Kazimierz Dolny / Mój ogród / Przyroda / Rośliny cebulowe / Weekendy w ogrodzie

Weekend w ogrodzie #5 – Dwa wątki

  kwitnące narcyzy

Wątek pierwszy: w poszukiwaniu proporcji.

Wiosną, gdy patrzę na ogród, przewija mi się w głowie jedno słowo: skala. Nie barwy, nie faktury, ale skala jest dla mnie i dla kompozycji w moim ogródku teraz najważniejsza. Jeden tulipan kwitnący na tak wielkim terenie po prostu wizualnie ginie. Potrzeba mi wielkiej skali i optycznego rozmachu. Na działkach tej wielkości co moja ładnie wyglądałoby dopiero kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset tulipanów. Wiem o tym od dawna, ale od pomysłu do realizacji koncepcji droga jest daleka. Dosadzić więcej roślin – prosta sprawa, ale co dalej? Tulipany pozostawiane tu na lato w gruncie marnieją. Nie służy im przebywanie w gliniastej glebie. Często też zostają zjedzone przez gryzonie, zazwyczaj tylko kilka sztuk się przechowuje. Oczywiście najlepiej byłoby wykopywać cebulki na lato i posadzić na nowo jesienią, co zresztą niekiedy czynię. Ale zaraz… czy nie wspomniałam właśnie o kilkuset sztukach? Sadząc sto tulipanów po sezonie mam ich dwa – trzy razy więcej, bo dochodzą cebulki przybyszowe. Wykopywać je wszystkie? O nie, to nie dla weekendowego ogrodnika. Wolę po prostu jak Rosemary Verey co sezon dosadzać kilka nowych odmian i cieszyć się ich skromną ilością w otoczeniu potężnych krzewów i rozległych trawników.

ogród w kwietniu - tulipany i pierwiosnki

Problem skali dotyczy także  kwitnących drzewek i krzewów. Jedna forsycja czy ozdobna wiśnia to dla mnie cały czas za mało. Z daleka ogród wygląda wciąż brązowo – zielonkawo. Powinnam mieć tych wiśni pięć, albo dziesięć. Proporcje, a więc i właściwa skala nasadzeń (odpowiednia do wielkości ogrodu), są według mnie kluczem do ogrodniczego sukcesu. Dlaczego skala jest tak ważna szczególnie teraz, a nie latem? Bo latem problem ten poniekąd zanika. W czerwcu czy lipcu, gdy kwitnie u mnie dosłownie wszystko, od bylin po rośliny jednoroczne i krzewy, ogród zdaje się zdominowany przez kwiaty. A zatem proporcje koloru do zieleni są właściwe. Dodatkowo na drzewach są już liście w różnych odcieniach zieleni, a niekiedy nawet fioletu (np. buki) – one też wprowadzają różnorodność barwną. Duży ogród tonący w kwiatach – to jest to. Ale duży ogród pełen nagich jeszcze gałęzi drzew i krzewów, ze skromną ukrytą pod krzakiem grupką kwiatuszków – to wciąż nie to.

Forsycje i berberysy w ogrodzieogród wiosną - forsycje i czereśniawiśnia ozdobna prunus 'Accolade' wiosną wiśnia ozdobna prunus 'Accolade' i Józia wiśnia ozdobna prunus 'Accolade' w moim ogrodzie wiśnia ozdobna prunus 'Accolade'

Myślicie, że zbytnio narzekam? Nic podobnego. Jestem szczęśliwa, że mam to co mam. Wszystkie moje byliny same się rozmnażają w szalonym tempie. Uzyskuję ich z roku na rok coraz więcej. Powiększam pojedyncze grupy, by uzyskać właściwą proporcję ilości kwiatów do otaczającej je zieleni. Narcyzy tworzą już wielkie kępy (wśród roślin cebulowych tylko one nie są zjadane przez norniki). Zaraz je ponownie rozsadzę i za rok będą rosły już niemal wszędzie. Rozmnożyłam też forsycje, wystarczyło przysypać najniższe pędy ziemią i poczekać aż się ukorzenią. A moja pojedyncza wiśnia Prunus „Accolade”? No cóż. Pozostaje prawdziwą wisienką na ogrodniczym torcie.

Chciałabym Wam jeszcze pokazać aktualne zdjęcia mojej wiosennej „leśnej” rabaty (na której także borykam się z problemami proporcji i skali). Ciemierniki kwitną już czwarty tydzień! Czy można ich nie kochać? Jak niektórzy zapewne zauważą, wreszcie zdjęłam okrycia z hortensji. Tak, dopiero teraz. Lubelszczyzna jest nieco „do tyłu” jeśli chodzi o zaawansowanie wegetacji. Delikatnie powycinałam ewidentnie przemarznięte pędy. Usunęłam także te najsłabsze, które i tak nie zakwitną. Niektórych krzaków hortensji (np. macrophylla) w ogóle nie cięłam. Lepiej poczekać jeszcze 2-3 tygodnie aż na dobre wypuszczą liście. Wówczas będzie jasne które pędy przemarzły i tylko tych się pozbyć. Teraz nie mam jeszcze pewności czy powinnam je usuwać (są brązowo-zielone i jakby na wpół żywe). Usunięcie starych gałązek u tego gatunku skutkuje słabszym kwitnieniem, albo wręcz całkowitym jego brakiem. Lepiej zatem nie ryzykować.

ciemierniki i pierwiosnki

A oto moje pierwiosnki ząbkowane Primula denticulata. Kupiłam początkowo jeden, i po 2 sezonach podzieliłam, a następnie rozsadziłam by uzyskać właściwe proporcje tego nasadzenia. Lubię byliny en masse. Docelowo by osiągnąć właściwą dla rabaty skalę, potrzebuję ich 3 razy tyle.

widok na ogród bergenie, pierwiosnki i bukszpan

Te ciemierniki też zostały podzielone i wsadzone dopiero sezon temu. Z daleka wyglądają zatem skromniutko. Myślę, że poczekam jeszcze 1-2 sezony i uzyskam właściwy efekt.

wiosenne kwiaty

Wątek drugi: Wycieczka do Kazimierza Dolnego.

W ostatni weekend podzieliłam też czas. Sprawiedliwie: na pracę i odpoczynek. Pomogła mi w tym rzecz jasna deszczowa pogoda. Przyjechała do mnie w odwiedziny przyjaciółka wraz z towarzyszem, miałam więc okazję do pokazania przyjezdnym lokalnego skarbu: pobliskiego Kazimierza Dolnego. Poza klasycznym szlakiem Fara – Plebanka – Mały i Duży Rynek – bulwary odwiedziliśmy też słynne kazimierskie wąwozy, m.in. Korzeniowy Dół. Widywałam powyginane konary i korzenie na jego zboczach setki razy, ale za każdym razem się nimi fascynuję jakby od nowa.

Niedziela palmowa w Kazimierzu Dolnym

motyl rusałka pawikKazimierz Dolny panorama miasteczkaKazimierz Dolny widok Fary od strony wzgórza zamkowego Kazimierz Dolny ulica Nadrzeczna Wąwóz 'Korzeniowy dół'

Wąwóz 'Korzeniowy dół'

Iga oraz Balázs, który przyjechał z Budapesztu, spacerowali ze mną po kazimierskich wąwozach.

Na koniec nie można było rzecz jasna przegapić wizyty w słynnej kazimierskiej herbaciarni „U Dziwisza”. Miejsce to niestety straciło nieco ze swego dawnego artystyczno – bałaganiarskiego uroku. Nie jest już schowanym pod sypiącym się płotem i starą wiśnią zakątkiem wypełnionym starociami i perłami z lamusa. Ale nadal ma w sobie szczególny klimat. W chłodny pochmurny weekend nie było tam nawet zbyt wielu turystów, ani kolejki. Herbatka z konfiturą różaną zaś jak zwykle smakowała wyśmienicie.

Kawiarnia 'U Dziwisza' Kazimierz Dolny Kawiarnia 'U Dziwisza' w Kazimierzu Dolnym

Następna wizyta w Kazimierzu Dolnym i w ogrodzie już w Święta Wielkanocne. Do zobaczenia!

Zobacz również

1 komentarz do “Weekend w ogrodzie #5 – Dwa wątki

  1. Pingback: Weekend w ogrodzie #25 – Kilka niespodzianek | Weekend w ogrodzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *