Mój ogród / Rośliny cebulowe / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie #25 – Kilka niespodzianek

Ostatnia wizyta w ogródku oznaczała dla mnie same niespodzianki. Odkryłam zaginioną dawno roślinę. Przyglądałam się mojej skarpie (to ta część ogrodu, której raczej nie pokazuję na blogu, bo jest zaniedbana i zachwaszczona) i zastanawiałam się co z nią zrobić, żeby wyglądała lepiej. Nagle wśród masy splątanych pędów bluszczu, barwinka i pokrzyw, ujrzałam żółte oczko pośrodku ciemnofioletowych płatków. Podeszłam bliżej. To kosaciec żyłkowaty Iris reticulata. Jeden jedyny w gąszczu chwastów. Co on tu robi? Przypomniałam sobie. Wiele lat temu, jakoś w 2006 roku, zasadziłam kupione przypadkiem cebulki tego irysa na rabacie powyżej skarpy. Zapomniałam o nich. Przez lata bluszcz i chwasty opanowały pochyłość, ziemia wraz z cebulkami irysa zaś się obsunęła. W tym czasie iryski nie kwitły, albo ja ich nie dostrzegałam. Tym sposobem niepozorny turecki kwiat zakwitł tej wiosny zupełnie gdzie indziej, niż został zasadzony pierwotnie. Przypomniał mi o tym jak wartościową i oryginalną ozdobą ogrodu są te wczesnowiosenne kosaćce. Uwielbiam irysy, a te najwcześniejsze są po prostu piękne. Takie niskie, wyraziste, o cieniutkich jak trawa liściach. Za rok muszę mieć ich więcej!iris ensata

Drugą niespodzianką było dla mnie to, jak znakomicie przezimowały mi w tym roku wrażliwe rośliny. Nigdy nie widziałam róż w tak dobrej kondycji. Przyjrzałam się im trzymając sekator w dłoniach. Spodziewałam się jak co roku masy przemarzniętych pędów. A tu zaskoczenie – wszystko wygląda zdrowo i pięknie, krzewy mają już rozwinięte liście! Myślałam także, że hortensja kosmata, której nie zdołałam zabezpieczyć na zimę, została przymrożona. Ale nie, z szarych pączków już rozwijają się nowe pędy. Na 99% zakwitnie. Oczywiście wszystko się jeszcze może zmienić w tym nieprzewidywalnym okresie. Ciągle grożą nam przymrozki, potem jeszcze dojdą gradowe burze… ale bilans łagodnej zimy wyszedł mojemu ogródkowi zdecydowanie na plus.

ciemierniki Red Ladyciemierniki Red Lady 2 forsycja i berberysforsycjapryzma kompostowa

Trzecia niespodzianka była nietypowa. Postanowiliśmy rodzinnie, że trzeba zrobić porządek z wielką pryzmą odpadów z ogrodu którą wstydliwie skrywamy na skraju lasku. Jest tam wszystko – kawałki darni, resztki roślin, chwasty które nie nadawały się na kompost, gałęzie, liście i popiół. Hałda stała się już naprawdę ogromna, tak że nie sposób było dokładać nowe porcje ogrodowych śmieci. Mąż z tatą postanowili spakować suche odpady do wielkiego wora, wynieść i spalić. (Na marginesie – polecam właścicielom dużych ogrodów taki wór. Poprzednie torby na liście były za małe i nietrwałe. Ten jest świetny i sprawdza się doskonale. Latem będziemy go używać na skoszoną trawę). Po odgarnięciu pierwszej suchej warstwy ukazała się nam całkiem ładna próchnica. Wszystko co było głębiej na pryzmie zostało przekompostowane. Oczywiście nie jest to typowy kompost, zapewne wiele w nim nasion, i co gorsza, także korzeni chwastów. Ale nadaje się wykorzystania. Miejsce w którym leży to idealna lokalizacja na nową rabatę np. dla rododendronów. Krzewom obecność pokrzyw i podagrycznika nie powinna jakoś zbytnio przeszkadzać. W każdym razie łatwiej wypielić niż spośród bylin. Miejsce gdzie składowaliśmy roślinne odpady ma teraz ok 15 centymetrową warstwę pięknej próchnicznej ziemi. To wspaniała niespodzianka i prezent który dostałam od przyrody zupełnie za darmo. Co lepsze, wyłącznie na skutek własnego lenistwa, bo nie chciało mi się dokładnie segregować suchych i mokrych odpadów, po prostu wszystko co nie nadawało się na kompost wywalałam „jak leci” na kupę. Było warto!

żonkile Józia zawilcebratkiprunus Acoladebukiet z leszczynyusuwanie kopców

Niespodzianek pojawiło się oczywiście więcej – znalazłam samosiejki bratków i innych uroczych dwuletnich kwiatów, które pojawiły się zupełnie nie wiem skąd. Zauważyłam też, że zasiał mi się samoistnie cis (ma jakieś 5 cm, ale już teraz jest to mój ukochany krzew w ogrodzie). Ostatecznie musiałam porzucić podziwianie roślin an rzecz ciężkich robót. To samo reszta rodziny. Moja mama razem z Józią likwidowały kopce kretów (to co zostało zgrabił mąż). Chłopaki (gdy piszę „chłopaki” to mam na myśli mojego męża i tatę) kontynuowali pielęgnacyjne cięcia w lesie, rąbanie i wywożenie gałęzi traktorem. Ja zajęłam się „nowym projektem”. Zaprojektowałam nowy zakątek w ogrodzie. Chcę go przeznaczyć na plac zabaw dla dzieci. Nie dosłownie, bo zależy mi nie na urządzeniach, ale by przede wszystkim było to miejsce otoczone pięknymi i bezpiecznymi dla maluchów roślinami. Do niedawna zakątek o którym mówię służył za warzywnik. Zlikwidowanie go i przygotowanie terenu pod placyk to długotrwały i mozolny proces. Na początek pozbyłam się starych inspektów. Dokonałam też kilku spektakularnych przesadzeń, m. in. znalazłam nowe miejsce dla gigantycznego bukszpanu i dwóch hortensji. Zlikwidowałam też „inspekt poczekalnię” gdzie wiele nadprogramowych bylin i nowych sadzonek czekało na swoje ostateczne miejsce w ogrodzie. Poszerza się moja lista roślin do rozdania, dlatego zapraszam czytelników na profil facebookowy bloga. Na koniec ciężkich prac – kopania, dźwigania ziemi, wywalania starych dech – trzeba było się zrelaksować. Ognisko i pieczenie kiełbasek… hmm, wiadomo, sama przyjemność. Józia wreszcie dorosła by docenić radość płynącą z trzymania czegoś na patyku i opiekania w żywym ogniu.

traktor wiosenny ogród ciemierniki różowe ciemiernikinarcyzyfioletowe bratki

Piękny to był weekend, bardzo pracowity i intensywny. Uwielbiam wiosnę. Kocham patrzeć na moją ozdobną wiśnię „Accolade” (pisałam o niej rok temu tutaj). Cieszy mnie widok zielonej „koronki” na gałęziach drzew i krzewów. Lubię wiosenne prace i przesadzanie roślin gdy ziemia jest przyjemnie wilgotna, jeszcze bez chwastów, a pogoda najlepsza na świecie. Jestem przekonana, że czujecie to samo, niezależnie od tego czy wasze ogrody są duże jak mój, czy maleńkie. A może dopiero marzycie o założeniu swojego zielonego zakątka? Jeśli tak, to nie czekajcie ani chwili dłużej! 🙂

iris ensata 2

Zobacz również

7 komentarzy do “Weekend w ogrodzie #25 – Kilka niespodzianek

  1. Sporo tych niespodzianek, jak na jeden weekend 🙂 Te wczesne iryski zaczynam uwielbiać coraz bardziej i chyba jesienią zakupię je, by posadzić w ogrodzie.
    Pięknie u Was kwitną drzewka 🙂 W moich stronach dopiero pojawiają się pąki.
    Ciekawa jestem nowego zakątka dla dzieci. Użytkownicy z pewnością się ucieszą 🙂

  2. Jestem tak zainspirowana twoim blogiem, że zaczęłam walczyć na swojej działce….na razie malutka rabata – zobaczymy co mi z tego wyjdzie 🙂

  3. Ja również jestem w trakcie tworzenia swojego ogrodu na duzej działce.Wybory roślin do nasadzeń cóż za frajda.Z przyjemnością czytam Twój nowy wpis pozdrawam Sybilla

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *