D.I.Y / Dekoracje z kwiatów / Drzewa / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie # 29 – Coraz bliżej Święta

7Czy to co widzicie na zdjęciach wygląda na dwuhektarowy ogród do którego przez prawie dwa miesiące nie zaglądał nikt poza hordą dzików i zajęcy? Możecie nie uwierzyć, ale tak właśnie jest. Nie było mnie długo, a mogę śmiało powiedzieć że moja działka wygląda dobrze. I to w czasie dość niefortunnej pory roku! Udało mi się stworzyć coś, co rzadko doglądane nie traci na fasonie. Oczywiście “tradycjonalista” zaraz zarzuci mi, że na rabatach straszą sczerniałe badyle i przekwitłe trawy. Nie wszystkim podoba się moja “bylinoza”. Nieważne. Moim zdaniem obecność innych klasycznych elementów takich jak rozległy trawnik, dostojne drzewa oplecione bluszczem, eleganckie topiary i niezawodne krzewy, które obsypują się czerwonymi owocami, świetnie równoważą łąkowy chaos na rabatach.

1691183163O tym jak osiągnąć to cudowne status quo w którym ogród dba o siebie sam, pisałam w trakcie sezonu i nie będę was zanudzać powtarzaniem porad o gęstym sadzeniu bylin, o roślinach długosezonowych, o wybieraniu gatunków które czują się w naszej glebie i na swoich stanowiskach dobrze. To o czym nie mówiłam, a co warto zanotować w ogrodniczym notesie, to iglaki. Przede wszystkim cisy. Bez nich moja działka byłaby ponura i smutna. Minęło wiele lat od posadzenia pierwszych egzemplarzy Taxus x media, inne musiały zmieniać swoje miejsce… przesadzania było sporo. Powiem wam jednak, że opłaciło się inwestować w duże krzewy i czekać aż to wszystko się rozrośnie. Obecnie nawet gdy za oknem buro i mokro, nawet gdy o białych świętach możemy tylko pomarzyć, cis jak nic innego wprowadza do zimowego ogrodu ład, styl i piękno. I świąteczny klimat też 🙂 Sadźcie cisy! Japońskie i mieszańcowe, kolumnowe i rozłożyste. Ja, mimo że mam swoich cisów już kilkadziesiąt, to wciąż kombinuję gdzie tu dosadzić nowe. Zwłaszcza, że właściwie nie wymagają opieki, poza podlewaniem za młodu. Te krzewy są po prostu doskonałe.

222326182417151312

Zima to pora roku, która skłania mnie do przyjrzenia się drzewom. Ostatnio nie pisałam o nich zbyt wiele, co muszę koniecznie nadrobić, gdyż w międzyczasie udało mi się być gościem na interesującym wykładzie prezesa Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego. Znacznie poszerzyłam swoją wiedzę. Dowiedziałam się o gatunkach, których zdecydowanie potrzebuję. Napiszę o tym niedługo. Zrobiłam dla was tymczasem zdjęcia drzew które już mam, i które polecam ze względu na piękny pokrój i ciekawą korę. Ostatni weekend był mokry, stąd może nie udało mi się uwypuklić tych właśnie walorów… Musicie mi po prostu zaufać, że warto posadzić coś co pozbawione liści zdobi prze piękny kolor i fakturę pnia. To niezastąpiona ozdoba i obiekt zainteresowania w zimowej ogrodowej monotonii. U mnie funkcję zimowego „dekoratora” pełnią wiśnia ozdobna, platan i ambrowiec amerykański. Wspaniale wygląda też kora zwykłych dębów pokryta porostami. Natura to ma pomysły… Lubię też graby i buki których sadziłam kilka late temu sporo, bo ich suche liście nie odpadają zbyt łatwo od gałęzi. Okryta rudymi liścimi korona drzewa bardzo zdobi całą zimę. Do tego ta śliska, gładka, grafitowa kora. Warto te drzewa mieć w ogrodzie, chocby w formie żywopłotu. Jeśli nie macie miejsca w ogródku wybierzcie bardziej kompaktowe kultywary, np. buki odmian kolumnowych „Fastigiata”. U mnie rosną buki Fagus sylvatica “Fastigiata purpurea” o bordowych liściach. Tak przynajmniej były ometkowane. 

192032

Jeśli czytając ten wpis myślicie, że już za późno na sadzenie nowych drzew i że nie macie siły na radykalne zmiany w swoich ogrodach… powiem wam że ja właśnie zaczynam od zera. Tak, od zera. Nasza działka jest bardzo duża. Spora jej część została niedawno całkowicie zdewastowana przez dziki. Uznaliśmy że to dobry moment by zrównać ten teren z ziemią i zagospodarować go od nowa. Szalone? Możliwe. Ale i tak nie mieliśmy wyjścia, bo wprost nie było jak przejść czy przejechać po dołach zrobionych przez zwierzęta.

10

Mój mąż wykopał leciwy lilak Meyera który się ostał na terenie „żerowiska”. Podzielony na dwie części krzak został w weekend przesadzony gdzie indziej. Zaoraliśmy wielki teren dawnej łąki, niestety spisując rosnące tam dziesiątki narcyzów na straty. Na wiosnę ruszamy z kolejnymi pracami. Wytyczamy na nowo drogę, siejemy trawnik. Może znajdzie się miejsce (i chęci) na kolejną rabatę mieszaną, albo chociaż mały naturalistyczny żywopłot. Nigdy nie jest za późno na zakładanie ogrodu, ani na poważne zmiany. Z okazji Bożego Narodzenia życzę wam by spełniły się wasze najambitniejsze ogrodnicze plany, by udało się posadzić to, o czym marzycie. By nie brakowało wam odwagi w eksperymentach! Łagodnej dla roślin zimy i pięknej pogody w czasie ogrodniczych zmagań. Wesołych Świąt!

282254521F1010002 29

Ps. Na koniec łatwy konkurs. Co przedstawiają te zdjęcia? (Nagrodą będzie bylina – niespodzianka z mojego ogrodu. A może nawet będzie można sobie wybrać która? Zobaczymy kto zgadnie i jak szybko. Odpowiedzi wpisujcie w komentarzach! 🙂

F1000018

Zobacz również

5 komentarzy do “Weekend w ogrodzie # 29 – Coraz bliżej Święta

  1. Te Twoje żelaźniaki są tak malownicze, że mam coraz większą na nie ochotę. Napaliłem się na nie tym bardziej, kiedy poprzyglądałem się im z bliska w OBUW-ie. Muszę je koniecznie skołować na wiosnę!

    • Mikołaj ci wykopie trochę zelazniakow na wiosnę. Sporo się rozsiali także nie powinno być probl nawet z przesądzeniem 😉 to przypomnij się emailowo w 2016.

  2. Ile lat ma twój ambrowiec? Już taki ładny 🙂 Ciekawe czy moje gdyby nie zmarzły też byłyby już takie duże. Terazm mam tylko jednego, ale kiedy to urośnie? 🙂

    Powiedz Pola, zazdrościć Ci traktora czy męża? 🙂 To wasz osobisty sprzęcior? Ja bez względu na ilość terenu muszę szpadlem zasuwać… czemu? 🙂 Zdradź tajemnicę: jak się to robi, żeby facetowi się chciało hę? 😉

    • Ambrowiec jest jeszcze młokosem, dopiero 4 lata! Liczę że za 1-2 lata będzie dopiero częściowy efekt dekoracyjny o jaki mi chodzi.
      Traktor zakupił niedawno mój tata. Maszyny pożyczamy od sąsiadów rolników. Chwalę sobie jego moc, chociaż osobiście brakuje mi że nie ma spychacza, i że jest taki wielki, nieprecyzyjny. Przy okazji zrównywania porytego przez dziki terenu traktor rozjechał porzeczki…. 😉 coś za coś. Jestem natomiast fanem miniładowarek Bobcat (sama obsługiwałam nawet). Można wypożyczyć za kilkaset zł w każdym dużym i mniejszym mieście. Warto, bo to super zabawa! I efekty pracy niesamowite w krótkim czasie. Zdradzę ci sekret co zrobić by facetowi się chciało pracować w ogrodzie: załatw mu pracę w jakimś korpo w Warszawie. Będzie błagał o wyjazd na działkę w weekend! 😉 Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *