Dla dzieci / Kazimierz Dolny / Mój ogród / Rozrywka / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie # 22 – Zima w Kazimierzu Dolnym

zimowo

Często słyszę że „w Polsce zima trwa pół roku”. Udowadniam więc, po raz kolejny, że w moim ogrodzie są tylko dwa miesiące gdy nie ma kwiatów: grudzień i styczeń. W lutym zaczynają kwitnąć przebiśniegi i wawrzynek wilczełyko. A przecież to Lubelszczyzna, zimny region! Jak sami widzicie trudno mówić o półrocznej zimie. Oczywiście wciąż przyroda śpi, nie ma co udawać. Ale można powiedzieć, że już niewiele brakuje do wiosennego przebudzenia. Czując, że się ociepla, urządziliśmy sobie w połowie lutego pierwszy rodzinny wyjazd na działkę w tym roku. Dodajmy, że była to również pierwsza wizyta w ogrodzie naszego małego Henia.

w domutarta szpinakowaciemiernikiw ogrodzie szałwia lekarskaogród zimowybluszcz

Jak tu nie kochać lubelskiej wsi? Pięknie jest o każdej porze roku, niezależnie od pogody. Nawet jeśli na dworze chłód, to przyjemnie siedzi się w ogrzanym domku i obserwuje z zewnątrz kształty pni drzew oraz krzewów. Ogród spowijają teraz brązy i beże. Nieliczne zimozielone rośliny zostały zabezpieczone siatką przed zwierzętami i nie wyglądają szczególnie dekoracyjnie. Oczywiście nie udało mi się ochronić wszystkiego i żarłoczne sarny poobgryzały mi liście bluszczu. Zjadły wszystko do wysokości 1,5 m (chodzi o bluszcz, który piął się po starej śliwie). Całe szczęście zostało go jeszcze sporo nieco wyżej. Poza uszkodzeniami tego typu na pierwszy rzut oka na działce nie było wiele do roboty. Gleba jeszcze zamarznięta, rabaty w miarę uprzątnięte. A jednak, w ogrodzie zawsze jest co robić. Oto moja lista zadań do wykonania (częściowo zrealizowana):

  • grabienie liści z rabat (przez zimę nawiało ich całą masę)

  • podcinanie lawendy, powojników kwitnących późno

  • usuwanie starych liści ciemierników (już widać pączki, niedługo zakwitną!)

  • uprzątanie zaschniętych pędów i liści bylin (tych których nie usunęłam jesienią)

  • przycinanie drzew owocowych, niektórych krzewów, usuwanie mumii z jabłoni

  • kultywacja trawnika, grabienie, wapnowanie

Zgodnie z tym co zapowiedziałam w zeszłym tygodniu, podjęliśmy pierwszą próbę spuszczania soków z drzew. Jak wiecie przymierzam się do produkcji syropu klonowego. Wywierciliśmy dziurę, i uzyskaliśmy jakąś śladową ilość płynu. Jeszcze za wcześnie, soki nie ruszyły. Trzeba poczekać do następnego weekendu.

las spuszczanie soku klonowego spuszczanie soku klonowego 2

Teraz przejdę do swoistego wątku kryminalnego. Na polanie pod lasem znalazłam martwą kunę. To już druga w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Cała rodzina zastanawia się co przydarza się zwierzakom że tak padają. Ta którą widać na zdjęciu najprawdopodobniej została zagryziona. Próbujemy ustalić czy sprawcą mordu był lis, czy może borsuk. Sprawa dostarcza tyle emocji najmłodszym członkom naszej rodziny, że już nie musimy w niedzielę oglądać filmów przyrodniczych w TV. Mamy swoją „sawannę” na działce.

zagryziona kuna

W ogrodzie wiejskim zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Pracować można bez końca. Czy to sprzątanie, czy wywożenie liści, czy rąbanie drewna… Mimo że zawsze mamy za mało czasu na wykonanie tego, co zaplanowaliśmy, to staramy się tak organizować by weekend nie mijał nam tylko na pracy. Podczas naszej ostatniej wizyty w pobliskim Kazimierzu Dolnym właśnie trwała weekendowa impreza – słynne „K.Zimiernikejszyn„. Nasi znajomi z Warszawy przyjechali szaleć, więc  i nas nie mogło zabraknąć. Chcieliśmy skorzystać choć z jednej z organizowanych w miasteczku przy tej okazji atrakcji (a były to koncerty, warsztaty, biegi, spacery ekstremalne, ogniska, kuligi itd.). Wiedzcie że Kazimiernikejszyn odbywa się także latem, w swoim czasie dam na blogu znać! Tymczasem zrelacjonuję co działo się w „Kaziku” 20 lutego. Trafiliśmy na stok narciarski „Stacja Narciarska Kazimierz”. Nie spodziewałam się po nadwiślańskich górkach czegoś wielkiego, w końcu Alpy to to nie są… nie liczyłam nawet na śnieg, szczególnie że temperatura powietrza dość wiosenna. Ale Kazimierskie stoki mnie zaskoczyły. Stacja działała wyśmienicie, doskonale naśnieżona, z profesjonalną infrastrukturą. Można powiedzieć że tłumy korzystały z wyciągu i szalały na kilku trasach. Do tego przednia oprawa muzyczna którą zapewnili organizatorzy K.Zimiernikejszyn (prawie całą sobotę trwała impreza pod parasolami i konkurs na przebrania narciarskie). Można było poczuć się naprawdę jak w wysokogórskim kurorcie. Zwłaszcza podczas tzw. après-ski (picia herbatki rozgrzewającej w tamtejszej kantynie). Głównym beneficjentem sztucznego naśnieżania w Stacji Narciarskiej Kazimierz była oczywiście Józia. Jeśli wybieracie się do „Kazika” zimą (z dziećmi czy bez) koniecznie zabierzcie stroje narciarskie i spróbujcie swoich sił na stoku. Sprzęt można wypożyczyć na miejscu. Polecam!

 Kazimierz Dolny 2IMG_7264Kazimierz Dolny 1IMG_7273

Następny weekend w ogrodzie już niedługo. Może przyjdzie czas na zdjęcie okryć z delikatnych krzewów? A wy zdjęliście już swoje osłony? Wiosna za pasem, w zachodniej Polsce widziano bociany 🙂

zima

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *