Historia / Iglaki / Mój ogród / Ogrodnicze ABC / Parki i ogrody historyczne

Co warto sadzić, czyli o wyższości cisów nad tujami

Jestem wielką fanką cisów i bardzo mnie boli, że są tak mało popularne. Polacy najwyraźniej wolą widzieć w swych ogrodach tuje. Czy ta dysproporcja ma w ogóle jakieś uzasadnienie? Spróbuję przekonać Was, że z cisami nic nie może się równać.

Cleaned-Illustration_Taxus_baccata

Na czym polega ich wyższość nad tujami? Po pierwsze, cis Taxus baccata jest gatunkiem rodzimym. W dodatku jest najstarszą żyjącą rośliną w Polsce. Wiek okazu z Henrykowa szacuje się na ponad 1200 lat! Czy choćby z powodu tej szlachetnej długowieczności, cisy nie zasługują na nasz szacunek i uznanie? Cis jest prawdopodobnie najstarszym drzewem w Europie. Okaz, którego wiek ocenia się na około 3000 lat, rośnie w Anglii. Nie mam interesującego zdjęcia cisu z Fortingall o którym mówię, ale udało mi się w domowych archiwach odszukać inną fotografię, która być może trochę ten brak zrekompensuje. Zdjęcie zrobiono ogrodzie biskupa Wells, w angielskim hrabstwie Somerset. Na tyłach historycznego kompleksu sakralnego rośnie, można powiedzieć, starożytny cis. Jego pień jest wielki jak filar gotyckiej katedry. Egzemplarz z Wells wygląda podobnie do wielu innych cisów-rekordzistów z Anglii, czyli bardziej jak drzewo, niż jak krzew. Tamtejszy klimat pozwala gatunkowi Taxus baccata się swobodnie rozwijać. Na Wyspach cisy osiągają nawet 30 metrów wysokości. Nasz henrykowski dziadek wypada na tym tle nieco blado. W Polsce, gdzie lato jest krótkie, a zimy mroźne, nie mógł biedaczek tak się rozrosnąć.

Wells ogród biskupa cis

Ja i kilkusetletni cis w historycznym ogrodzie biskupa Wells.

Oglądanie z bliska kilkusetletniego drzewa należy do niezapomnianych przeżyć. Stojąc przy okazie z Wells oczami wyobraźni widziałam europejską prastarą puszczę pełną leciwych cisowych gigantów (fragment lasu cisowego zachował się jeszcze w Irlandii). W średniowieczu przetrzebiono populację tych szlachetnych iglaków w całej Europie, ze względu na ich wartościowe drewno wykorzystywane do wyrobu łuków. To samo działo się oczywiście w Polsce, i musiało następować bardzo szybko, skoro już w 1423 roku Władysław Jagiełło objął ten gatunek ochroną (jako pierwszą roślinę w naszej historii). Czy dziś ktoś jeszcze pamięta, że to cisy są jednym z symboli prasłowiańskiej puszczy? Wniosek: żaden inny iglasty krzew nie jest w Polskim ogrodzie tak bardzo na swoim miejscu, jak właśnie cis.

Pola - Anglia

Tak drzewo z Wells prezentuje się z daleka.

Pola - Anglia

Czy coś może się równać z dostojeństwem leciwego cisu?

Cisy od stuleci były wykorzystywane w ogrodach, między innymi jako roślina żywopłotowa. Nic dziwnego – są gęste, znoszą zacienienie, ale też i ostre słońce, dzięki czemu równo wzrastają i nie ogołacają się u podstawy. Dobrze reagują na przycinanie i odrastają nawet ze starego drewna (jako nieliczne z iglaków). Pozwalają kształtować się w wymyślne formy zwane topiarami. Największe i najbardziej spektakularne żywopłoty i topiary z cisu znajdują się w Wielkiej Brytanii. Do moich ulubionych należy rozrośnięty do niewyobrażalnych rozmiarów żywopłot w średniowiecznym Powis Castle (Walia). Zasadzony został zapewne w XVII wieku i początkowo miał wygląd formalny. Ilustracje z pierwszej połowy XVIII wieku przedstawiają te same drzewa posadzone w równych odstępach, każde z gałęziami przyciętymi na kształt trzech regularnych cylindrów. Dopiero z czasem żywopłot wymknął się ogrodnikom spod kontroli. Nie udało się przywrócić mu pierwotnej geometrycznej formy, dlatego teraz wygląda niczym zielona plazma, która osiadła na murach starego zamczyska. Niesamowite, prawda? (foto: frostatmidnight.co.uk)

wikimedia

powis www.frostatmidnight.co.uk

httpwww.frostatmidnight.co.uk 2

Nie wszystkie formalne żywopłoty tak kończą. Niektóre zachowały przez stulecia swą klasyczną geometryczną formę i osiągają niewyobrażalne rozmiary, nawet do kilku metrów wysokości. W parku pałacowym w angielskim Cirencester trzystuletni cisowy żywopłot wyrósł na rekordową wysokość ponad 12 metrów. Do przycinania go niezbędna jest specjalna maszyneria. Wszystko odbywa się ręcznie, i kosztuje właściciela parku Lorda Bathurst niemal 5000 funtów rocznie.

najstarszy żywopłot

Widok na półkolisty żywopłot – najwyższy w Anglii.

przycinanie żywopłotu

Utrzymanie zielonej struktury wymaga ogromnego nakładu pracy i kosztuje fortunę.

Jeszcze więcej pracy i wysiłku kosztuje utrzymanie innego cisowego ogrodu w kultowym Levens Hall. Posadzone tam geometryczne topiary miały oryginalnie przypominać wielkie figurki szachów. Dziś zachwycają skalą i wyglądem nie z tej ziemi. Wizyta w tym ogrodzie to moje marzenie, myślę że można się tam poczuć trochę jak Alicja w Krainie czarów. (via dailymail.co.uk)

daily mail co uk

daily mail co uk 6

LEVENS HALL TOPIARY GARDEN

daily mail co uk 4

daily mail co uk 3

Nie obawiajcie się, że posadzenie cisów w ogródku to konieczność wykonywania tak ciężkich prac. W Polsce tym samym krzewom trudno byłoby urosnąć do takich rozmiarów. Niektórzy postrzegają powolny wzrost cisów jako wadę. Ja uważam, że ta cecha dodaje im jedynie szlachetności. Nie ma przecież ogrodnictwa bez wytrwałości i cierpliwości. Na formowane żywopłoty najlepszy jest cis pośredni Taxus x media, który jest krzyżówką gatunku europejskiego i dalekowschodniego. Miewa w zależności od odmiany różny pokrój. Ja przetestowałam kilka (mam w sumie  12 cisów różnych odmian i gatunków) polecam „Hicksii” która cechuje się wyprostowanymi gałązkami i bujnym wzrostem (przyrasta ok 15 cm rocznie). Osiąga do 3 metrów wysokości. Ma relatywnie jasny kolor igieł i bardzo ozdobne czerwone „owoce” (osnówki nasion). Wbrew obiegowej opinii cisy kolumnowe (np. znana odmiana „Krzysztof”) wcale nie są najlepsze na formowane żywopłoty, ponieważ nie rozrastają się wystarczająco dobrze wszerz. Zwykle taki żywopłot potrzebuje więcej czasu by się zagęścić.

20130525_143718

Zdjęcie zrobione w ogrodzie pokazowym szkółki braci Kurowskich w Końskowoli, przedstawia dorosły okaz cisu pośredniego odmiany „Hessei”.

Swoje cisy posadziłam na działce 8 lat temu. Byłby to pierwsze rośliny jakie zakupiłam. Nie znałam się wówczas na gatunkach i odmianach, i posadziłam je trochę bez sensu, to znaczy w rzędzie obok siebie trzy okazy o zupełnie różnym pokroju. Mimo nieudolnego doboru stanowiska, przesadzania, ciągłego podcinania i przy generalnym braku ogrodniczego doświadczenia, moje cisy przez osiem lat zdążyły urosnąć.

taxus baccata

Maleńkie sadzoneczki cisów (po lewej) w marcu 2006 roku. Jak widać ogród jeszcze nie istniał, aż trudno mi uwierzyć jak wyglądał ‚trawnik” gdy zaczynaliśmy urządzać działkę.

taxus x media

I nasz dumny okaz w marcu 2014. Zdjęcie nie oddaje skali, krzak ma w tej chwili około 130 cm. Gdyby nie był przycinany, zapewne urósłby jeszcze wyższy.

Jedną z bardziej udanych inwestycji w moim ogrodzie był zakup dwóch już dojrzałych cisów pośrednich taxus x media uformowanych w kule. Kilka lat temu „szarpnęłyśmy się” z Mamą na wyrośnięte egzemplarze w szkółce braci Kurowskich. Kosztowały o ile pamiętam około 50 zł za sztukę. Była to doskonała inwestycja, chociaż posadzenie tak wielkich krzaków stanowiło pewien problem. Cisy szybko się przyjęły i w następnych latach intensywnie rozrosły, dzięki czemu w relatywnie krótkim czasie uzyskałam zamierzony efekt kompozycyjny. Obecnie cisowe kule, które między sobą żartobliwie nazywamy „rokoko”, flankują wejście do reprezentacyjnej części naszego ogrodu. Mają już średnicę ponad 1m i wyglądają fantastycznie. Dzięki nim ogród jest piękny przez cały rok. Uwielbiam nasze „rokoko” na wiosnę, gdy są pokryte młodziutkimi jasnozielonymi odrostami. Są praktycznie bezproblemowe, jedyna rzecz o której musimy pamiętać, to obwiązywanie ich na zimę. Zdarzały się niestety lata, gdy zalegający śnieg wyginał gałęzie i zniekształcał na pewien czas geometryczną formę.

ogród wiosną

Na zdjęciu z 2011 roku widać dwie ciemne kule cisów. Dziś są jeszcze większe i jeszcze piękniejsze.

działka

Nasze cisy „rokoko” jako mocny akcent w wiosennym ogrodzie.

cis kula

Szczególnie dekoracyjne kule cisów są wczesnym latem, gdy odznaczają się jaśniejsze tegoroczne przyrosty.

Cisy niekoniecznie muszą być formowane, chociaż warto je co jakiś czas przycinać by zachowały gesty pokrój. W ogrodzie mojej cioci w USA (gdzie po raz pierwszy, jeszcze jako nastolatka, dostrzegłam urodę cisów) rosną w rzędzie kilkudziesięcioletnie nieformowane krzewy. Takie szpalery też wyglądają bardzo dekoracyjnie.

ogród Basi cisy

Swobodnie rosnące cisy tworzą naturalny żywopłot o wysokości kilku metrów.

cisy żywopłot

Z kolei nasz naturalistyczny żywopłot z cisów był przycinany w młodości (pierwsze 3 lata) dzięki czemu zgęstniał i nie wytworzył łysiejących u postawy pędów. teraz wymaga jedynie kosmetycznego przycinania najbardziej wybujałych gałęzi.

Oczywiście cisy nie muszą być wykorzystywane tylko jako żywopłoty i topiary. Wiele nowoczesnych odmian ma pokrój pozwalający na sadzenie ich w roli roślin okrywowych, albo solitierów. Słynnym przykładem zastosowania cisów na rabacie mieszanej jest ogród stworzony przez brytyjskiego projektanta ogrodów Toma Stuarta – Smitha. Kolumnowe cisy to jedyny wertykalny element jego kompozycji, zdobiący ogród o każdej porze roku. Dla osiągnięcia takiego efektu kompozycyjnego dobre są odmiany takie jak wspomniany wcześniej „Krzysztof”.

The gardens at Broughton Grange, Oxfordshire. Designer Tom Stuart-Smith

Broughton Grange, Oxfordshire; garden designed by Tom Stuart-Smith

Dodatkowym atutem cisów są niewielkie wymagania. W naszym ogrodzie gleba jest bardzo ciężka i gliniasta, a jej odczyn różni się w poszczególnych zakątkach. W każdym miejscu cisy czują się jednak świetnie, co chyba najlepiej potwierdza ich uniwersalny charakter. Są to rośliny raczej bezproblemowe, rzadko chorują. Brązowienie igieł nie występuje u nich tak nagminnie jak u innych iglaków, a choroby grzybowe atakują je rzadko. Z mojego doświadczenia wynika, że wystarczy w sytuacji porażenia grzybami podlać jednorazowo krzak preparatem grzybobójczym rozpuszczalnym w wodzie. Podczas gdy ten sam zabieg w przypadku innych iglaków mi nie wystarczał, cisy po jednym podlaniu szybciutko dochodziły do siebie. Cis to roślina dwupienna, zatem niektóre odmiany mają ozdobne zimą czerwone osnówki nasion. Jej zastosowanie w kompozycjach ogrodowych jest bardzo szerokie. Pasuje zarówno do ogrodów naturalistycznych jak i formalnych.

piet oudolf

Słynny prywatny ogród guru designu Pieta Oudolfa w Hummelo. Projektant stworzył „parawany” z cisu jako formalną przeciwwagę dla wybujałych naturalistycznych rabat. (foto: oudolf.com)

Pettifers

Ogród, który wyznacza nowe trendy w świecie projektowania zieleni – Pettifers. Formowane cisy pełnią w nim kluczową rolę. (foto: pettifers.com)

Pettifers

Ten sam ogród i te same cisy o innej porze roku. Jak widać są trzonem kompozycji i największą dekoracją.

Powiedziałam już co nie co o cisach. Przyjrzyjmy się teraz ich największej konkurencji – tujom. Świadomie poświęcam na nie mniej miejsca, ponieważ są szeroko opisywane na wielu innych ogrodniczych blogach i licznych portalach, poza tym możecie je sobie obejrzeć prawie w każdym ogrodzie. Właściwa nazwa tui brzmi „żywotnik zachodni”, ponieważ pochodzą z Zachodu, a konkretnie z USA.  W katalogu Związku Szkółkarzy Polskich w opisie gatunku czytamy: „(…)W uprawie drzewo mało wymagające, jednak najlepiej rośnie na glebach żyznych i umiarkowanie wilgotnych, w klimacie chłodnym i wilgotnym. Żywotnik zachodni ma płytki system korzeniowy, dlatego źle reaguje na niedobór wody. Drzewa sadzone na stanowiskach suchych mają krótkie przyrosty i zwykle obficie zawiązują szyszki, co wpływa negatywnie na walory dekoracyjne roślin. Gatunek wytrzymały na niskie temperatury, tolerancyjny na zanieczyszczenie powietrza, bardzo dobrze znoszący cięcie. Posiada wiele odmian, powszechnie uprawianych w ogrodach.” Z tekstu jednoznacznie wynika, że tuja nie jest tak bezproblemowa jak by się mogło wydawać. W ostatnich latach żywotniki coraz częściej zapadają na choroby grzybowe, zwłaszcza fytoftorozę. Coraz częściej zdarza się, że całymi grupami umierają.

Thuja-occidentalis-Pyramidalis-mature

Tuje potrafią w krótkim czasie osiągnąć znaczne rozmiary. Moim zdaniem w grupie prezentują się nienajlepiej. (foto: sunvalemeadows.co.nz)

Żywotniki zachodnie są popularne w Europie od dawna, i były sadzone w ogrodach przez cały XX wiek. Wiele z nich zdążyło już osiągnąć pokaźne rozmiary. Najczęściej sadzono je pojedynczo, a nie w  tak bardzo dzisiaj w Polsce popularnych żywopłotach. Szkoda, bo zastosowanie tui w nasadzeniach pojedynczych jest moim zdaniem najlepsze. Największym walorem tego krzewu jest przecież elegancki szeroko-stożkowy pokrój, który uzyskuje się bez żadnego formowania. Taki kształt stanowi wzbogacający wertykalny akcent na rabacie. Zdecydowanie nie należę do fanów tujowych żywopłotów. Ich żywa, niemal nienaturalna zieleń w takiej masie wydaje mi się zbyt nachalna. Na tak jaskrawym tle kolorowe kwiaty nie wyglądają moim zdaniem najlepiej. Takie zestawienie przypomina mi folder reklamowy z supermarketu. Jeśli chcecie by iglaki w Waszym ogrodzie stanowiły tło dla rabat, dużo lepiej sprawdzi się ciemnozielony cis (co widać na pokazanym wcześniej zdjęciu z ogrodu Pieta Oudolfa). W Polskiej florze naturalnie dominuje jasna zieleń, i dlatego moim zdaniem pożądane w ogrodach są rośliny o innych niż jasnozielony odcieniach. I tutaj Thuja occidentalis ma niewiele do zaoferowania.

Thuja-occidentalis-Douglasii-Pyramidalis

Jako solitier thuja occidentalis douglassi pyramidalis wygląda nawet ładnie. (foto: picstopin.com)

Choć jest wiecznie zielona, tuja w okresie jesienno – zimowym przybiera raczej brunatną barwę (szczególnie podczas mrozu) i nie jest wówczas zbyt ozdobna. Inny problem związany z gatunkiem thuja polega na tendencji tych krzewów do ogałacania się z wiekiem u podstawy. W przypadku pojedynczego egzemplarza możemy sprawie zaradzić wypełniając przestrzeń pod nim np. bylinami czy niskimi różanecznikami. O wiele trudniej będzie jeśli okaże się, że musimy zagospodarować łysiejącą podstawę wysokiego żywopłotu. 

22_DSC_0105

Zazwyczaj wraz z nadejściem mrozów tuje zmieniają kolor z żywozielonego na brunatny. (foto: waszewnetrza.leroymerlin.pl)

Najgorszą zaś cechą tui jest jej miejsko – urbanistyczny charakter, kontekst w którym się pojawia od lat, czy jak to Anglicy mówią: „background”. Tuja od kilku dekad polecana była do ogrodów miejskich i przesrzeni publicznych, jako roślina odporna na zanieczyszczenia powietrza. Przestała się kojarzyć ze starymi parkami, historycznymi ogrodami i cmentarzami, a zaczęła z podjazdem do McDonalna. Dla mnie skojarzenia odgrywają w sympatii do roślin kluczową rolę. Nie mogłabym mieć żywopłotu, który przypomina mi warszawskie stacje benzynowe i markety. Przyznacie, że w tej sytuacji cis ze swoim tysiącletnim szlachetnym dziedzictwem i historią średniowiecznego „owocu zakazanego”  (przypominam, że już w XV wieku cisy objęto ochroną!) wypada znacznie lepiej. Jeśli ogród ma działać na wyobraźnię, to cis ma znacznie większe szanse ją pobudzić do pozytywnych skojarzeń, w przeciwieństwie do tui.

McDonalds Skierniewice

Czy na pewno chcecie by to stało się inspiracją dla Waszego ogrodu?

Jest jeszcze jeden aspekt, przyznam że dość irracjonalny, a w każdym razie osobisty. Otóż mam pewną awersję do roślin, które są tak bardzo „odporne na wszystko”, i mają opinię całkowicie bezproblemowych. Gdy czytam taki właśnie opis jakiegoś gatunku, dana roślina w moich oczach od razu coś traci. Coś, czego nie umiem nazwać. Prawdopodobnie uległam konwencji kulturowej, w której ceni się gatunki szlachetne: wyjątkowe, delikatne, długowieczne, trwałe, albo będące źródłem cennego surowca (tak jak cis, którego drewno było na wagę złota, wyjątkowo twarde i zarazem elastyczne). Jakoś nie mogę polubić topoli, które rozsiewają się po Polsce niczym chwasty. Nie darzę sympatią drzew krótkowiecznych takich jak sumaki. Analogicznie nie przepadam też za jałowcami chińskimi, może dlatego że wychowałam się na warszawskim blokowisku i widziałam jak wiele te krzewy znoszą. Od tej pory kojarzą mi się z „ogrodniczym terminatorem”, czołgiem, czymś co jest mało subtelne, toporne i nienaturalnie wytrzymałe. Do tej samej grupy roślin zaliczam właśnie tuje – rosną niemal wszędzie, a więc są pospolite. Nie mają w sobie wiele zbyt czaru. Na szczęście od uprzedzeń ratuje mnie fakt, że widziałam w swoim życiu parę leciwych okazów rosnących w starych opuszczonych ogrodach, na przykład w Kazimierzu Dolnym. Wiem, że szlachetny charakter został tym roślinom niejako odebrany właśnie przez „miejską promocję”. Dlatego daję im drugą szansę. Co nie znaczy, że stawiam je ponad wszystkie inne iglaki.

tuje na cmentarzu

Dawniej sadzone na cmentarzach, dziś tuje kojarzą się raczej z nowoczesnością i miastem.                         (Foto: zulawy.info)

Jeśli miałabym polecać odmiany, to moją ulubionym kultywarem żywotnika jest „Smaragd” – najciemniejsza, elegancka i zwarta odmiana. W moim ogrodzie pięć szmaragdów „strzeże” kwiatowych rabat. Stoją sztywno wyprostowane jak wojsko pilnujące kwiatów. Zdobią ogród głównie zimą dzięki geometrycznej formie, która jest ich naturalną cechą i nie wymaga ingerencji sekatora. Latem tuje są u mnie niemal całkowicie zasłonięte wysokimi bylinami, tak że ledwo je zza rabat widać.

rabata w czerwcu

Tuja (po lewej stronie) zamyka kompozycję jednej z moich rabat. Pozostałe tuje w tym nasadzeniu są latem zasłonięte przez krzewy i byliny.

Na koniec małe podsumowanie w formie tabeli. Przeanalizujcie, i sami oceńcie który z dwóch omówionych iglaków zasługuje na miejsce w Waszym ogrodzie.

tabela

Czy już wiecie kto jest zwycięzcą tego ogrodniczego plebiscytu? 🙂

yewhedge_450x325

www.gardenvisit.com athelhampton_gardens_dorset_600x

fe8355c59358daa81bd52b0a0885221c

2e5d18098f579bdc5317843cf1ebd603

58b30fecf3224dd38bb42385cade9167

(Uncredited photos found on: metro.co.uk, gardenvisit.com, malcolmkirk.com, 1.bp.blogspot.com, mgsblade.deviantart.com, and wikipedia)

Zobacz również

8 komentarzy do “Co warto sadzić, czyli o wyższości cisów nad tujami

  1. Pingback: Skalniaki | Weekend w ogrodzie

  2. Pingback: Weekend w ogrodzie #3 – Ciężka praca i ciężki sprzęt | Weekend w ogrodzie

  3. Cisy zasługują na nasz szacunek i uznanie, chociaż….. wypierane są przez tuje, ale na zasadzie lepsza koszulka chińska od polskiej, ale do pierwszego prania. Cisy są rewelacyjne na żywopłoty, szybko się rozrastają, aklimatyzują na nowe miejsca i rzadziej chorują. Właściciele ogrodów nie zdają sobie sprawy z tego, że stare tuje nie wyglądają nazbyt okazale, ponieważ w trakcie ich krótkiego żywota są podatne na różne choroby a blizny po nich nigdy nie znikają. Świetny artykuł – pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. Wszędzie proponują odmianę Hicksii do stosowania na żywopłoty formowane. Pani nie poleca. Czy mogłabym zatem prosić o zaproponowanie najlepszej odmiany cisa na żywopłot?

    • Witam. Zaszło jakieś nieporozumienie, bo właśnie Hicksii wyraźnie polecam 🙂 Wiem że tekst jest przydługi, ale proszę przeczytać uważnie do końca, a na pewno Pani znajdzie to czego szuka. Co jakiś czas wrzucam też na bloga zdjęcia moich cisów hicksii w innych postach. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *