Byliny / Mój ogród / Ogród ozdobny / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie #11 – Sadzonka z koperty

Ta relacja z Weekendu w ogrodzie będzie nietypowa, bo o jednej roślinie. Zanim jednak zacznę, muszę ten wpis opatrzyć małym wstępem.

żelaźniak 3

Mój ogród nie byłby taki sam, gdyby nie internet. Ileż zmienia choćby fakt, że w każdej sprawie można natychmiast poradzić się fachowców zadając pytanie na ogrodniczym forum? Jak bardzo pomaga możliwość sprawdzenia każdej ogrodniczej wątpliwości online? Dawniej wiele razy będąc na ogrodniczych zakupach chciałam nierozsądnie szarpnąć się na jakąś nieznaną mi roślinę. Ratował mnie oczywiście dostęp do mobilnej sieci. Internauci (wcale nie anonimowi) nie tylko nie raz udzielali mi niezbędnych do podjęcia decyzji o zakupie kwiatków wskazówek. Dzięki sieci  zaoszczędziłam nie tylko pieniądze (dowiadując się co ile powinno kosztować, albo gdzie można najtaniej wynająć glebogryzarkę) ale i czas. Zanim zakupię coś interesującego, coś czego nie znam – sprawdzam, czy uprawa danej rośliny w ogóle ma na mojej działce sens. I wreszcie: internet umożliwił mi nawiązanie kontaktów z innymi ogrodnikami, także tymi chętnymi wymienić na rośliny. Gdy odkryłam „roślinny rynek barterowy” narodziła się we mnie na dobre moja wiara w wirtualne ogrodnictwo, której owocem jest ten blog.

żelaźniak 4

Zanim jeszcze istniały w Polsce ciekawe ogrodnicze portale i strony, korzystałam z tradycyjnego przyrodniczego bio-forum. Użytkownicy wiele razy pomogli mi w identyfikacji roślin, radzili też w kwestii zwalczania szkodników. Największą jednak niespodzianką było, gdy około 2008 roku zadałam na forum pytanie o roślinę o której przeczytałam w zagranicznej gazecie. Na wątek o  „Jerusalem Sage” (w wolnym tłumaczeniu „szałwia jerozolimska”) odpowiedział forumowicz Pan Zdzisław. Mój obiekt zainteresowania, czyli żelaźniak Phlomis sześć lat temu w Polsce był szerzej nie znany, a w każdym razie zupełnie nie był popularny. W żadnej szkółce, w żadnym sklepie (nawet internetowym) nie mogłam go dostać. Tylko Pan Zdzisław z forum go miał (ze Szwecji) i zaproponował wymianę. Wydawało mi się to naprawdę dziwaczne – wymieniać się listownie na sadzonki? (Było to oczywiście zanim zaczęłam kupować rośliny w pojemnikach wysyłkowo). Czy roślina dotrze do mnie żywa w bąbelkowej kopercie? Na dodatek nie miałam nic ciekawego na wymianę, bo mój kontrahent był wytrawnym kolekcjonerem posiadającym niemal wszystko. Po długich i żmudnych negocjacjach emailowych oraz próbach ustalenia na czym barter miałby polegać, udało się. Pan Zdzisław poprosi o przysłanie mu roślin wodnych z jednej ze szkółek wysyłkowych. Sam nadesłał mi zaś kopertę, w której znalazłam moje długo poszukiwane skarby.

żelaźniak 2

Żelaźniaki od Pana Zdzisława z Sopotu dzisiaj.

Otrzymałam wymarzonego żelaźniaka Phlomis russeliana. Jako bonus przesyłka z drugiego końca Polski zawierała też nasiona kłosowca Agastache. Na marginesie – przez te lata kłosowiec zdążył się rozsiać i opanować połowę mojej rabaty. Rośliny dotarły do mnie żywe, ale drżałam o nie bardzo. Czy się przyjmą? Pan Zdzisław obawiał się, że tak mała sadzonka nie ma szans – sam dopiero co ją wyhodował a już musiał pobierać zaszczepki. Przeciwko mnie było też przekonanie, że żelaźniaki nie lubią przesadzania. A jednak – mały listek z koperty się ukorzenił, a następnego lata zakwitł. Teraz jest już wspaniałą rozrośniętą byliną która stale zdobi mi rabatę.

żelaźniaki 5

Wielkie włochate liście są największą ozdobą żelaźniaka, bo utrzymują się nawet przez zimę, aż do końca kwietnia. Potem wyrastają nowe, matowe, kutnerowate liście o lekko sercowatym kształcie. Wczesnym latem żelaźniak kwitnie. Pojawiają się strzeliste „szpady” a na nich kwiatostany w równych odstępach, niczym pianki nabite na patyki do szaszłyków. Są w cudownym mlecznożółtym kolorze. Wyglądają bosko w każdym ogrodzie – nowoczesnym, naturalistycznym, romantycznym. Same w sobie kwiaty nie są może spektakularne, ale cała roślina robi duże wrażenie na odwiedzających mój ogród gościach. Latem kwiaty phlomisów opadają, ale pędy kwiatowe dalej zdobią roślinę, tyle że są teraz zielone. Jesienią pojawia się kolejne oblicze żelaźniaka. Kwiatostany brązowieją i zmieniają się w zrudziałe pompony. Razem z trawami i późno-letnimi bylinami wygląda to bardzo dekoracyjnie. Możemy je zostawić na zimę, albo ściąć i cieszyć się wełnistym kocem z poskręcanych żelaźniakowych liści, który wygląda ładnie gdy pokryje o szron.

the english garden

Ogród z wydania The English Garden/ styczeń 2009 r zainspirował mnie do sadzenia żelaźniaków razem z trawami i kocimiętką i zostawiania nieuciętych kwiatostanów na zimę.

4e4947d18e6c879f11bf6cc378b424df

Liście żelaźniaka w środku zimy.

Pan Zdzisław przesłał mi nie tylko zelaźniaki Russela, ale także inny gatunek – żelaźniak bulwiasty, różowy Phlomis tuberosa. Nie wiem czemu przez te wszystkie lata żelaźniak bulawiasty pozostał małą niepozorną bylinką, podczas gdy „russelki” się tak intensywnie rozpleniły. Prawdopodobnie różowy żelaźniak rośnie na złym stanowisku, a ja niepotrzebnie wstrzymywałam się z przesadzaniem (był taki mały, a chodzą plotki że nie lubi przesadzania…) Tej jesieni zdecydowanie spóbuję przenieść go w inne miejsce. Myślę że warto, bo jego delikatniejsze niż u P. Russeliana kwiatostany na ciemnych bordowych łodygach są bardzo dekoracyjne.

phlomis tuberosa

Inny gatunek żelaźniaka, kwitnący na różowo ż. bulwiasty czyli Phlomis tuberosa.

Dwa lata po „akcji” z Panem Zdzisławem, którego serdecznie pozdrawiam, Phlomis russeliana pojawił się w sprzedaży w szkółkach w naszej okolicy. Kupiłam kilka sadzonek. Mam teraz dwie wielkie kępy, a właściwie połacie ziemi porośnięte żelaźniakami. Za każdym razem gdy je widzę w myślach dziękuję forumowiczowi Zdzisławowi, który zaoferował mi swą pomoc gdy była dosłownie „zielona”. Co ciekawe, minęło kilka lat, a ja nadal otrzymuję bezinteresowną pomoc z internetu. I to nie od byle kogo, ale od słynnych ogrodniczych blogerów – celebrytów. Świat naprawdę stał się mały, i mam wrażenie że nic tak nie jednoczy ludzi różnych zawodów i środowisk, jak wspólna ogrodnicza pasja.

żelaźniaki 1

Jaki jest sekret uprawy żelaźniaków? Przede wszystkim najlepszym gatunkiem jest żelaźniak Russela. Jest najbardziej mrozoodporny, wytrzymały i mało wymagający. Mimo zaleceń sadzenia go na lekkiej przepuszczalnej glebie, u mnie dobrze sobie radzi na glinie. Lubi słońce, łatwo się rozsiewa (o dziwo u mnie siewki pojawiają się nie na słońcu, ale w cieniu). Jedyna pielęgnacja ogranicza się do usuwania najbardziej zgniłych liści na wiosnę. Gdy żelaźniak się rozrośnie, jest niemalże chwastoodporny (co mam nadzieję widać na zdjęciach z mojego ogrodu). Słowo honoru, że pieliłam te kępy krótko, wyłącznie dopóki się nie rozrosły. Dobrze sprawdzają się na brzegu rabaty. Ich kwiatostany wyrastają wprawdzie wysoko, ale są tak delikatne, że nie zacieniają tego co rośnie dalej. Bez obaw możecie umieścić żelaźniaka z przodu klombu. Z czym sadzić szałwię jerozolimską? W gazetach i innych ogrodach widuję Phlomis russeliana często sadzonego w dużych monolitycznych grupach, po kilkanaście – kilkadziesiąt sztuk. Nic dziwnego, jest to tzw. roślina strukturalna i niekoniecznie musi mieć towarzystwo. Moim zdaniem jednak blade odcienie kwiatów żelaźniaka świetnie komplementują fioletowo i granatowo kwitnące byliny. Oto kilka propozycji roślin towarzyszących, które sprawdzają się w moim ogrodzie:

salvia nemrosa

Szałwia omszona Salvia nemorosa – moim zdaniem najlepsza. Mam kilka i najbardziej lubię długo-kwitnącą „Amethyst” oraz najciemniejszą „Mainacht”.

scabiosa caucasica

Driakiew Scabiosa caucasica też ładnie wygląda z żelaźniakiem. W tym sezonie dosadziłam obok niej też żurawki o jasnoróżowych liściach. To pastelowe trio bardzo mi się podoba.

szałwie

Szałwia muszkatołowa Salvia sclarea jest także wysoką, strukturalną rośliną, ale wzbogaca kompozycje z żelaźniaków. Mam wrażenie że jej duże, wyniosłe kwiatostany ładnie „rozbijają” bloki bardziej zwartch bylin. Jasny fiolet ładnie zaś pasuje do koloru żelaźniaka. Marzy mi się Salvia sclarea var. turkestanica o nieco innych kwiatach i liściach. Niestety w Polsce nikt jej nie sprzedaje.

trzykrotka wirginijska

Trzymrotka wirginijska Tradescantia virginiana kwitnie w tym samym czasie co żelaźniak.

dzwonki

Dwuletnie dzwonki brzoskwioniolistne Campanula persicifolia mają zupełnie inny kolor i kształt kwiatów  niż Phlomis, więc ładnie wyglądają z żelaźniakami. Jako towarzysz same jednak nie wystarczą, bo po przekwitnięciu niewiele mają do zaoferowania.

penstemony

Odmiana penstemona „Black raven” to ostatnio mój faworyt. Cały sezon dekoruje rabatę fioletowymi błyszczącymi liśćmi. W czerwcu kwitnie liliowo, a jesienią rozety liściowe robią się czerwone. Dla żelaźniaka towarzysz jak znalazł.

Miałam pisać tylko o jednej roślinie, ale właśnie złamałam tą daną na początku postu obietnicę. Skoro tak, to wykorzystam okazję i pochwalę się jeszcze kilkoma bonusowymi zdjęciami z ogrodu. Czerwiec jest taki piękny, że nie mogę sobie odmówić. Kończą kwitnąć piwonie (jako ostatnie – te najciemniejsze). Wreszcie pojawiły się też kwiaty liliowców Hemerocallis „Stella D’oro”. Są bardzo praktyczne. Można je stosować jako roślinę zadarniającą. Jak się rozrosną, to nie wymagają już pielenia. Żółte trąbki pojawiają się przez całe lato. Co jakiś czas trzeba jedynie poobrywać te przekwitłe. Liliowce te są małe, kompaktowe, bardzo szybko się rozrastają. Moja duża grupa powstałą z zaledwie trzech maleńkich sadzoneczek (co roku rozmnażanych przez podział).

rabata piwonie rabata liliowce liliowce rabata 3 widok na ogród

rabata 4

do zobaczenia 🙂

Zobacz również

5 komentarzy do “Weekend w ogrodzie #11 – Sadzonka z koperty

  1. Pingback: Weekend w ogrodzie # 10 – Zielone Świątki | Weekend w ogrodzie

  2. Niesamowita jest ta szałwia.
    Zazdroszczę niebieskiej rabaty. Mnie ostatnio wzięło na niebieskie byliny – m. in. ostróżkę i szałwię omszoną. Parę mam, ale rozsianych w różnych częściach ogrodu.
    Może jeszcze coś niebieskiego znajdę w centrum ogrodniczym, a jeśli nie, to wysieję w tym roku nasiona ostróżki i za rok będę miała piękną niebieską rabatę.

    • Jeśli nie straszne Ci podpieranie roślin palikami to polecam ostróżki z grupy Pacific, mozna je kupić w prawie każdej szkółce. Mają niekiedy granatowe kwiaty i potrafią wyrosnąć na 2m. Żyją krótko, ale zdobią ogród bardzo. Ja zrezygnowałam z nich bo na weekendowy ogródek to było nieco za dużo zachodu… :/

  3. Pingback: Weekend w ogrodzie #12 – Leniwy lipiec | Weekend w ogrodzie

  4. Pingback: Weekend w ogrodzie #15 – Indiańskie lato w królestwie bylin | Weekend w ogrodzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *