Kuchnia ogrodnika / Mój ogród / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie #14 – Uczta w plenerze

chilli con carne i placki bananowe

Już po żniwach, lato chyli się ku końcowi. Poza koszeniem trawy i przycinaniem tego lub owego w ogrodzie pracy jest teraz niewiele. Cała moja rodzina koncentruje się więc na relaksowaniu, dlatego dzisiejszy wpis będzie o biesiadowaniu w ogródku. Uwielbiam moment, kiedy możemy na talerzu skosztować owoców swojej ogrodniczej pracy. Nie należę nietsety do tych samowystarczalnych ogrodników, którzy absolutnie wszystko produkują sami. Po prostu nie jest to możliwe w trybie weekendowym. Ale smaczne minimum w warzywniku zazwyczaj mi się udaje. Resztę (owoce, jajka) najczęściej otrzymujemy w darach od sąsiadów. W mojej wsi niektóre gospodynie nawet same mielą własną mąkę! Tym razem w naszym weekendowym menu znalazły się m.in. burgery z grilla, chili con carne (oba dania z własnymi ziołami i pomidorami) a także bananowe placki z sosem malinowym. Moja Mama obchodziła niedawno urodziny, dlatego nie obyło się bez okolicznościowego tortu. Tym razem była to Pavlova al frutti di bosco, czyli inaczej mówiąc beza z owocami i kremem z likierem z białej czekolady. Od czasu tych letnich posiłków przybyło mi chyba parę kilogramów, ale cóż, nie martwię się, bo wszyscy wiemy, że praca w ogrodzie to najlepszy fitness!

dalia placki bananowegrillowany burger z pomidoramiclematis President' i róża Claire

Piętnasty sierpnia (święto Matki Boskiej Zielnej) to dla nas tradycyjnie czas święcenia bukietów z ziół. Tak wyglądał bukiet wykonany przez moją mamę (hortensje, tawułki chińskie, nasiona penstemona, kłosowce, jeżówki i sadźce):

bukiet Matki Boskiej Zielnej

Na hamakurabataogródtort urodzinowytorcikhortensje

Do biesiadowania przyłączył się także nasz gość specjalny, czyli wiewiórka Marusia. Dzielimy się z nią orzechami, a raczej to ona łaskawie pozwala nam nieco uszczknąć ze swojej „spiżarni”. Obserwowanie jej, gdy całymi dniami biega wokół domu i zakopuje swoje zapasy (nie raz potrafi trzymać po 2 orzechy w pyszczku – co za żarłok!), należy do nie lada rozrywek. Skutkiem ubocznym tej zabawy jest spora ilość kiełkujących siewek orzecha na rabatach i w warzywniku w następnym roku.

wiewiórka

PRZEPISY:

Chili con carne po lubelsku

chilli con carne i placki bananowe

Składniki:

  • 1 kg mielonego mięsa wołowego lub wołowo – wieprzowego
  • 2 cebule pokrojone w grubszą kostkę
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • passata pomidorowa (można zrobić samemu lub kupić w kartoniku)
  • około 250 g czerwonej fasoli (ugotowana wcześniej, lub z puszki wypłukana z zalewy)
  • 2 średnie czerwone papryki słodkie, pokrojone w kostkę
  • kawałek chilli (ilość zależna od preferencji) drobniutko posiekane
  • 2 ząbki czosnku bardzo drobno posiekane
  • kolendra i/lub natka pietruszki, posiekana
  • kawałek ok . 180 g sera twardego typu cheddar, starty na tarce lub pokrojony w kosteczkę
  • śmietana
  • kukurydziane albo pszenne tortille
  • kminek mielony lub cały, mielone nasiona kolendry, oregano, papryka słodka w proszku, papryka ostra w proszku, pieprz, sól, oliwa z oliwek i olej słonecznikowy do smażenia

Przygotowanie: na suchej patelni lekko podgrzewamy przyprawy – dużą łyżkę kminku, niecałą łyżeczkę zmielonych nasion kolendry (można np. utłuc w moździerzu) i mielone papryki (proporcja zależna od preferencji, ja daję dużą stołową łyżkę słodkiej i małą łyżeczkę ostrej). Mieszamy przez około 1 min, uważamy by się nie przypaliło. Po chwili poczujemy intensywny zapach – wtedy przerzucamy wszystko do miski z mielonym mięsem. Dodajemy około 1 łyżkę soli, dużo zmielonego pieprzu, oliwę i mieszamy. Dobrze odstawić na min. 30 min, a najlepiej na kilka godzin do lodówki. Na tej samej patelni rozgrzewamy olej słonecznikowy. Wrzucamy cebulę. Gdy się lekko zeszkli dodajemy paprykę słodką i smażymy do miękkości. Przekładamy do sporego garnka o grubszym dnie. Na tą samą patelnię dolewamy nieco oliwy lub oleju, szybko podsmażamy chilli razem z czosnkiem a następnie wrzucamy mięso. Mieszamy. Robię to partiami – chodzi o to by się nie zaczęło dusić i zaparzać we własnym sosie. Stopniowo podsmażamy mielone by miało przyrumieniony kolor i dorzucamy do gara w którym jest już cebula i papryka. Na koniec smażenia na pustą patelnię po mięsie do patelni wlewamy około 3/2 szklanki wody (lub jeszcze lepiej bulionu/rosołku jeśli akurat mamy pod ręką), dokładnie mieszamy by wszystkie smaki się połączyły. Dodajemy 2 łyżki koncentratu pomidorowego. Płynem zalewamy to co jest w garnku. Włączamy na średni ogień żeby się zaczęło dusić. Jeśli płynu jest za mało, to uzupełniamy passatą pomidorową. Miksturę można dosolić i jeszcze doprawić (ponieważ warzywa różnią się wielkością zazwyczaj ciężko mi jest tak precyzyjnie ocenić proporcje wszystkiego). Po około 20 minutach duszenia pod przykryciem dodajemy ugotowaną fasolę (lub fasolę z puszki). Jeszcze chwilę trzymamy na ogniu, po czym mieszamy i danie jest prawie gotowe. Wiele osób dodaje do chilli con carne kukurydzę, marchew i seler naciowy – ja tego nie robię. Gotową potrawę posypujemy ziołami. Można podawać na talerzu z ryżem, albo mięso zawinięte jak burrito w tortillę. Wtedy tortillę najpierw podgrzewamy na piecu lub patelni, mięso posypujemy tartym serem i podajemy z łyżką śmietany.

Burgery wołowe z grilla

grillowany burger z pomidorami

Składniki:

  • 1 kg dobrej mielonej wołowiny
  • 4-5 dużych bułek pszennych
  • musztarda dijon
  • pomidory
  • sałata
  • czerwona cebula
  • keczup, majonez

Przygotowanie: Formujemy płaskie nieduże burgery z mięsa. Jeśli jest to dobra wołowina, nie powinna wymagać uzupełniania dodatkami takimi jak jajko czy bułka tarta. Najlepiej burger smakuje po prostu posmarowany musztardą,  posypany świeżo zmielonym pieprzem i pod koniec grillowania posypany solą. Można też dodać do mięsa rozmaryn (tak robi Jamie Oliver). Burgery grillujemy uważając by się nie rozpadły (delikatnie przekładamy). Bułki podpalamy na grillu. Robimy kanapkę z sałatą, pomidorami i cieniutko pokrojoną cebulą. Dodajemy łyżkę sosu ze zmieszanego majonezu i keczupu.

Placuszki bananowe z sosem malinowym i miętą

placuszki

Składniki:

  • 3-4 dojrzałe banany
  • 2 jajka
  • 1,5 – 2 szklanki mąki
  • 1 łyżka naturalnego ekstraktu z wanilii (jeśli nie macie, to nie dodawajcie cukru waniliowego ani sztucznego zapaszku)
  • 2,3 szklanki kefiru lub maślanki, ewentualnie mleko (1/2 szklanki)
  • łyżeczka sody
  • masło klarowane
  • opcja: cynamon, kardamon
  • na sos: maliny i cukier (proporcje jak lubicie)
  • listki mięty

Banany kroimy i rozdziabujemy widelcem, lub miksujemy blenderem. Dodajemy roztrzepane jajka i kefir. Dolewamy ekstrakt waniliowy, dodajemy szczyptę soli. Mieszamy. Na koniec dodajemy mąkę i sodę. Konsystencja ciasta powinna być dość gęsta, tak by placuszki można było nakładać łyżką i żeby się nie rozlewały na patelni. Można też dodać cynamon i kardamon (wtedy placuszki są mniej letnie a bardziej „zimowe”). Smażymy na średnim ogniu na maśle. Polewamy sosem ze zmiksowanych malin z cukrem, dekorujemy miętą.

Pavlova z owocami leśnymi i kremem z białej czekolady

tort

Składniki:

  • 1 szklanka białek
  • 1,5 szklanki cukru
  • 500 g serka mascarpone
  • 250 ml śmietanki słodkiej 30% lub 36%
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • kieliszek likieru z białej czekolady (ja użyłam „Mozart„), ewentualnie inny likier: amaretto etc.
  • 200 g borówek amerykańskich
  • 250 g malin
  • Potrzebne są też dwie blachy lub jeszcze lepiej denka tortownic, około 24 cm średnicy i papier do wypieków.

Piekarnik nagrzewamy do 110 ºC. Białka ubijamy na sztywno. Dodajemy cukier łyżkami, po każdych dwóch łyżkach miksując. Masę wykładamy na dwa kawałki papieru do pieczenia formując bezowe blaty (wcześniej wycinam kółka z papieru, nieco większe niż obrys spodów tortownic). Wkładamy bezy do piekarnika na termoobieg. Po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do około 90 ºC i pieczemy jakieś 40 minut. Zawsze trzeba sprawdzać czy temperatura jest ok, bo każdy piekarnik jest inny. Jeśli beza zaczyna się rumienić, zmniejszcie ogień i przykryjcie kawałkiem folii aluminiowej. Jeśli zaś jest za miękka mimo upływu czasu, trochę podkręćcie gaz. Gotowa beza jest chrupka na zewnątrz, ma kremowy kolor a dno ma jeszcze lekko miękkie.

Krem: mascarpone ubijamy mikserem na gładką masę. Dodajemy bardzo mocno schłodzoną śmietankę i cukier. Ubijamy na najwyższych obrotach aż powstanie gęsta masa. Na koniec po troszeczku dodajemy likier, mieszając najpierw delikatnie, potem zwiększając obroty miksera (uwaga by się nie zważyło). Odkładamy 1/3 masy do osobnej miski i trzymamy w lodówce. Do reszty wsypujemy większość owoców (zostawiamy te najładniejsze do dekoracji tortu). Upieczone i ostudzone bezy przekładamy kremem z owocami. Na wierzchu rozsmarowujemy pozostały krem, ozdabiamy owocami. Ja użyłam do dekoracji także kwiatów malwy. Tort trzymamy w lodówce, najlepszy jest na następny dzień. Zjadamy w ciągu max 2 dni a najlepiej od razu 🙂

SMACZNEGO 🙂

7 komentarzy do “Weekend w ogrodzie #14 – Uczta w plenerze

  1. Oj tak, łatwo przybrać na wadze, kiedy człowiek za bardzo rozsmakuje się w konsumowaniu efektów swojej pracy 😉 U mnie też trwa ciągłe ogrodowe obżarstwo. Nie ma problemu, jeśli jest to garść malin czy pomidorów koktajlowych. Gorzej, kiedy wpadam na pomysł upieczenia blachy ciasta lub zrobienia pizzy na bazie pomidorków i bazylii.

  2. Stefcio miał na myśli zapewne te hamburgi – nie jada tuczących węglowodanów 🙂 Tort na moje urodziny był piękny, zjadłam z bratem i ciocią Krysią, naprawdę pyszny. Dziękuuuuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *