Architektura krajobrazu / Byliny / Historia / Zieleń miejska

Warszawa jak Chicago? O prerii w sercu stolicy

Plac grzybowski 3

Gdybym miała wybrać jedno miejsce warte pokazania w moim mieście przyjezdnemu wielbicielowi ogrodów, chyba był by to ten skwer. Liczba posadzonych tu gatunków i odmian jest imponująca, wstęp darmowy. Aranżacja wyjątkowa jak na naszą upośledzoną przez złych zarządców publiczną zieleń. Ale kwiatki i drzewa to nie wszystko – jest tu woda, mała architektura, wielkomiejskie panoramy. Jest też to, co stanowi kwintesencję współczesnej Warszawy: zlepek tego co stare z tym co nowe, lokalnego z przyjezdnym. Z jednej strony żydowskie kamieniczki i jedyna ocalała Synagoga, z drugiej komunistyczne bloczki i tzw. nowe apartamentowce. Po jednej stronie Pałac Kultury, po drugiej „elitarny” drapacz chmur Cosmopolitan. Na krańcu placu niezbyt udany (ale wzruszający) pomnik Św. Jana Pawła II, a tuż za nim Starbucks i Coffee Heaven. Ten postmodernistyczny miszmasz to Warszawa w pigułce. Na takim tle doświadczanie piękna roślin ma dodatkowy, bo kulturowy wymiar. Zapraszam na wycieczkę po Placu Grzybowskim, jednym z moich ulubionych miejsc w rodzinnej stolicy.

Plac grzybowski 11 Plac grzybowski 1 Plac grzybowski 2

Żaden inny ogród w Warszawie nie jest dla mnie tak bogatym źródłem inspiracji jak zrewitalizowany skwer przed kościołem Wszystkich Świętych. W tym miejscu istniał już pierwotnie zieleniec z centralnie umiejscowionym oczkiem wodnym (tzw. Dotleniacz, instalacja autorstwa artystki Joanny Rajkowskiej). Zagłębienie pozostało, ale dziś otoczone jest przez wały ziemne, które porasta rozległa rabata wyraźnie inspirowana amerykańską prerią. Skojarzenie z Lurie Garden w Chicago projektu Pieta Oudolfa narzuca mi się samo. Oczko wodne ma obecnie kształt nowoczesnej sadzawki z fontannami, geometrycznym wodospadem i kładkami (ulubione miejsce zabaw wszystkich dzieci). Bujne bylinowe nasadzenia kontrastują z ciemnym i surowym kamieniem z którego wykonana jest nawierzchnia placu i cała mała architektura. Wybór takiego nowoczesnego detalu architektonicznego był moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Surowy matowy kamień idealnie harmonizuje z każdym z obecnych dookoła architektonicznych styli. Koresponduje ze szkłem i stalą fasady „Cosmopolitana”, kontrastuje z historyczną bryłą kościoła Marconiego, nawet pasuje do szarego tynku pobliskich bloczków. Nie mówiąc już o tym, że lepszej niż surowa i geometryczna oprawy dla łanów falujących traw i bylin nie można było sobie wymarzyć.

Plac grzybowski 4 Plac grzybowski 5 Plac grzybowski 6 Plac grzybowski 7 Plac grzybowski 8 Plac grzybowski 9 Plac grzybowski 10

Bogactwo roślin na Placu Grzybowskim stale mnie zaskakuje. Rabaty składają się m.in. z tysięcy egzemplarzy ozdobnych traw i północnoamerykańskich bylin. Można by się spodziewać że poza okresem późnego lata nic się tu pod względem ogrodniczym nie dzieje, ale to nie prawda. Trawy dekorują już od wiosny (miskanty, trzcinniki, rozplenice, śmiałki darniowe). W marcu z ziemi wyskakują tysiące krokusów (lilliowe i fioletowe). Potem przychodzi pora na delikatne anemony i inne rośliny cebulowe, a także irysy. Rosną tu też dobrze znane krzewuszki (ale te o ciemnych liściach i ładnym zwartym pokroju). Są też tawuły i magnolie. Brakuje  iglaków, ale moim zdaniem nie stanowi to żadnego problemu – przez całą zimę uschnięte wiechy traw pokryte szronem i śniegiem nostalgicznie przewieszają się nad granitowymi murkami. Przypominają o upływie czasu i wprowadzają ducha natury/dziczy do centrum dwumilionowego miasta. Krzewy nie pełnią tu roli strukturalnego szkieletu rabat. Są raczej wypełniaczem, dodatkiem kolorystycznym. Nawet wielkością niekiedy ustępują bylinom. Lato na skwerze to eksplozja kolorów. Tysiące dzielżanów, rozchodników, astrów pięknie mieszają się z kwitnącymi trawami ozdobnymi. Ale są też rośliny, które kwitną wcześniej, lecz zdobią do póżnej jesieni – np. odętka wirginijska i przegorzany nawet na etapie zawiązanych nasion ładnie uzupełniają rabaty. Brzegi przestrzennych nasadzeń wypełniają turzyce, chmury oregano, kocimiętki i jeszcze jakichś roślin astrowatych. Usiłowałam znaleźć w internecie listę gatunków posadzonych na skwerze, ale na próżno. Ciekawostką jest jednak, że rabaty stale się zmieniają. Dwa lata temu kwitły na nich tysiące różowych tulipanów. W tym roku ich nie widziałam. Co się z nimi stało?

Plac grzybowski 12 Plac grzybowski 13 Plac grzybowski 14 Plac grzybowski 15

Twórcy rabat nie bali się się gatunków ekspansywnych. Styl nasadzenia jest nonszalancki i mam wrażenie, że od początku zakładano wymykanie się roślin spod kontroli. Architekci zieleni przewidzieli, że wiele roślin takich jak nawłocie, astry i zioła się porozsiewa i stworzą rodzaj „bylinowej łąki”. Jakby podążali za ideą Pieta Oudolfa i Noela Kingsbury i sadzili byliny bezpośrednio w trawie. Dzięki temu zabiegowi rabata wygląda naprawdę dziko i naturalnie. Oczywiście przy uważniejszym przyjrzeniu się widać niedoskonałości – chwasty, puste miejsca po roślinach które nie wytrzymały konkurencji, albo zakątki gdzie niektórym kwiatkom jest za ciemno (np. pod drzewami). Ogrodnicy tu pracujący, kimkolwiek są, zdają się jednak na bieżąco reagować na takie sytuacje. Widząc na przykład, że Aster divaricatus rozsiał się w cieniu i próbuje zdominować rachityczne rozchodniki – pozwalają mu na to. Mimo moich częstych wizyt w okolicy, tylko raz, na wiosnę, widziałam na ul. Twardej ogrodniczą ekipę porządkującą skwer. Myślę jednak, że więcej służby te mają pracy z wybieraniem papierosów/ puszek z rabat, niż z wyrywaniem chwastów. To taka przykra uwaga, która jednak pokazuje prawdziwy problem z jakim borykają się twórcy miejskiej zieleni. Mimo wszystko odnoszę wrażenie, że ostatnio nawet tzw. „element” się usuwa z okolic podejrzanego niegdyś placu.

Dawniej rejon pobliskich ulic Próżnej i Twardej kojarzył się tylko z przygnębiającymi komunałkami i niszczejącym śladem historii warszawskiego getta. Dziś jest inaczej. Pięknie odrestaurowane kamienice i nawierzchnia ulicy Próżnej to dopiero początek zmian. O tym że są to zmiany na lepsze świadczy choćby fakt, że od czasu przedstawienia koncepcji rewitalizacji na Plac Grzybowski się rozwinął. Sprowadziło się wielu nowych inwestorów, w okolicy powstał jeden z najdroższych apartamentowców, pootwierały się modniarskie knajpki (a przecież wielu przeciwników rewitalizacji obawiało się iż remont spowoduje wzrost cen nieruchomości i zabije małe lokale). Tymczasem okoliczne knajpy i restauracje żydowskie mają się doskonale. Nie mówiąc już o położonej nieco dalej Cafe Próżna, czy koszernym falafelu pod Synagogą. I co najważniejsze – mieszkańcy Warszawy lubią w tym miejscu przebywać. Plac jakby ożył dzięki nowej zieleni. Ja choć mieszkam kilka kilometrów dalej, odwiedzam to miejsce regularnie dla przyjemności. Stale widuję tam odpoczywającą po lekcjach młodzież, emerytów, matki z dziećmi, deskorolkarzy. Chciałabym żeby takich rewitalizacji było w naszym mieście więcej. Zastanawiam się czemu ta sama „ekipa rządząca” tak zaprzepaściła remont Placu Powstańców Warszawy. Przede mną zaś widmo remontu Placu Narutowicza, gdzie mieszkam. Mam nadzieję, że ostatecznie przyjdzie mi z okien oglądać równie interesującą prerię, a nie obrzydliwe kolorowe donice.

Na koniec pokażę Wam jak wygląda ten sam grzybowski skwer późną wiosną. Jak widać rabaty w stylu new perennial movement można zagospodarować tak, by zdobiły cały sezon. Jak Wam się podoba?

 plac grzybowski 07  plac grzybowski 10plac grzybowski 08plac grzybowski 09  plac grzybowski 11 plac grzybowski 06plac grzybowski 12 plac grzybowski  plac grzybowski 03 plac grzybowski 02plac grzybowski 04   plac grzybowski 05   

A tak wyglądał Plac Grzybowski przed wojną. Jego nazwa pochodzi od jurydyki Grzybów, niegdyś znajdowało się tu aż dziesięć browarów! (zdjęcia przedwojenne via tutajtutaj i tutaj)

3431 Plac Grzybowski targowisko 1892 Prozna 14 (1)

plac_01 plac_09

I jeszcze na marginesie ciekawostka – bonus: oto jak pragnęli widzieć plac Grzybowski architekci ery socrealizmu. Dobrze że im się jednak nie udało 😉

plac_grzybowski_socrealistyczna_architektura_warszawy_745x0_rozmiar-niestandardowy

Zobacz również

5 komentarzy do “Warszawa jak Chicago? O prerii w sercu stolicy

  1. Bardzo lubię Plac Grzybowski, nasz kościół parafialny, często jeżdżę tam rowerem. Widok co tydzień inny, dzięki roślinom oczywiście.
    Zdjęcia piękne, z elegancką, pełną wdzięku Józefiną…

  2. Ja odwiedziłam i opisałam ten ogród w wersji letniej. Jest fantastyczny w każdej odsłonie. jest faktycznym żyjącym małym ekosystemem, który przyciąga ludzi w każdym wieku i to jest najlepsza recenzja…
    pozdrawiam,
    m.

    • Nawet nie wiesz jak ucieszył mnie Twój komentarz – byłam ciekawa czy są możliwe miejskie rabaty, które tworzą coś w rodzaju ekosystemów, a nie są tylko „muzealnymi” sztywnymi kompozycjami krzewów. Chciałabym żeby takich miejsc było jak najwięcej! xxx P

  3. Znam to miejsce dzięki znajomemu architektowi krajobrazu. To on mnie i koleżanki zabrał kiedyś w to magiczne miejsce, tak różne od burej i rozpędzonej Warszawy, która jest tuż obok. A tutaj czas zwalnia, przyroda szleje, po prostu bajka. Chciałabym, by w Polsce powstawało więcej takich miejsc.

  4. Własnie niedawno to samo pomyslałam, ze to świetne miejsce do pokazania. Moje ulubione, na równi ze stawikiem w Parku przy Wiślickiej:) Przy tym chicagoskim wygląda juz niestety bardzo skromnie. Tam jest tyle wody, czystej, piekne, szerokie , drewniane „chodniki”, mostki, podswietlone żywopłoty… Na prawdę mozna zapomnieć , ze jest sie w mieście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *