Krzewy / Mój ogród / Puławy / Weekendy w ogrodzie / Zakupy

Weekend w ogrodzie # 7 – Pożegnanie z Zimną Zośką

Zaledwie pół soboty i niedziela spędzone na działce, to bardzo niewiele by się nacieszyć ogrodem. Chociaż miałam mało czasu, udało mi się zrobić mini  zakupy w jednej z moich ulubionych szkółek w Puławach, mieście leżącym po drodze z Warszawy do Kazimierza. O „Ogrodzie Marzeń” na ul. Lubelskiej pisałam już wcześniej, że to dobrze zaopatrzone ogrodnicze centrum, godne polecenia dla miłośników oryginalnych bylin. Kolejna moja wizyta to potwierdziła. Zrobiłam kilka zdjęć na rabatach pokazowych. Jest ich w puławskiej szkółce kilka,  w różnych jej częściach. Oto rośliny, które szczególnie zwróciły moją uwagę:

glicynia

Niewielka glicynia Wisteria floribunda wyeksponowana na wolnostojącej podporze. A wydawało się, że to silne pnącze wymaga stabilnego stelażu czy solidnej konstrukcji by się swobodnie rozrastać…

bratki

Karłowate, tworzące zwartą kępę bratki w intensywnie fioletowym kolorze.

Szkółka "Ogród marzeń"

Kompozycja z wielosiłów, traw, żurawek, różaneczników i żagwinu.

kokoryczka olbrzymia

Kokoryczka olbrzymia w towarzystwie żurawek to propozycja na zagospodarowanie cienistego zakątka.

szkółka Ogród Marzeń

Plac z krzewami ozdobnymi. Stąd pochodzi kilka moich okazów m.in. kalina angielska.

orlik ciemny

W rzeczywistości orliki te wydawały się niemal czarne. Spojrzałam na nie i impulsywnie kupiłam podobne „na wynos”.

Pułąwy szkółka Ogród Marzeń

Oferta roślin balkonowych.

Ciemnoróżowy żąrnowiec - miałam go kiedyś u siebie, ale niestety zmarniał w gliniastej glebie. Dziwne, bo nieopodal naszej działki rośnie dziko jego "gatunkowa" odmiana i ma się całkiem nieźle właśnie w gliniastej glebie. Może różowe żąrnowce są mniej tolerancyjne?

Ciemnoróżowy żarnowiec. Miałam go kiedyś u siebie, ale niestety zmarniał w gliniastej glebie. Dziwne, bo nieopodal naszej działki rośnie dziko jego „gatunkowa odmiana” i ma się całkiem nieźle właśnie w gliniastej glebie. Może różowe żarnowce są mniej tolerancyjne?

Mam od jakiegoś czasu silne postanowienie, by kupować do ogródka tylko to, co niezbędne, a przynajmniej zaplanowane i przemyślane. Obiecałam sobie nie robić niczego pod wpływem chwilowej zachcianki, a za to realizować zadania z listy w moim notesie. Miałam zapisane m. in., że koniecznie muszę dosadzić więcej piórkówki (rozplenicy) japońskiej Pennisetum alopecuroides i żurawek Heuchera. To tzw. rośliny – uzupełniacze, które przydają się na bylinowych rabatach do wypełniania pustych miejsc i na obrzeżą. Rozplenica ładnie „rozbija” późnym latem kompozycje z krzykliwych roślin astrowatych takich jak rudbekie. Super wygląda także z rozchodnikami. Żurawki zaś są nieocenione gdy chcę mieć ozdobę permanentną. Ich liście dekorują od marca do przymrozków, a niekiedy nawet dłużej. Wybrałam ciemno-bordową odmianę „Cherry cola” jako urozmaicenie moich jednolicie zielonych nasadzeń. Dopóki nie zaczną kwitnąć byliny takie jak piwonie, niewiele w naszym ogrodzie jest koloru. Dlatego lubię wprowadzać go sadząc rośliny o barwnych (fioletowych, srebrzystych, bordowych i limonkowych) liściach. Szukałam w „Ogrodzie marzeń” odmian żurawki o liściach różowych, np. „Cherry sorbet” albo „Berry smoothie„, które z daleka wyglądają jak wielkie różowe kwiaty. Na próżno. Tylko jeden tego typu egzemplarz pysznił się w pokazowym kontenerku, ale w sprzedaży go nie znalazłam. Nakupiłam za to orlików. Chyba niepotrzebnie, bo przecież mam ich całe mnóstwo, a w dodatku same się rozsiewają. Ale te były wyjątkowe – prawie czarne, a ja mam słabość do ciemnych kwiatów. Posadziłam je na bylinowej rabacie na tle jasnego muru. Z bliska, na takim tle będzie je doskonale widać. Jak przekwitną i uschną inne byliny rozrosną się już na tyle, by zakryć żółknące liście orlików.

zakupy ogrodnicze

Kupiłam ok 7 sztuk orlików, żeby od razu uzyskać naturalistyczny efekt. Ciekawe czy z ich nasion też wyrosną rośliny o ciemnych kwiatach?

orlik czarny

Tak ciemne orliki wyglądały z bliska. Większość kwiatków jeszcze się nie rozwinęła.

Nowe zakupy to jedno. Miałam oprócz nich jeszcze do posadzenia kilka innych sadzonek, między innymi dalie i nasturcje, które naszykowałam w doniczkach na parapecie już w marcu (o tym jak to zrobiłam przeczytacie tutaj). Zdążyły się rozrosnąć, wypuścić liście. Jako że mamy za sobą już tzw. „zimnych ogrodników” i zimną Zośkę, można powoli wysadzać takie wrażliwe rośliny do gruntu.

Sadzonki

Na zdjęciu Józia, dalie wyhodowane na parapecie i nasze zakupy, w tym żurawki „Cherry cola„.

Ostatni weekend to także pełnia kwitnienia bzów. Cała okolica nimi pachniała. Jadąc drogą z Puław do Kazimierza Dolnego, fioletowe wiechy można zobaczyć na każdym podwórku. U nas w ogrodzie niestety jakoś bzy nie czują się szczęśliwe. Te, które rosną tam już wiele lat, dopiero się „rozkręcają”. Niektóre chorują, inne zdają się mieć za mało światła… Ja za wszystkie te problemy ze zdrowiem i niedostatecznie intensywnym kwitnieniem obwiniam glebę. Nie sądzę by ilasta lubelska glina przypominała lilakom rodzinną Turcję. Mam wrażenie, że krzewy te mają u nas „za żyzno” i wypuszczają dużo zielonych gałęzi zamiast „skupić się” na kwitnieniu. Skoro jednak u sąsiadów w dolinie Wisły bzy kwitną tak obficie, to może i na naszym pobliskim Płaskowyżu Nałęczowskim się zadomowią? Tymczasem cieszę się tym co mam:

kwiat bzu krzak bzu bez bez i kalina

Słabe kwitnienie bzów zdecydowanie rekompensuje mi stara kalina Viburnum opulus „Roseum” zwana buldeneżem. Jest tak wielka i kwitnie tak obficie, że musimy co roku wycinać 3-4 najstarsze gałęzie w obawie przed ich połamaniem się. W tym roku buldeneż obrodził fantastycznie. Nie zaatakowały go nawet mszyce (mam wrażenie, że owady te „rzucają się” na kaliny co jakieś 3 lata). Jedyne czego żałuję, to że na tej odmianie kaliny nie pojawią się niestety owoce… Na szczęście moja mama posadziła kilka dzikich kalin które zawiązują czerwone korale. Krzaczki te są jeszcze nieduże, ale mimo tego wyglądają bardzo efektownie.

kalina buldeneż kalina viburnum opulus

Krzewy i drzewa to nadal są największą ozdobą ogródka, zwłaszcza po tym jak tulipany i czosnki zostały pozjadane przez gryzonie. Czekam więc na spektakl irysów i piwonii. Na razie zakwitły orliki, kilka najwcześniejszych irysów (nie wszystkie sfotografowałam) i kilka innych bylin. Wciąż utrzymują się też pojedyncze późne tulipany. Te różowe zdaje się podobnie jak opisywane niedawno przeze mnie Appeldoorny zostały zaatakowane przez wirusa, skutkiem czego niektóre egzemplarze przybrały „rembrandtowski” wygląd…

ogród w maju magnolia w maju

irysybylinowa rabata fiołki orlikirabata bylinowa tulipany i róża tulipany

Chciałabym, żeby ogród był teraz bardziej kolorowy. Ale czy kwiaty i mnóstwo barw są mi tak naprawdę potrzebne? Nasza łąka po skoszeniu, niby niepozorna, a jednak wygląda tak pięknie, mimo że jest cała zielona. Z dębem i młodym platanem rosnącym przy żywopłocie z dzikich róż wygląda malowniczo. Proste rozwiązania zawsze do mnie przemawiają. Jeśli ktoś chce koloru „natychmiast”, można spróbować tak jak nasi sąsiedzi wprowadzić go przy pomocy elementów dekoracyjnych. Ot taki uroczy strach na wróble. Mała rzecz, a jaki efekt! ;))))

dąb i platan strach na wróble

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *