Drzewa / Mój ogród / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie #20 – Piękna agonia

F1000012

„Brąz to też kolor” – gdy patrzę na swój ogród w listopadzie wciąż przypominają mi się te słynne słowa Pieta Oudolfa, mojego ulubionego projektanta zieleni. Teraz to właśnie ten kolor dominuje w przyrodzie, co wcale  nie musi oznaczać jakiegoś ogrodniczego niedostatku. Ja już nauczyłam się patrzeć jesienią na rośliny w stanie agonii z zachwytem. A wy?

F1000025
F1000011F1000026F1000019F1000021F1000014

Brąz jest piękny, szlachetny i dostojny. Pasuje do wielu innych „statecznych” barw, o czym przekonałam się nie raz w swojej pracy zawodowej. W ogrodzie najpiękniej moim zdaniem wygląda w połączeniu z ciemną zielenią (iglakami takimi jak cisy, barwinkiem, bukszpanem, bluszczem), rudościami (mam na myśli opadające liście i zasychające byliny), oraz ciepłym różem. Ten ostatni odcień mają w tej chwili moje żurawki odmiany „Georgia peach”, wrzosy, obumarłe kwiatostany rozchodników „Herbstfreude”, a także niezwykłe drzewko o nazwie ambrowiec amerykański, które ukochałam ze względu na różowo/bordowo przebarwiające się liście. Brąz to nie tylko burość. To także odcienie kawy z mlekiem, złota, rdzy, hebanu. Pamiętajcie o tym planując nasadzenia w swoich ogrodach. Bo mam nadzieję że dla Was, podobnie jak dla mnie, listopad nie oznacza wyłącznie intensywnego sprzątania i przygotowań do zimy i że planując nasadzenia macie w myślach to by ogród cieszył was także o tej porze roku? Być może jestem w mniejszości, ale należę do osób, którym zależy by ogród był piękny także w listopadzie. Kiedy myślę co gdzie posadzić, nie kieruję się więc tylko przesłanką by w okresie ciepłych miesięcy coś zdobiło. Nie poprzestałam też na kolekcji tui. Ja naprawdę wolę brąz, niż ten plastikowy odcień zieleni! Gdy wybieram w szkółce trawę ozdobną sprawdzam jak wygląda po zaschnięciu. Ze względu na listopadowe walory ozdobne wybieram też nowe drzewa. Nie chodzi mi wyłącznie o ich kolorowe liście, ale też o korę. Pięknie wyglądają obecnie konary wiśni ozdobnych, ale wolałabym mieć coś ciekawszego, np. klon strzępiastokory… Brakuje mi oczywiście czasu na grabienie liści (mam około 2 hektary do posprzątania), ale czy to tak bardzo przeszkadza? Mam nadzieję, że mój nieco mroczny listopadowy ogród w posępnych barwach wyda Wam się inspirujący. Dla mnie właśnie taki jest, i z przyjemnością myślę nie tylko o przyszłorocznej wiośnie, ale też o następnym listopadzie (co zmienić i co dosadzić by za rok było jeszcze piękniej?). Dzięki aktualnej „fazie brązu i chłodnej zieleni” doceniam wszystko, co nadejdzie potem. I naprawdę nie umiałabym się zadowolić ogródkiem – galerią pełną iglaczków o niezmiennie muzealnym wyglądzie.

F1000030 F1000023F1000010F1000013F1000027F1000017

Ps. Podczas mojego ostatniego weekendu w ogrodzie świętowaliśmy nieco spóźnione urodziny mojego brata Stefcia, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam. To dlatego nieodłącznym elementem ogrodowej scenografii stał się zielony tort. Wymyśliła go oczywiście mała Józia, uparła się by wujek dostał niebieskie ciasto. Wyszło jak widzicie turkusowe… dzięki czemu chyba nawet lepiej współgrało z mroczną listopadową atmosferą na naszej działce. Żeby sobie jeszcze bardziej osłodzić krótkie jesienne dni w ogrodzie objadam się też innymi słodyczami, takimi jak pianki pieczone na patyku (w ognisku najlepsze, ale można też w kominku). Taka typowo amerykańska niezdrowa przekąska. Bardzo poprawia humor, polecam!

F1000029

Zobacz również

4 komentarzy do “Weekend w ogrodzie #20 – Piękna agonia

  1. Jej, czy mogę ukraść na przyszłość ten cytat Oudolf’a? Skąd on pochodzi?
    Polu, ja w tym roku będę po raz pierwszy rozmnażała swoje klony strzępiastokore- zarówno z nasion jak i sadzonek zdrewniałych. Jeśli tylko się uda z chęcią się podzielę:) Tylko one tak wolniutko rosną… 🙁 Ambrowce też mają przepiękną korę- taka głęboko żłobiona, trochę przypomina mi korę robinii, ale jest znacznie piękniejsza. „Brąz to też kolor”- piękne

  2. Pięknie u Ciebie, blisko tego co tworzy Piet Oudolf…
    mam przed oczami jego ogród w Skarholmen, o którym piszę u siebie właśnie teraz w listopadzie, żeby pokazać jak piękny może być ogród poza sezonem wegetacyjnym…

    • Widziałam Twój fantastyczny wpis (udostępniony na fanpage’u Weekendu w ogrodzie), zazdroszczę Ci możliwości obcowania z dziełami Oudolfa „na żywo”. Im dłużej próbuję naśladować jego styl, tym częściej stwierdzam że wymaga on jednak nie lada odwagi (nie ścinać przekwitłego, nie pielić) i ogromnej pracy przy sadzeniu. By efekt na rabacie był „oudolfowski” trzeba naprawdę setek egzemplarzy bylin. Ale cóż, na szczęście większość z nich można rozmnażać przez podział więc pozostaje jedynie mieć zapał i cierpliwość 🙂 Pozdrawiam! 🙂

Odpowiedz na „MagdaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *