Architektura krajobrazu / Krzewy / Ogrodnicze ABC / Zieleń miejska

Wszystkie patologie żywopłotów z ligustru

Ligustrum vulgare

 

Ligustrum disgustrum”. Znacie to określenie? Oznacza mniej więcej tyle co „ligustr – rzygustr”. Nie ważne gdzie mieszkasz, prawdopodobnie widujesz więcej brzydkich żywopłotów uformowanych z tego krzewu, niż tych estetycznych. Łysiejące u podstawy, powyginane, dziwnie uformowane albo wątłe… Cóż takiego w sobie ma ta roślina, że kusi osiedlowych administratorów, właścicieli domków jednorodzinnych, działkowców i architektów zieleni? I dlaczego aż tak często sadzenie jej kończy się fatalnie? Ligustr jest nieustannie polecany w internecie i czasopismach ogrodniczych. Niejeden Polak zbił na jego uprawie i sprzedaży fortunę. Zalety: tani, niewymagający, szybko rosnący, rodzimy gatunek. Ma kwiaty, ma dekoracyjne owoce lubiane przez ptaki, dobrze reaguje na przycinanie. Podobno też odporny i niechorujący. Podobno. No po prostu wszystko super. Skoro tak, to dlaczego najczęściej żywopłoty z ligustru na które patrzę wyglądają TAK?
ligustr choroby i problemy

Odpowiecie – jest przedwiośnie. Z listkami będzie lepiej? Błąd! Atrakcyjny formowany żywopłot zdobi CAŁY ROK. Ba,  w szczególności powinien wyglądać atrakcyjnie w okresie bezlistnym. Jeśli nie wygląda, to znaczy, że coś jest nie tak. Pamiętajcie: “It’s not about season. It’s about style!”.

Patologia nr 1: źle dobrane stanowisko

Ligustr faktycznie jest odporny, tzn. nie umrze w cieniu, nie uschnie, ani nie opadną mu liście. Nie oznacza to jednak, że będzie zdrowo rósł na każdym suchym skrawku klepiska gdzieś w kącie pomiędzy budynkami. To roślina dziko występująca w lasach, i na ich obrzeżach. W naturze przyjmuje formę wybujałego krzaczora o wątłych gałęziach łysych u podstawy. Żeby wyrósł piękny, gesty żywopłot formowany, ligustrowi trzeba dostarczyć światło. Warto też w pierwszych dwóch latach po posadzeniu nie dopuścić do jego przesuszenia. Wówczas zapuści korzenie żywicielskie głęboko, dosięgną dolnych warstw gleby, dzięki czemu roślina lepiej przetrwa gorsze czasy tzw. „czasowej suszy”. Zaś ligustr podsuszony już w młodości będzie szukał wilgoci na powierzchni gleby, tam gdzie o nią najłatwiej… I to będzie pierwszy krok do nieudanego nasadzenia.

Patologia nr 2: nieprawidłowe przycinanie

Każdy żywopłot formowany wymaga stałej, regularnej i umiejętnej pielęgnacji. Niestety ligustr najczęściej “goli się” po czubku. Efekt jest taki, że u góry, gdzie roślina ma najwięcej słońca, następuje silne rozgałęzianie pędów. Tworzy się gąszcz który zacienia dół krzewu, przez co pędy ogałacają się u podstawy. Ten raz popełniony błąd trudno potem naprawić. Niektórzy próbują ciąć “po całości”, skracając radykalnie gałęzie z jednej lub drugiej strony (taka próba „ratowania” ligustra jest na jednym ze zdjęć w galerii powyżej). Najczęściej jednak radykalne cięcie tylko osłabia roślinę i wcale nie powoduje, że krzew “odbija” przy nasadzie.

IMG_3547

Patologia nr 3: Sadzenie w zieleni przyulicznej

Sprej solny jest zabójczy dla roślin. Kropka. Ligustr też będzie na niego reagował. Nie przypadkowo żywopłoty przy ulicach (których paradoksalnie jest najwięcej) straszą dziwacznym kształtem. Fartuchy ochraniające od śniegu i soli tutaj niewiele pomogą. Jeśli coś musi rosnąć w pobliżu ulicy, to niech to będzie inna roślina, ale nieformowana. Formowany żywopłot + bliskość jezdni = porażka.

zywopłot z ligustru przy ulicy

Patologia nr 4: Sadzenie w roli bariery w miejscach uczęszczanych 

Ligustr reaguje na dotyk. Nie ma cierni, więc zawsze istnieje ryzyko, że dopóki nie rozrośnie się do sporych rozmiarów, dzieci i psy będą się przeciskać pomiędzy jego giętkimi gałązkami. Z czasem w tych miejscach powstaną dziury. Jeśli chcesz zasadzić żywopłot stanowiący barierę, wybierz raczej coś, co jest kolczaste i trudniejsze do przebicia.

uzupełnianie żywopłotu z ligustru

Patologia 5: przekonanie, że sobie poradzi

Ligustry chorują. Często zapadają na choroby grzybowe (charakterystyczne plamki na liściach). W minionym sezonie powszechne w całej mojej okolicy były też mszyce i roztocza które powodowały zniekształcanie liści w ligustrowych żywopłotach. Ligustrom bardzo przeszkadza także zachwaszczenie (łysieją u podstawy, nie rosną równomiernie). Zdecydowanie nie jest to więc roślina bezobsługowa. Dodatkowo jeśli regularnie formujesz swój ligustrowy żywopłot, musisz go nawozić. Inaczej z każdym cięciem będziesz osłabiać roślinę.

Taka grzybowa choroba jest bardzo częsta. Ligustry chorują, wbrew temu co wmawiają nam niektórzy. Zdjęcie via zielony ogródek.

Taka grzybowa choroba jest bardzo częsta.  Zdjęcie via zielony ogródek.

Patologia nr 6: prowadzenie zbyt wysokich żywopłotów

Nie widziałam w swoim życiu ani jednego żywopłotu z ligustru, który był by wysoki ponad 1,5 m i jednocześnie gęsty u podstawy. Takie rzeczy istnieją chyba tylko w ogrodniczych pismach, i podejrzewam że majstrowano przy nich photoshopem! Owszem, pielęgnując ligustr go można doprowadzić do stanu bliskiego ideałowi, a jednak dół rośliny zawsze będzie “łysiał”. Ligustr po prostu lubi słońce (im wyższy tym więcej sam na siebie rzuca cienia), ponadto z wiekiem coraz gorzej odrasta u podstawy. Kształt trapezu który ma przeciwdziałać zacienianiu to moim zdaniem mit – działa wyłącznie przy niskich żywopłotach, i tam gdzie ligustru nic nie zacienia u dołu.

ligustry

CZY LIGUSTR ZAWSZE WYGLĄDA ŹLE?

Nie. Może wyglądać OK. Powiem, że mam u siebie niewielki żywopłocik, który może nie grzeszy urodą, ale brzydki też nie jest. Po co go zasadziłam? Chciałam szybko odgrodzić tę część ogrodu od reszty (dalej jest niezbyt piękna drewutnia mojego męża). Czemu wybrałam ligustr? Nie miałam kasy na coś bardziej spektakularnego, a była promocja w szkółce. Uznałam, że jeśli nie uda mi się regularnie dbać o ligustry i żywopłot „nie wypali”, to nie będzie mi szkoda zainwestowanych pieniędzy (w końcu to jest działka na której bywam od czasu do czasu w weekendy). Czy żałuję? Tak, mogłam przecież wybrać znacznie bardziej estetyczny i bezproblemowy grab. Człowiek uczy się całe życie…

kwitnący ligustr

Mój żywopłot z ligustru. Obcinam mu kwiaty. Nie chcę by zawiązywał owoce, ze względu na dzieci (niebezpieczeństwo zatrucia). Zdjęcie zrobione zostało w jego szczytowym okresie urody, na co dzień nie prezentuje się tak ładnie.

ligustr owoce

Ligustr często wybierany jest ze względu na owoce. Ja tam uważam, że nie powalają urodą. No chyba że mówimy o odmianie o żółtych owocach, którą ostatnio wypatrzyłam w szkółce. Po lewej owoce „normalnego” ligustru, po prawej odmiana ‚Xanthocarpum’ z ciekawymi żółtymi owocami.

OK, JUŻ WIESZ ŻE LIGUSTR NIE JEST DLA CIEBIE. CO POSADZIĆ W ZAMIAN?

(scrolluj na dół by zobaczyć tabelkę)

  • Grab. W czym jest lepszy od ligustru? Świetnie znosi zacienienie. Odporny, niechorujący. Nie traci liści na zimę (usychają, ale pozostają przytwierdzone do gałęzi – bardzo przyjemny efekt wizualny). Tani. Całkiem szybko rośnie. Dobrze radzi sobie w miastach (sprawdziłam, a dodatkowo potwierdziłam to w rozmowie z kierownikiem Zarządu Oczyszczania Miasta – stołecznej jednostki która zajmuje się w Warszawie zielenią publiczną). Wady? Grab lubi wilgoć. Na bardzo suchych glebach będzie mu ciężko.

  • Ognik. Nie traci liści (jest pół zimozielony). Ma bardzo dekoracyjne owoce. Ma ciernie – trudno się przez niego przebić. Dobrze reaguje na cięcie (chociaż intensywnie cięty nie zakwita w danym sezonie). Nie łysieje u podstawy. Odporny, u mnie nigdy nie chorował, a egzemplarze które widuję w parkach tylko to potwierdzają.

  • Buk. Podobnie ja grab, lubi wilgotną glebę. Występuje w odmianach kolorystycznych. Wady to że jest nieco droższy i już nie tak super odporny (na dobrze dobranym stanowisku z odpowiednio wilgotną glebą nie będzie chorował). Za to jest dużo, dużo ładniejszy.

  • Bukszpan. To nie jest roślina, którą można zastąpić ligustr zawsze i wszędzie. Ale niekiedy można spróbować. Na pewno warto w ogródkach, które są osłonięte, z dala od jezdni. Czyli na rabatach, żywopłotach przy domu lub ogrodzeniu. Konieczne jest by sadzić odporne, silne odmiany. Osobiście jestem zadowolona z Buxus “Angustifolia”, mniej z tych karłowatych. Do zalet bukszpanu koniecznie trzeba dodać, że jest piękny i stylowy (pamiętacie? “It’s not about season. It’s about style!”). Dobrze reaguje na cięcie, tzn nie robi się łysy. Regeneruje się doskonale. Już nie raz odrodził mi się krzaczek który z różnych przyczyn był niekształtny, łysawy itp. Nie zrzuca liści na zimę, więc pod tym względem ligustr zostaje całkowicie w tyle. Wady? Drogawy. Najtańsze sadzoneczki z nagim korzeniem dostaniecie za 2 – 2,5 zł. Dość wrażliwa roślina wymagająca doglądania, przycinania co najmniej 2 x w roku (i tak mniej niż ligustr). Zmorą moich bukszpanów są grzybice. Radzę sobie z nimi ekologicznie – ucinając zainfekowane gałązki, grabiąc opadłe zarażone liście, pryskając miedzianem, i (w ostateczności!) podlewając fungicydem (zdarzyło mi się dosłownie 2 razy przez 10 lat). Mimo wszystko uważam że warto. Co z tego że wymagające, skoro tak pięknie dekoruje?

  • Cis. Zawsze i wszędzie doskonały. Najbardziej odporna roślina z iglaków do miast. Najlepszy krzew żywopłotowy jaki można sobie wymarzyć. Na formowane, albo na naturalistyczne zielone ściany. Długowieczny. Piękny. Wiecznie zielony. Odrasta ze starego. Ma wiele wartościowych odmian. Prawie nie choruje. Jedyna wada, że dość powoli rośnie, i że jest trujący. No ale ligustr też jest 🙂 Warto mieć cisy w ogrodzie.

  • Berberys. Jest tak popularny, że nie sposób o nim nie wspomnieć w zestawieniu. W zaletach wymieniłabym niezniszczalność, odporność na suszę, ładne owoce, ciernie, piękne wybarwienie jesienne. Wady? Bardzo słabo rośnie na glinie (czyli u mnie w ogrodzie). Źle przycinany ogałaca się u podstawy. Słabo toleruje zasolenie (nie sadzić przy jezdni). Najgorszą wadą jest zaś jego wygląd – moim zdaniem to roślina z gatunku „parkingowo – macdonaldowych”, pełno tego w miastach na publicznych klombach. Ma wiele odmian, więc zapewne każdy może wyszukać coś dla siebie. Mimo wszystko dla mnie zawsze to będzie roślina do zieleni miejskiej.

Podsumowanie gatunków na żywopłoty formowane (moje top 6):

TABELKA

 

Zobacz również

16 komentarzy do “Wszystkie patologie żywopłotów z ligustru

  1. Tak sie składa, ze ja tez w tym roku posadziłem ligustr, aby troche przesłonił szopke. Jest to półzimozielona odmiana Vicary. Takiej zimy jak dwie ostatnie, to pewnie bedzie evergreen. Wiesz, trudno znalezc cos lisciastego zimozielonego na mało urodzajną glebe. Moim zdaniem nie ma takiej na strefe obejmującą srodkek Kraju. Co pare lat zdarza sie zima z okresem mroznych wiatrow. Posadzenie iglaka odpada, bo po pierwsze nie pasuje wsrod lisciastych, a po drugie urosnie kiedys za duzy.
    Na zywoplot sezonowy, sredniej wielkosci (bez cięcia) dobre sa tez fajne odmiany dzikiej róży, karagany (pygmaea i jubata). Jesli chodzi o slabsze stanowiska.

    • Kluczowe jest Pana stwierdzenie, że iglaki nie pasują do liściastych – nie zgadzam się z tym. Cis pasuje chyba do wszystkiego. Ligustr nie jest bezużyteczny (sama w końcu go uprawiam), po prostu dla mnie to przereklamowany krzew. IMHO ogromna większość formowanych żywopłotów z tej rośliny jest brzydka. Co ogrodnik to opinia, ja gdybym miała słabą glebę spróbowałabym grab lub ognik. Obserwuję jak rośnie w Warszawie w parkach i ogrodach, i widzę że na warszawskich piaskach mimo smogu i solanki rośliny te wyglądają o niebo lepiej niż ligustr.

    • Ps. A róże jak najbardziej, są super ale chyba formować tak geometrycznie ciężko… ponadto jak ostatnio zachwalałam tu Rosa rugosa (np. grotendoorst jest ekstra) to ktoś mi wytknął, że popieram inwazyjne zagrażające polskiej florze gatunki 😉

  2. Ciekawe, bo u mnie na wsi ligustr to obok bukszpanu najpopularniejsza roślina żywopłotowa i zazwyczaj wygląda ładnie albo bardzo ładnie gdy tymczasem np. tuje na tej samej działce rude… Natomiast w mieście u mnie taka sama masakra. Ze zdjęć które pokazujesz widzę jeszcze jedną patologię: ligustr w jednym rzędzie? To impreza na góra 10 lat. Ten gatunek sadzi się w trzech, pięciu a nawet dziewięciu rzędach, a nie w jednym…
    Mam takiego pana na wsi który chyba za punkt honoru postawił sobie utrzymanie żywopłotu pod linijeczkę na dobrych 150-ciu metrach z jednej strony. Z ligustru właśnie. Jak kiedyś tam podjadę do niego to cyknę zdjęcie specjalnie dla ciebie- to jest bajka Pola, baj-ka 🙂

    • Wiem, że bywają perfekcyjne żywopłoty ligustrowe, np. w programie „Maja w Ogrodzie” pokazywali ligustrowego fanatyka. Opowiadał przez 20 minut ile czasu pieniędzy i pracy wymaga pielęgnacja tego „cacka” (miał dmuchawę i dwa rodzaje nożyc elektrycznych oraz podkaszarkę). Jak to na blogu – piszę z własnej perspektywy, to jasne że ktoś może mieć inną. Całej Polski nie zjeździłam, ale nie widziałam dotąd wsi gdzie jest więcej żywopłotów z bukszpanu i ligustra (ładnych) niż tujek. Jeśli masz takich sąsiadów, to pozazdrościć 🙂

      • Pamiętam ten odcinek 🙂
        Ostatnio drażliwa bardzo jesteś zauważyłam. A może to tylko kwestia słowa pisanego… Nikt nie mówi że całą Polskę powinnaś zjeździć. Napisałaś coś i inni chętnie dzielą się swoimi spostrzeżeniami, obserwacjami… To chyba dobrze?
        Mmm… Myślę sobie że przesadziłam, zapomniałam o tujkach. No nie, tujek jest u mnie więcej 🙂

  3. ten odcinek Mai to chyba o Gajowym ogrodzie, poznałam M… jest prawdziwym fanatykiem narządów tnących 😀
    Wyczerpujący, fajny tekst. Dodałabym jeszcze, że u nas (Dolny Śląsk) ligustr, zwłaszcza Vicaryi, ma zwyczaj wymarzać- na szczęście pięknie odbija z korzenia i cudownie go to odmładza. Dotyczy to ligustru w dobrych warunkach.
    Ze szkodników paskudzą go jeszcze opuchlaki i zwijacze.
    Tak jak napisałaś- to zły żywopłot jest, ale praktycznie nie ma równie taniej i szybkorosnącej (co w przypadku żywopłotu nie jest zaletą) alternatywy z wyjątkiem, uwaga, porzeczki alpejskiej. Cała Skandynawia nią stoi, jest równie skuteczna jak ligustr (u nas synonim żywopłotu ;-)), znosi cień i suszę, ma drobne listki stanowiące nieinwazyjne tło, pięknie zagęszcza się i odnawia cięciem. Stosuję namiętnie.
    Jeżeli chodzi o ognik, to ma wg mnie mało zalet. Kłujący, twarde drewno (trudny do cięcia), duże przyrosty. Zimozielony formowany żywopłot dobry jest np. z choiny, jałowca ‚Obelisk’, świerka (kocham). Niezimozielony- zaskakująco dobrze sprawdza się np. pęcherznica kalinolistna. Grab, cis i buk bez konkurencji, ale trudniejsze.

  4. Przycinanie tylko „czuprynki” to pierwszy z grzeszków w przycinaniu ligustrowych żywopłotów. Drugi to taki, że w 99% tnie się je na kształt prostopadłościanów, gdy tymczasem żywopłot w przekroju powinien być trapezem, czyli wąsko u góry, szerzej na dole. Wtedy więcej światła dociera do dolnych gałązek.
    Jako zamiennik polecam jeszcze fajny zimozielony ligustr jajolistny, który nie zrzuca liści na zimę (no, częściowo coś tam zrzuca) i ma pstrokate ozdobne wzory na liściach.
    PS. Kiedy wybierzemy się na wspólny wiosenny spacer? 🙂

    • Jej masz ligustr jajolistny u siebie? Ja jakoś nie mam szczęścia, nigdy nie widziałam w sprzedaży tych sadzonek… Co do spaceru to ja zawsze chętnie, wiadomo 🙂

      • Mam, trzy sztuki 🙂 Kupiłem je żeby karmić nimi patyczaki zimą (niektóre patyczaki jedzą tylko ligustr i zimą jest problem z karmieniem). Patyczaków już nie mam, a ligustry zostały 🙂

  5. Polecam irgę błyszczącą Cotoneaster lucida, również w nasadzeniach miejskich. O tej porze roku jest już wyraźnie zazieleniona na całej długości pędów. Oczywiście w przypadku chlapana zasolonym błotem czy braku prawidłowej pielęgnacji też będzie wyglądać źle.
    Ognik niestety potrafi mieć paskudne uszkodzenia mrozowe po zimie.

    • Tak tak, irga błyszcząca jest super 🙂 a z ognikiem mam pozytywne doświadczenia, mimo że ogródkuję w jednej zimniejszych części Polski. Chyba sporo zależy od samego stanowiska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *