Krzewy / Mój ogród / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie #16 – Jabłka, śliwki i morze kwiatów

dżemiki

Niektóre weekendy w ogrodzie są ucztą dla zmysłów. W ostatnią sobotę miałam zostać w mieście, ale wygrała perspektywa wygrzewania się na słońcu pośród pełnego kwiatów i owoców ogrodu, objadania szarlotką i robienia bukietów. Mam szczęście, że obie babcie Józi lubią robienie przetworów. Pewnie już się zorientowaliście, że bywam leniwa (w końcu założyłam ogród „łatwy w obsłudze”). Jeśli zaś chodzi o przetwory – lubię je jeść ale niekoniecznie robić! Tymczasem dla mnie i mojej córeczki od kilku tygodni nie ma dnia bez słoika malin, a ostatnio także śliwek i prażonych jabłek. Wszystko dzięki mojej mamie Ewie i jej zapałowi do gospodarzenia darami jesieni. Myślę jednak, że przyjemność jedzenia własnej produkcji dżemu jest tak wielka, że gdybym nie miała pracowitych babć Józi, to sama stanęłabym przy garach. Chwila w ogrodzie z chlebem posmarowanym konfiturami, albo z domową szarlotką należy do największych przyjemności jakie znam. Jeśli więc spędzacie w swoich działkach i ogródkach czas wyłącznie na uprzątaniu i pieleniu, zróbcie czasami przerwę na kocu, z herbatą i jakimś dobrym jedzeniem, najlepiej przygotowanym z plonów z własnego ogródka. Za chwilę będzie już za zimno i zatęsknicie za tymi błogimi chwilami.jabłka i śliwki przetwory z jabłek jabłoń szarlotka

Nasza drewniana chałupa pachnie we wrześniu konfiturami, a ogród jabłkami które co chwila spadają na trawę. Jabłoń to prawdopodobnie stara odmiana „Biała Nalew”, odziedziczona po poprzednich właścicielach działki. Owocuje nierówno, mniej więcej co 2 lata. Nie ma też sezonu by nie zapadła na brunatną zgniliznę. Nasz sposób na to choróbsko? Ekologiczny – przede wszystkim zbieranie „spadów” z trawnika (całe szczęście w tym roku pomagała Józia, która segregowała opadłe jabłka oddzielając dobre od zgniłych). Staramy się też mocno przycinać drzewo zimą by zapewnić dobrą cyrkulację powietrza w starej, gęstej koronie. No i dbamy by po sezonie na gałęziach nie zostały żadne „mumie” z przetrwalnikami grzyba. Jak już wspomniałam, mimo naszych wysiłków duża część owoców zostaje zarażona. Ale to nie znaczy, że nie ma w ogóle zdrowych, dobrych jabłek. To co zostanie jest bardzo cenne bo stuprocentowo eko.

karczochywśród kwiatóww ogrodzieschyłek lataJeśli chodzi o ogród ozdobny, to wciąż jestem pod wpływem uroku roślin długosezonowych, czyli takich które cieszą przez więcej niż 2 tygodnie. I nie chodzi mi wyłącznie o kwiaty. Uwielbiam patrzeć na gatunki o pięknych liściach, pokroju, owocostanach. Takie, które do końca zachowują świeży wygląd. Numerem jeden w tej kategorii są dla mnie żelaźniaki russela (obecnie ozdobione zrudziałymi pędami kwiatostanowymi). Bardzo dekoracyjne są też dziurawce farbierskie. Roślinę tę zazwyczaj uprawia się ze względu na kwiaty. Ja akurat odwrotnie, doceniam jej piękne ciemnozielone liście. Kwiaty pojawiają się na moich dziurawcach rzadko i są niepozorne, bo na tutejszej bogatej glinie roślina  całą energię wkłada w produkcję zielonej masy. Nieocenionym długosezonowcem są też oczywiście trawy ozdobne. Lubiana przeze mnie rozplenica japońska Pennisetum alopecuroides „Hameln” oprócz pięknych „kotków” ma ładny jasnozielony kolor. Według mnie dobrym zielonym akcentem na rabatach są rozety dwuletnich naparstnic i malw, szczególnie jeżeli są dorodne i zdrowe. Naprawdę wybór ogrodniczych atrakcji późnego lata jest wielki. Uwielbiam wrzesień, zwłaszcza gdy jest ciepły i słoneczny jak teraz. To co jest najlepsze, to fakt, że to jeszcze nie koniec sezonu. Tyle roślin już kwitło, tyle mam za sobą… a przede mną jeszcze kwitnienie tojadów, zimowitów, różnych pluskwic i późnych astrów. Ku mojemu zaskoczeniu w tym roku także wiele kwiatów dwuletnich powtórzyło kwitnienie. Na rabatach pojawiły się pojedyncze „stokrotki” złocienia, a także dzwonki.żelaźniakiogród

To że lubię rośliny długo trzymające fason, nie oznacza, że chciałabym widzieć mój ogród wyłącznie w żywych odcieniach zieleni przez cały czas. Moim celem nie jest przecież monochromatyczny i wymanikiurowany ogród przypominający muzeum, pełen jarzeniowych tui. Uwielbiam w ogrodzie ruch, nieprzewidywalność i niedoskonałości. Zmieniające się barwy przyrody to przecież element ogrodniczego życia, znak upływu czasu bez którego trudno docenić bogactwo pór roku. Dlatego mimo miłości do roślin długosezonowych i wieczniezielonych trzymam kilka specyficznych „wrześniowych ozdób”, które nie są chyba tak popularne u innych ogrodników. Na przykład uwielbiam gdy liście piwonii przebarwiają się na brązowy róż. Nie wyobrażam sobie ich ścinać przed nastaniem mrozów… Wiele osób pewnie kiwałoby na ich widok z politowaniem głową, wyliczając choroby grzybowe które zaatakowały liście. Ale moim zdaniem te rdzawo różowe plamy i przebarwienia są wielką ozdobą całej rabaty. Doskonale komplementują pastelowe odcienie sadźców i wysokich traw, np. prosa rózgowatego „Squaw”. Z tego samego powodu kocham hortensje. Mam wrażenie, że są piękne nawet wtedy gdy ich kwiaty już obumierają i przybierają odcienie brunatne. I irysy. Mają opinię niepraktycznych, bo kwitną krótko a potem ich liście rudzieją. To jakiś mit, u mnie irysy trzymają się lepiej niż liliowce, z których większość zdążyła obeschnąć i przebarwić się na żółto. Irysy dumnie trzymają się pionu, ich liście nadal mają kolor chłodnej niebieskawej zieleni, tylko gdzieniegdzie zażółcony.

bylinyrozchodnikiradość w hamakuJózia i Bartekrozchodniki Matrona i hortensje Anabelle

Zapewne większość z Was planuje w najbliższych tygodniach przeprowadzanie cięższych prac w swoich ogrodach, takich jak przesadzanie i zakładanie nowych rabat. Ja także notuję sobie które części działki wymagają ulepszenia. Latem wydawało mi się, że jest tego niewiele. Jesień przyniosła jednak nowe wnioski. Przede wszystkim podjęłam decyzję o wykopaniu wielkiej, starej, dzikiej róży. Jest to jeden z tych krzewów, który rósł na naszej działce od momentu gdy „przejęłam we ją władanie”. Nie był posadzony, to ewidentna samosiejka (Rosa canina). Pełno mam takich w okolicy. Ta o której mówię przestała mnie już dawno cieszyć. Rozrosła się do monstrualnych rozmiarów. By utrzymać ją w ryzach muszę spinać przewieszające się kolczaste gałęzie taśmą holowniczą! Róża stale choruje na raka i rozmaite grzybice. Kwitnie i owocuje też nienajlepiej… I przede wszystkim zaburza mi kompozycję rabaty. Obok bowiem wyrosła jej róża – siostra i te dwa bliźniacze krzewy nie wyglądają obok siebie dobrze. Dlatego psia róża zapewne opuści ogród (będą pachnące różane patyczki do kominka na zimę). Na jej miejsce zamierzam przesadzić zaś hortensje bukietowe (te które widać na pierwszym planie zdjęcia poniżej). Ewentualnie korzystając z odkryć na minionych targach „Zieleń to życie” zainwestuję w nowe odmiany, może jakieś bordowe? W ramach wzbogacania ogrodu o gatunki z fioletowymi liśćmi zamierzam dosadzić kolejne partie penstemonów „Black raven„, ciemnych żurawek, pęcherznicę „Diabolo” i czarny bez „Black lace„. Ten ostatni to istne cudo. Mam już trzy egzemplarze, a chciałabym mieć z dwadzieścia! Ciemnolistne rośliny są dla niezwykle cenne w maju, gdy wszechobecna jaskrawa zieleń na tak dużej przestrzeni jak tutaj sprawia, że ogród wydaje się płaski i trąci monotonią. Stali czytelnicy bloga wiedzą, że nie patyczkuję się z chorymi drzewami, czy roślinami które nie spełniają moich oczekiwań. Wygląda więc na to, że pożegnam się z kolejną, ostatnią jarzębiną. Drzewko jest w stanie opłakanym, chociaż mocno wierzyłam, że się zregeneruje i dbałam o nie. Niestety. Wciąż cierpi na zarazę ogniową. Już dawno straszy gołymi gałęziami. Nie ma ani jednego owocka, a konary zaatakował jakiś grzyb z rodzaju hub. Pokrój i kora mojej jarzębiny też pozostawiają wiele do życzenia. Oczami wyobraźni na jej miejscu widzę wiśnię ozdobną „Accolade” albo klon strzępiastokory. W każdym razie coś co jest niewielkie, ma luźną elegancką koronę, atrakcyjnie kwitnie i/lub jest ozdobne jesienią oraz zimą. Będę Was informować jak ma się sprawa jarzębiny, ale mam przeczucie, że będzie podobnie jak w przypadku tej.

rabata późnym latem13

w ogrodzie z pieskiembukiet z zynii i hortensji

Rzadko piszę o roślinach jednorocznych. W zasadzie doceniam je dopiero teraz, gdy kończy się lato. W ciągu roku bardziej interesują mnie byliny, ale każdy kto ma ogród wie, że trudno o coś bardziej niezawodnego pod względem dostarczania koloru na rabaty pod koniec lata, niż kwiaty letnie. Moimi ulubieńcami są niecierpki (chodziaż zawsze mam pewien dylemat jak wkomponować ich jarzeniowe kolory w resztę nasadzeń). Sporo u mnie rośnie też kosmosów (cosmos aka onętek aka warszawianka), które przypominają mi o mojej babci. Szkoda jedynie, że najbardziej pożądane przeze mnie ciemne kolory tych kwiatków są rzadziej „dziedziczone”. By mieć ich dużo w ogrodzie trzeba by kupować nowe nasiona i wysiewać samodzielnie co sezon. Z własnej uprawy mam tylko onętki białe i liliowe. Ostatnio też stałam się fanką cynii. Moja Mama wysiewa je na tymczasowej rabatce albo przynosi od sąsiadki Pani Marianny. Urok cynii jest wprawdzie nieco „sztuczny” i plastikowy, ale jednocześnie mają w sobie coś z tradycyjnej wiejskiej prostoty. Przekonałam się do nich kiedyś przypadkowo, spacerując po pobliskim Kazimierzu Dolnym. Napotkałam stragan z pięknym cyniowym bukietem. Mimo że umieszczone w plastikowym wiadrze, kwiaty te wydały mi się wtedy piękne. Była to miłość od pierwszego wejrzenia i od tamtej pory staram się by co roku znalazło się u mnie miejsce dla choćby kilku tych kwiatuszków.  Zdjęcie cynii kazimierskiego sprzedawcy zamieszczam u dołu razem z mini-galerią tych z naszego ogrodu.

cynie20140913_16494420140913_16493620140913_16493020140913_16492020140913_16491620140913_16491120140913_16490520140913_164900

Patrząc na te kwiaty trudno było zostawić ogród, ale chciałam wrócić nieco wcześniej niż zwykle do Warszawy by uczestniczyć w finałowej gali konkursu „Warszawa w kwiatach”. Miałam zamiar też zabawić się na towarzyszącym gali dancingu, który ostatecznie okazał się świetną rozrywką dla małej Józi. Następny wpis będzie już pewnie zdecydowanie jesienny… póki co schyłek lata trwa. Do zobaczenia!

w kierunku lasu

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *