Byliny / Mój ogród / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie # 28 – Czego w życiu nam brakuje

Znacie to uczucie, gdy wychodzicie na poranny spacer po swoim ogrodzie i ze zgrozą odkrywacie że kret zniszczył trawnik? Albo że wszystkie róże są zaatakowane przez mszyce? Albo… że nocny grad podziurawił liście malw i funkii? W takiej sytuacji każdy ogrodnik znalazł się nie raz. Ja także, i jak to niektórzy mówią, bywało że „krew jasna” mnie zalewała. Kilka razy ogrodnicze problemy wzbudzały we mnie nie lada emocje.

ogród bylinowy 2

Mój ogród. Widzicie kopce kreta? 🙂

11752429_405310133000450_5115410650237086371_n

Polcia z Heniem na targach „Zieleń to życie”, których przewodnim tematem było BUDZENIE EMOCJI.

Czy o tego rodzaju uczucia chodziło organizatorom wystawy “Ziele to życie”? Takie apelujące o wzbudzanie emocji hasło przyświecało tegorocznym warszawskim targom. Tym razem nie napiszę relacji z imprezy, po części dlatego że zrobili to już moi nowi przyjaciele z grona ogrodniczych blogerów (na targach odbył się swoisty “zlot” na którym miałam nawet swój epizod jako prelegent – szczegóły na Facebooku). Zwiedzałam targi z dziećmi, a oglądanie i fotografowanie wystawy z bobasem uwieszonym na szyi i przedszkolakiem marudzącym gdzieś w okolicy poziomu kolan jest dość… skomplikowane. Oczywiście nie będę używać dzieci jako wytłumaczenia, wymówki. Kocham je, a one już teraz pomagają mi w ogrodzie, bez nich tego bloga by po prostu nie było. Zresztą to dla nich wszystko sadzę i pielęgnuję. Nic nie zastąpi chwil gdy wstaję rano z moim rannym ptaszkiem Heniem, schodzę na dół, spoglądam za okno by sprawdzić jak wygląda ogród, i słyszę jak u góry budzi się starsza Józia krzycząc podekscytowanym, choć lekko konspiracyjnym tonem: “Mamusiu, widzę przez okno bażanta jak zjada robaczki na trawniku!” Ten bażant to prawdopodobnie sójka, ale mniejsza o to. Potem wychodzimy na taras zobaczyć jaka jest pogoda i zaraz po śniadaniu pospiesznie wkładamy kalosze by znaleźć się pod drugiej stronie drewnianych ścian, na trawie pomiędzy kwiatami. Liczy się to, że dzieci są ze mną na wsi, że mają wytchnienie od miejskiego smogu, że razem pielimy, wybieramy miejsca na nowe nasadzenia, rozpalamy ognisko, uczymy się nazw kwiatów i sposobów ich pielęgnacji. To są właśnie moje emocje, które daje mi ogród – emocje związane z przebywaniem w nim z rodziną. Nie myślcie sobie, że jestem crazy mamuśką która już świata poza synem i córką nie widzi. Ogród emocjonował mnie od zawsze, już w czasach gdy dzieci nie było a do moich zainteresowań w czasie wolnym należała głównie dobra zabawa. Wtedy to organizowałam najlepsze imprezy mojego życia, właśnie wśród rabat na wsi. Do dziś pamiętam atmosferę potańcówki wśród malw. Ogród to już kawał mojego życia. Emocjonuję się nim każdego dnia, a w zasadzie martwię się, gdy nie mogę przyjeżdżać regularnie (bo ktoś z naszej rodzinki się rozchoruje), lub gdy przyjadę na weekend ale z powodu złej pogody jakoś nie uda się zrobić nic poza obiadem. Z mojej perspektywy to aż niemożliwe, by ogród nie budził emocji. Budzi, i to te najprostsze i najważniejsze. Myślę że wiecie o czym mówię. Kto tego nie czuje, ten musi czym prędzej ożywić swój ogród wprowadzając do niego ludzi. Bez użytkowników, bez tych którzy oglądają, bawią się i relaksują wśród zieleni kreowanie ogródka mija się moim zdaniem z celem. Mój warszawski sąsiad, emerytowany dyplomata podczas jednej z pogawędek pod naszą kamienicą opowiadał mi o swoim 150-metrowym apartamencie. Zapytałam czy ma dużą rodzinę, no bo po co samotnemu emerytowi takie wielkie mieszkanie. On na to że nie, nie ma, że jest po rozwodzie. „Ale proszę Pani, ja cały czasu urządzam imprezy, zapraszam i Panią z mężem do mnie na najbliższe przyjęcie!” – wyjaśnił. Mówił o mieszkaniu, ale podobnie można powiedzieć o ogrodzie. Korzystajcie ze swoich działek póki można! W tej chwili ja dzielę się swoją ogrodniczą przyjemnością przez tego bloga. Może kiedyś odwiedzicie mnie w „realu”?

Pola Jozia i Henio pinky winky

A teraz do rzeczy, bo dawno nie wpuszczałam was do swojego ogrodu. W tej chwili mamy już początek jesieni, co dla mnie oznacza jeden z najprzyjemniejszych momentów w roku. Ciepło, spokojnie. Wiatr na naszym wzgórzu jakby delikatniejszy. Mnóstwo rzeczy kwitnie, inne się pięknie przebarwiają i ładnie zasychają. Koszenie trawnika starcza na więcej niż 3 dni, więc jest czas by pospacerować i popatrzeć. Chwasty nie rosną już jak głupie, więc nie denerwuje mnie “ile jest niezrobione”. Miałam czas nieco posprzątać, zastanowić się co wymaga przesadzenia. Z każdym rokiem coraz mniej mam “do korekty”, ale proces udoskonalania rabat chyba nigdy się tu nie zakończy. Susza dała się nam we znaki, ale (uf!) jesteśmy na Lubelszczyźnie, pod stopami mamy 50 cm gliny, która długo nie wysycha. Owszem, większość roślin takich jak tawułki czy jarzmianki zamieniła się w zeschłe kępy, ale czy to ważne? Nie podlewałam moich rabat WCALE. Czy to nie sukces, jak na prawie 1,5 miesiąca upałów prawie bez deszczu? Nasze hektary bylin zdają się nadal zdobić mimo lekkiego podsuszenia. I co? Bylinowa łąka przetrwała jedną z najcięższych prób i wygląda całkiem OK. Wiem, jestem bardzo nieskromna, no ale sami popatrzcie.

ogród bylinowyogród bylinowy 3cosmos i pecherznicaJozefinkaproso rozgowateogród bylinowy 6rozchodniki rozplenicarabataogród bylinowy 5 ogród bylinowy 4 nasz ogrod rabata bylinowabunny pennisetum ognik szkarlatnyanemone japonica biala daliasedum telephiumrudbekie

Żeby nie było że tylko się chwalę dziećmi i pięknym ogrodem, przygotowałam też coś dla Was. Przepis. Nie wzięty z sieci, ale własnoręcznie stworzony! Inspiracją była nasza jabłoń Kronselka, orzechy z ogrodu, i moja niezastąpiona praktyczna matka chrzestna, na co dzień zamieszkała w USA. Ciocia Basia podczas odwiedzin latem tego roku uświadomiła mnie o istnieniu tzw. “apple sauce”. Czyli musu jabłkowego w butelkach który wykorzystuje się w Ameryce do deserów. Apple sauce możecie wykonać sami. A co dalej? Wystarczy wymieszać składniki mikserem, wlać do tortownicy 24 cm na termoobieg 175 oC i… VOILA! Powstanie pyszny APPLE SAUCE BREAD aka ciasto korzenne. Wilgotne, pachnące późnym latem i jesienią. Wyśmienite. Jego dodatkową zaletą jest to że jest bardzo zdrowe. Serio. Ma więcej niż połowę wartościowych odżywczych składników. Można zjadać bez poczucia winy. Tadaaam!jablka i orzechyciasto z musem jablkowymjablonhortensjehortensje neibieskie

  • 3 szklanki mąki (można dać np. 2 orkiszowej i 1 jaglanej, ja tak właśnie zrobiłam)
  • ok ¾ szklanki czegoś słodzącego (dałam miód z odrobiną cukru)
  • 3 jajka
  • szklanka oleju (dałam najlepszy z możliwych, czyli kokosowy, o wszechstronnym działaniu prozdrowotnym i antybakteryjnym)
  • łyżka roztopionego masła
  • 1,5 szklanki apple sauce (mus jabłkowy) – mój pochodził z przetartych jabłek które zostały na dnie gara z kompotem ugotowanym bez cukru. Inna opcja to uprażyć jabłka na patelni z odrobiną wody. Oczywiście obrane i pokrojone.
  • Przyprawy wg uznania, zdecydowanie warto dać cynamon (dużo), może być też przyprawa piernikowa. Ja dodałam jeszcze eko przyprawę do kawy składającą się z eko kardamonu, eko goździków i czegoś tam jeszcze. /zwracam się do mojej teściowej: Mamusiu, jeśli to czytasz to powiem ci że sprawdza się świetnie nie tylko do kawy!/.
  • Łyżeczka sody, łyżeczka proszku do pieczenia
  • Szklanka pokrojonych orzechów

Konsystencja ciasta po wymieszaniu powinna przypominać śmietanę. Ponieważ trudno idealnie odmierzyć proporcje (jajka są różnej wielkości, szklanki też) kontrolujcie czy nie jest za gęste/ za rzadkie i w razie czego korygujcie wg uznania. Piecze się godzinę, do suchego patyczka.

ciastopiece of cake

ps. Jak prawdopodobnie wiecie należę do osób, które kochają obserwować jak ogród naturalnie obumiera wraz z nastaniem chłodów. Znowu zostawiam kwiatostany żelaźniaków, przetacznika, jeżówek i pysznogłówek. Wszystko to się rozsiewa niemożliwie. Śledźcie moje rozdawki ogrodnicze na FB bo czuję że będzie się czym dzielić!

Xxx

Pola

winogrona ogrodowe

Zobacz również

6 komentarzy do “Weekend w ogrodzie # 28 – Czego w życiu nam brakuje

  1. O rany, moge sie od Ciebie uczyc! Wspaniale ciasto, zrobisz jeszcze kiedys? Jak cudnie w Polsce! Zetnij troche hortensji ogrodowych dla Marii na bukiet. Bozenka takze prosila. Zaluje, ze nie zrobie w tym roku soku malinowego i dzemu… Tutaj szalenstwo dyniowe, polecam Acorn: przekroic, wyjac pestki, wlozyc w srodek lyzeczke masla, posypac brazowym cukrem, zawinac w folie AL i do piekarnika lub na grill. Pyszne!

  2. Tak, potwierdzam, imprezy u Was w ogrodzie sa wspaniale. Nie zapomne mojej urodzinowej… To nie tylko przepiekny ogrod ale przede wszystkim wasza bezgraniczna goscinnosc, serce i energia, ktora wkladasz – chyba we szystko co robisz. Dziekuje jeszcze raz. Pozdrawiam Was serdecznie. Grzegorz

  3. Polu, mile I swietnie napisane refleksje (nie tylko dlatego, ze i mnie wspominasza, ha!) czytajac je a bedac z dala od ogrodu, wracam wspomnieniami do mojej mlodosci i malego skrawka zieleni na Ursynowie, ktory pieczolowicie pielegnowalam i kazdego ranka, przed pojsciem do pracy odwiedzalam. Co to byla za rozkosz!
    Twoj ogrod to Raj, ktory sama stworzylas i ktory podziwiaja wszyscy – brawo!

  4. Miesiąc bez podlewania tego lata? O nie, gdybym ja tego na swoich piaskach spróbowała to mogłabym już tylko zaorać 🙁 Upały takie, że jak wieczorem podlałam to koło południa następnego dnia już wszystko z powrotem klapnęło. Oj, jak ja zazdrościłam w tym roku wszystkim posiadaczom gliny.
    Pisałam to już ale napiszę jeszcze tutaj, że strasznie miło było mi cię poznać. To bardzo fajne uczucie kiedy ktoś kogo cenisz „w sieci” okazuje się w dodatku sympatyczną osobą. Do następnego razu więc 🙂

  5. Polu, bardzo tęsknię za Waszym ogrodem, chętnie odwiedziłabym go jesienią. Wspaniałe miejsce stworzone przez Ciebie i Twoich bliskich.
    Twój blog to” poezja”, przyjemność dla oka i ducha- uczta intelektualna; proszę o więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *