Byliny / Kazimierz Dolny / Mój ogród / Weekendy w ogrodzie / Życie w Kazimierzu Dolnym i okolicach

Weekend w ogrodzie #37 – Czerwcowy boom kwiatowy

Henio

Mamo, poblogujmy!

Czas ucieka, aż tu nagle z wiosny zrobiło się lato. Dopiero co cieszyły mnie tulipany i irysy które zaliczam do bylin wiosennych.. Aż tu trach! Róże, dzwonki, liliowce, wszystko na raz. Natychmiast trzeba przyciąć żywopłot… tak, to już zdecydowanie letnia pora. Czyli coraz trudniej będzie mi znaleźć czas na siedzenie z nosem w klawiaturze i opisywanie tego wszystkiego co dzieje się w moim ogrodzie. Zwłaszcza, że dwójka małych ogrodników, których mam pod opieką, nie próżnuje. Sporo się u nas ostatnio działo: Józia jako kazimierska bielanka na Boże Ciało, urodziny mojego męża, potem w Warszawie sąsiedzki piknik Ochocian i mój doroczny stragan z roślinami i jedzeniem… Mimo wielu ogrodniczych przygód „warszawskich”, najbardziej o pokazanie błaga ogród pod Kazimierzem. Przełom maja i czerwca wyglądał w naszych stronach tak:

IMG_8989 rabata z irysami rododendron AmericaBeauty rabata pod domem weekend w ogrodzieweekend w ogrodzie 3weekend w ogrodzie 05kosaćceHenio plażowiczirysyirysy i leżakwidok na ogródweekend w ogrodzie 2Jak widzicie powoli zaczyna się w  faza w której mniej pracujemy, a więcej korzystamy z życia. Jest czas na objadanie się smakołykami i spacerki. Teoretycznie, bo faktycznie to ja latam non stop w rękawicach i ciągle pielę, przycinam lub kopię. W tym sezonie koncentruję się na rabacie leśnej, bo pozostałe już mam jako tako zaaranżowane. Główny problem w tej części ogrodu to chaos. Zbyt dużo gatunków, za mało elementów formalnych, zbyt podobne w strukturze liści nasadzenia obok siebie. Prace porządkowe, i diagnozowanie problemów skłoniły mnie do sformułowania kilku zasad, które mogą przydać się początkującym ogrodnikom.

Moje zasady komponowania udanej rabatki:

  1. Ciągłość i powtarzalność. Niby każdy to już wie, a jednak często zapominamy, że w naturze rzadko coś występuje solo. Wciąż widuję ogródki z serii „po troszku wszystkiego”.  Dużo lepsze byłoby moim zdaniem dużo, ale ograniczonej liczby gatunków. Warto mieć na rabacie jedną czy dwie rośliny, które rytmicznie pojawiają się w różnych miejscach. Najlepiej gdy są to rośliny strukturalne. Wówczas stanowią swoiste ramy kompozycyjne, szkielet rabaty, który możecie wypełnić innymi roślinami o bardziej luźnym pokroju. Kojarzy mi się to trochę z kolorowankami mojej córki. Kontury porządkują obrazek, a dziecko wypełnia go kolorami, nie zawsze dokładnie. Wyobraźcie sobie że sadząc rośliny wy także „malujecie” w określonych ramach.
  2. Harmonia kolorów. Kolejny truizm, ale kto nie uległ pokusie wsadzenia czegoś „nie pod kolor”, ten nie zrozumie dlaczego o tym piszę. Bywa, że na spontanicznych zakupach wpadają nam w oko gatunki o żywych barwach: czerwonej, żółtej, mocnego różu… A potem w ogrodzie okazuje się, że te jaskrawe kolory bardzo trudno jest zestawić. Tylko wprawne oko doświadczonego ogrodnika szuka roślin w barwach nieoczywistych: szarościach, brązach, oliwkowej zieleni, czy z liśćmi w kolorze purpury. Właśnie te „liche”, czy może lepiej powiedzieć „drugoplanowe” barwy tworzą udane kompozycje. Uzupełniają to, co gra główną rolę. Moim zdaniem najtrudniej jest zakomponować rabaty żółte, ponieważ dobrze wyglądają tylko z odcieniami chłodnymi. Pewnie za te słowa ktoś powiesi na mnie psy, ale ja nie widziałam dotąd w Polsce żadnej zachwycającej rabaty w kolorach ognistych. To się po prostu nie udaje, zwłaszcza w pełni lata, gdy żółtość kwiatów pojawia się w towarzystwie żółtawego trawnika i liści. Skoro żółty jest trudny, to mamy spore ograniczenie. Co wybrać? Kolor niebieski jest w moim odczuciu dużo bardziej uniwersalny i pozwala się łączyć w wdzięczne zestawy z różem, czerwienią, pomarańczem, fioletem, i bielą. Moje czerwcowe rabaty to właśnie błękit, fiolet, biel i róż. Lubię tę dyscyplinę kolorystyczną, bo wprowadza do ogrodu harmonię. Wyłamuje się z niej jedynie pomarańczowa azalia – prezent od cioci Ewy. Wybrnęłam z trudnego zadania zakomponowania jej poprzez obsadzenie białymi piwoniami.
  3. Najpierw liście, nie kwiaty. Roślina kwitnie zazwyczaj 2-3 tygodnie. A liście utrzymuje przez cały sezon (zazwyczaj). Dlatego dużo mądrzej jest wybierając rośliny na rabatę, dobierać je pod kątem struktury liści. Przykład? Kwitnąca rutewka orlikolistna (to te puszyste gwiazdki w kolorze lila na zdjęciach) nieźle wygląda z paprociami. Ale gdy przekwitnie, moim zdaniem na rabacie robi się nagle zbyt „ażurowo”. Wolę więc zestawiać lekką i „koronkową” rutewkę z mocnymi liliowcami czy irysami syberyjskimi.
  4. Kontrasty są najważniejsze. Matowe sadź obok błyszczącego. Duże liście, obok drobnych. Strzeliste kwiatostany obok płaskich. Jasne obok ciemnego. Zawsze uzyskasz ciekawy efekt.
  5. Roślin musi być dużo. Zadziwia mnie jak wiele poprawić na rabacie może dodanie 2-3 sztuk tej samej rośliny. W masie wszystko wygląda ładnie, choćby skromny mniszek lekarski. Tak już nas natura stworzyła, że lubimy patrzeć na obfitość i urodzaj. Ponadto dużo roślin oznacza mniej pustych miejsc i mniej gołej ziemi. Osobiście nie znoszę patrzeć na łyse punkty na rabatkach, i nie pomaga mi nawet wysypywanie ich ozdobną korą. Napakowanie roślin zawsze daje efekt „wow”. Dlatego pozwalam samosiejkom się panoszyć. Nagle okazuje się, że orlik, wieczornik damski i róża mieszczą się na 0,5 m2, i wyglądają razem wspaniale. Dlatego pamiętajcie – gęste nasadzenia, to podstawa.
  6. weekend w ogrodzie 14 orliki i wieczornik damskiostrogowiecweekend w ogrodzie 17piwoniarabata weekend w ogrodzie 13mój ogród czerwiecRosa mundi iris sibirica kalina buldeneżcrumble rabarbarowy irysy syberyjskie rabarbarowy crumble z lodami ogródrosa spinosissima

Co roku w czerwcu przedstawiam jakiś smakowity przepis. Tym razem jest to…

Crubmle rabarbarowo – truskawkowy z wanilią

Rabarbar obieramy, kroimy w kostkę i podsmażamy z cukrem (daję ok szklankę na 2 kg owoców, ale to zależy od naturalnej słodyczy truskawek). Dodajemy truskawki bez szypułek, łyżkę ekstraktu z wanilii, zdejmujemy z ognia. Przekładamy do wysmarowanej masłem formy żaroodpornej. Posypujemy kruszonką wykonaną z kostki masła, 0,5 szklanki cukru, łyżeczki proszku do pieczenia i 1,5 szkl. mąki. Wkładamy do piekarnika na ok 30 min. na 175 stopni.

weekend w ogrodzie 10

Proszę, znajdźcie choć chwilę w te czerwcowe dni by zjeść coś takiego w swoim ogrodzie. Ta przyjemność nie ma sobie równych. O czym jeszcze miałam napisać? Że nie wyobrażam sobie ogrodu bez irysów. Mam ich więcej i więcej. Tylko rozsądek powstrzymuje mnie przed zbieractwem. Zwłaszcza irysy mieczolistne i irysy syberyjskie uważam za jedne z najpiękniejszych bylin. Polecam.

fioletowe irysy weekend w ogrodzie 16mój ogród czerwiec widok na ogródCzarne orlikiNastępna relacja z mojego ogrodu dopiero za jakiś czas, ponieważ wcześniej szykują się inne bardziej mam nadzieję interesujące wpisy. Osobom niecierpliwym pokazuję zaś tzw. update, czyli mój ogród z połowy czerwca (wideo!). Ach, jak ten czas leci! Do zobaczenia

xxx

P.

3 komentarzy do “Weekend w ogrodzie #37 – Czerwcowy boom kwiatowy

  1. Świetna sprawa te porady – szczególnie dla początkujących takich jak ja 🙂 I film 🙂 Więcej filmów proszę 🙂 Całkiem inne spojrzenie na twój magiczny ogród

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *