Mój ogród / Ogród ozdobny / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie # 13 – Kolorowa pełnia lata

Jak wiecie część minionego weekendu spędziliśmy na Święcie Róż w Końskowoli. Ale festyn różany to nie wszystko. Niedzielne popołudnie minęło nam pod hasłem relaksu w zalanym słońcem i pełnym kolorów ogrodzie. Wszystko powoli zbliża się do apogeum kwitnienia. Wkrótce na rabatach pojawią się najbardziej spektakularne kwiatostany traw ozdobnych i wielkich sadźców, wszystkie w nieco bardziej stonowanych kolorach. W tej chwili jednak trwa feeria jaskrawych barw. To okres kiedy nasza działka przybiera dość kiczowatą szatę. Przez cały rok nie mogłabym patrzeć na taką pstrokaciznę, ale w lipcu, w pełnym słońcu takie bogactwo wydaje mi się czymś bardzo adekwatnym do okoliczności przyrody. Kolory to przecież symbol lata. Gdybym ograniczyła tą paletę sadząc tylko jakąś określoną gamę, np. same pastele, czułabym że coś mnie omija. Akceptuję więc te wszystkie lipcowe kolory tęczy na rabatach. Szczególnie, że już za niecały miesiąc ogród przejdzie w fazę nasyconych czerwieni, amarantów, rudości, ochry i rdzy.

kolorowe lato w ogrodzieogród latemliliowceróża i cosmosrudbekieclematisfloksyfloksy i rudbekieliliowce szałwie i pluskwicekolorowe rabatysłoneczniczek szorstkiBartek i traktorekUdowodniłam sobie po raz kolejny, że stworzyłam ogród pełen kwiatów który jest łatwy w obsłudze. Myślicie, że stale haruję na grządkach, schylam się i pielę w skwarze? Nic z tych rzeczy. Poza koszeniem trawy (które ogarnia mój mąż) i sporadycznym wyrwaniem jakiegoś chwasta praktycznie nie trzeba robić nic. No, prawie nic, bo oczywiście nigdy nie zaszkodzi podlać hortensji… Kocham te rośliny i mam ich kilka, chociaż ekspertem hortensjowym w naszej rodzinie jest moja Mama. Jej nowa rabata pełna „macrophylli” prezentuje się super, mimo że założyłyśmy ją dopiero rok temu. Oto jak odpłacają się hortensje za dobrze przygotowane stanowisko obfitujące w zasobną glebę, podsypane kompostem i wyściółkowane korą.

hydrangea macrophylla - hortensje

Ta rabata z hortensjami ma zaledwie parę miesięcy. Została założona jesienią zeszłego roku. Hortensje wyhodowała z zaszczepek moja Mama.

hydrangea macrophylla

Niebieskie pieniawy rosną w tym cienistym zakątku od kilku lat. Zazwyczaj mają więcej kwiatów, ale tu na Lubelszczyźnie ciężko przewidzieć co przetrwa wiosenne przymrozki.

hortensje i Józia

Mały pomocnik zawsze chętny do podlewania…

hydrangea purple

Moją „osobistą hortensją” i zarazem wielką ogrodniczą dumą jest hortensja omszona Hydrangea aspera x villosa, którą uprawiam od 3 lat. Jest bardzo delikatna i w pierwszym roku prawie nie zakwitła. Teraz solidnie ją okrywam na zimę, dzięki czemu odpłaca mi się całą masą cudnych koronkowych kwiatów. Nie podlewam jej ani nie nawożę, nie licząc 2 wiader kompostu na wiosnę. Nie bedę Was jednak oszukiwać, że hortensje są łatwe w uprawie. Moja Mama musi ich stale doglądać, sypać im mnóstwo nawozu, podlewać gdy są młode (pamietajcie, że ten ogród nie jest przy domu, jeździmy na działkę od czasu do czasu!). Zaś okrywanie hortensji na zimę to praca na którą niekiedy potrzeba poświęcić więcej niż jednen weekend w ogrodzie. Czy warto się tak męczyć? Oceńce sami.

hydrangea aspera x villosa hortensja omszona

Jeśli chodzi o ogrodnicze nowinki z naszej działki to melduję, że zakupiona kilka tygodni temu naparstnica „Illumination apricot” zgodnie z obietnicami producenta powtarza kwitnienie i zamiast jednego ma teraz kilka kwiatostanów. Wygląda to wspaniale. Posadziłam ją w pobliżu grupy małych bukwic w kolorze lila.

naparstnica digitalis illumination apricot

Lato na działce upływa leniwie. To czas mniej intensywnej pracy, ale za to intensywnego poszukiwania słabych punktów w designie ogrodu. Właśnie teraz planuję co poprawić i co zmienić by kolejny sezon był jeszcze lepszy. Zazwyczaj ilość pracy do wykonania nadchodzącej jesieni mnie przytłacza. Ale w tym roku jakoś wyjątkowo odnoszę wrażenie, że osiągnęłam już większość zaplanowanych dotąd celów, kolejnych zaś wcale nie pojawia się tak wiele. W końcu wiosną przesadziłam około 50 sztuk bylin! Dalsze przesadzanie mogłoby oznaczać już całkowitą rujnację nasadzeń. Powoli wszystko w ogrodzie przybiera taki kształt o jakim marzyłam… Niestety nadal nie jestem usatysfakcjonowana w 100%. Brakuje mi tu dwumetrowych żywopłotów z cisu, kilku drzew. Złości mnie nieuporządkowana skarpa pełna samosiejek osiki, która jest chaotycznym tłem dla rabat. Jest jeszcze wiele innych rzeczy do zrobienia, ale nic na tyle pilnego by spędzać mi sen z powiek. Zaczynam myśleć o jesieni jako o upragnionym okresie porządków i zmian. Nie żebym już wypatrywała nadejścia chłodów, po prostu po tym jak już pewien ogrodniczy etap zakończyłam, marzy mi się następny. Może nowy żywopłot, nowa rabata, albo coś jeszcze innego 🙂

liliowce i melonJózia w hamakuliliowiec i clematis viticellalato w pełni

Jakby to powiedzieć… ogród tworzy się podobno z myślą o następnych pokoleniach 😉 Pozdrawiam Was serdecznie!

ps. Tym razem możecie podziwiać kilka zdjęć autorstwa mojego brata, Stefana, który jest pionierem wspinaczki skałkowej (jednym z najlepszych instruktorów w Polsce) i bardzo zdolnym fotografem plenerowym.

Zobacz również

5 komentarzy do “Weekend w ogrodzie # 13 – Kolorowa pełnia lata

    • Dziękuję, miło mi jak ktoś coś chwali i komentuje – od razu mam poczucie, że warto się dzielić pięknem ogrodu i szczęśliwymi chwilami. Pozdrowienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *