść tam na staż. Teraz już byłoby mi ciężko. Podobno cały czas przyjmują wolontariuszy.

  1. Witam 🙂 wyjaśniam czemu ogród jest nieczynny aż tyle miesięcy. Jako, że jest starym ogrodem ma duże, stare drzewa, stare alejki, które często porasta mech, w sezonie zimowym i jesiennym po prostu jest tam niezbyt bezpiecznie, wystarczy wiatru trochę by i pracownicy schodzili do budynków. Sama osobiście kilka lat temu w marcu wybiłam sobie tam zęby, na śliskiej ścieżce właśnie.
    Poza tym piękna relacja!
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Cóż, wyjaśnienie bardzo sensowne. Bezpieczeństwo odwiedzających jest przecież priorytetem. Po prostu wydawało mi się, że terminy otwarcia mogłyby być nieco bardziej elastyczne. Początek kwietnia to przecież niekoniecznie początek ładnej pogody 🙂 Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

  2. Bardzo lubię ten ogród. Dlaczego niby trąci PRL-em; ma dużo więcej lat niż PRL. Ja wolę kontynuację niż radykalne zmiany i pochylenie się nad dorobkiem pokoleń. Od 1818 roku. Jak patrzę na plan z 1824 http://www.polona.pl/item/428979/0/ to widzę ten sam ogród. Czy to nie jest przyjemne uczucie – więź z minionymi pokoleniami?
    Zmienia się tak jak zmieniają się rośliny. Jedne wymarzają (pamiętam górkę porośniętą suchodrzewem japońskim, a teraz chyba choiną kanadyjską) inne usychają.
    Ta rzeźba z wikliny to już jest tam parę lat (akurat niezbyt piękna choć może trendy). Mnie się podobały rzeźby umieszczone pod samym ogrodzeniem. Nie wiem czy są tam jeszcze.
    Bardzo lubię też ogródek ziołowy ukryty za cisowym żywopłotem. Jest tam swoisty mikroklimat, wszystko rusza wcześniej.
    Jeszcze uwaga do obrazków włoskich. Owszem liście mają ładne. Kwiat śmierdzi zepsutym mięsem. Poza tym liście zamierają i pozostaje kolba nasienna w ostrym pomarańczowym kolorze. Naprawdę trudno jest tę roślinę zestawiać z innymi. Chyba potrzeba jej czegoś równie ekscentrycznego. Polecane jest też zestawianie z hostami.
    Pozdrawiam i zapraszam do mojego miejsko-wiejskiego bloga ogrodniczego.
    http://wirtualnyogrod.blogspot.com/

    • Pisząc o duchu PRL miałam na myśli nie rośliny, a detale techniczne takie jak nawierzchnia w niektórych miejscach, nawigacja w ogrodzie czy wspomniana budka kasowa. Ja także zdecydowanie cenię ogród UW za kontynuację pierwotnej historycznej myśli i nie życzyłabym sobie by oryginalny ogrodniczy layout został w jakikolwiek sposób zmieniony z powodu jakiejś „mody”. Chciałabym po prostu zobaczyć jakiś powiew nowoczesności, może ładniejsze kosze na śmieci, może jakiś element interaktywny dla dzieci (poza tabliczkami które są takie same od lat) czy sklepik pamiątkami/ roślinami z prawdziwego zdarzenia. Informacja o obrazkach włoskich mnie zaskoczyła. Naprawdę są aż tak smrodliwe? 🙂 ps. znam Pani bloga i czasami zaglądam. Pozdrawiam.

  3. Pingback: Warszawski przewodnik ogrodniczo – turystyczny, czyli co warto zobaczyć w stolicy | Weekend w ogrodzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *