D.I.Y / Drzewa / Kuchnia ogrodnika

Zimowy syrop klonowy z własnej działki. Czy to w ogóle możliwe?

[po instrukcję wykonania własnego syropu klonowego scrolluj na dół strony, nie obrażę się ;)]

Wydawałoby się, że o tej porze roku nie ma nic interesującego dla ogrodnika-przetwórcy. A jednak, koniec zimy to dobry czas na zbieranie soków z drzew. Jednym z moich ulubionych produktów pozyskiwanych w ten sposób jest syrop klonowy. Znacie?

Syrop_klonowy250

Historia syropu klonowego

Syrop klonowy to zdrowa alternatywa dla normalnego cukru. Zawiera m.in. sole mineralne – jest źródłem wapnia, magnezu, potasu, fosforu i manganu. Jest też bogaty w witaminy z grupy B, oraz kwas foliowy. Może mieć nawet właściwości odchudzające – jest dużo mniej kaloryczny niż zwykły cukier lub miód. A przy tym smakuje… bosko. Metodę wytwarzania syropu wymyślili północnoamerykańscy Indianie (nacinali korę drzewa i zbierali sok do wiader, następnie gotowali w celu zagęszczenia). Od nich umiejętność przejęli osadnicy z Europy. Dziś syrop klonowy produkuje się na skalę przemysłową, głównie w Kanadzie i USA.

tradycyjne wytwarzanie syropu klonowego w indiańskiej wiosce

Wytwarzanie syropu klonowego to tradycja Indian z terenów północno – wschodniej Kanady.

Gotowanie syropu klonowego przez Pn. Amerykańskich indian

Gotowanie soku klonowego w indiańskiej kulturze wiązało się z obchodami święta pierwszej wiosennej pełni księżyca, kiedy to wykonywano Taniec Klonu.

Indianka zbierająca sok klonowy

Do zbierania soku z drzew Indianie wykorzystali nacinanie ostrymi narzędziami oraz sączki z kory. Dziś używa się metalowych narzędzi i wiader.

Domowy syrop klonowy?

W ostatnich latach w USA coraz więcej osób interesuje się robieniem własnego syropu klonowego. By było to możliwe potrzeba oczywiście odpowiednich drzew, nieco sprzętu i kilku podstawowych umiejętności. Czy wszystkie klony nadają się na syrop? Na skalę przemysłową wytwarza się go z trzech gatunków klonu: klonu czarnego Acer nigrum, klonu cukrowego Acer saccharum oraz klonu czerwonego Acer rubrum. Zdarza się jednak, że sok klonowy potrzebny do wytworzenia syropu zbiera się też z klonu srebrzystego Acer saccharinum. Gatunki te pochodzą z Ameryki Północnej i są rzadko sadzone w Polsce. Okazuje się że sadzonki tych drzew są u nas dostępne i można bez problemu kupić je za około 20 zł np. na allegro, albo w szkółkach. Są to gatunki całkowicie mrozoodporne w naszej strefie klimatycznej, choć co prawda nie służy im polskie upalne lato.

Acer saccharum

Klon czerwony, drzewo występujące dziko na północnym wschodzie Kanady (gdzie jego liść jest symbolem kraju obecnym na fladze) i w USA. Kora drzewa jest źródłem soku klonowego potrzebnego do wytwarzania syropu.

klon liście

Klony jak powszechnie wiadomo rosną bardzo szybko. Nie ma zatem co zwlekać, i czas zasadzić na działce klon cukrowy. Co jednak zrobić by uniknąć czekania na własny syrop klonowy latami (najlepszy zbiór jest z około 20-letnich drzew)? Postanowiłam się dowiedzieć i sprawdzić, czy jest szansa na wytworzenie syropu klonowego z polskich klonów, np. z klonu polnego którego na mojej działce pod dostatkiem. Z pomocą przyszedł artykuł na blogu Łukasza Łuczaja, wielokrotnie wspominanego przeze mnie i cytowanego guru roślin jadalnych i niekwestionowanego autorytetu w dziedzinie dzikiej diety. Według niego, sok klonowy można pozyskiwać także z pospolitych gatunków klonu spotykanych w Polsce. Z soku zaś uzyskuje się syrop, czyli… Okazało się jest nadzieja na własny syrop klonowy. Zawartość cukru w tak powstałym syropie będzie niższa niż w syropie  soku z klonu cukrowego, co nastręcza pewne trudności, ale o tym za chwilę. Spróbowałam i się udało. Z polskich klonów syrop wychodzi nieco inny, mniej słodki i inaczej pachnący, ale równie pyszny.

flag-of-canada-maple-leaves

Syrop krok po kroku

Właśnie teraz na przedwiośniu jest idealny moment na spuszczanie soków z drzew. Trzeba precyzyjnie wyczuć moment – nie za wcześnie, bo soki wciąż będą tkwiły „w uśpieniu”, i nie za późno, bo gdy klon wypuści pączki to znaczy, że proces syntezy cukrów już się zakończył. Wystarczy wiertarka bezprzewodowa, sączek, wężyk/rurka  i kanister lub butelka plastikowa. Możecie też używać wiaderka, tak jak ja początkowo, ale jest wówczas większe ryzyko ze sok klonowy się zanieczyści.

Potrzebny sprzęt do spuszczania soku

Wybieramy drzewa z których zamierzamy zebrać sok klonowy, następnie czekamy na odpowiednią temperaturę. Gdy uznamy, że nastąpił właściwy moment do zbierania soku (ok. 10 stopni na plusie w dzień, wciąż lekki przymrozek w nocy), wiercimy w drzewie dziurę (głębokość 2-5 cm) pod lekkim kątem (tak by sok łatwiej wylatywał) i zakładamy sączek. Może to być np. metalowa oprawka węża (jeśli używacie ogrodowego), albo dostępny w wielu sklepach korek z „dziubkiem” do nalewania oliwy. Sok zbieramy aż uzyskamy kilka – kilkanaście litrów cieczy. O czym warto wiedzieć? Zawsze wierćcie po południowej (nagrzanej) stronie drzewa. Wybierajcie miejsce, gdzie kora jest młoda i  nie obsypuje się (nawet niewielkie drobinki zanieczyszczą syrop i sprawią, że będzie bardzo ciemny i gorzkawy). Skąd będzie wiadomo, że moment na spuszczanie soku jest właściwy? Każdy zadaje sobie to pytanie… najlepiej jest bacznie obserwować przyrodę. U mnie na Lubelszczyźnie moment „puszczenia” soków w klonach zbiega się z momentem kwitnienia przebiśniegów. Po wywierceniu dziury sok powinien samoczynnie kapać. Jeśli tak jest, to znaczy że moment na zbieranie soku jest idealny.

IMG_7032

Po lewej – użyłam węża ogrodowego i butelki 1,5 l którą co kilka godzin zmieniałam. By do środka nie wpadły brudy użyłam membrany z grubej folii naciągniętej za pomocą gumki. Po prawej – zebrany sok z klonu.

Ciecz klonową trzeba niezwłocznie zagotować lub trzymać w lodówce, by nie uległa zepsuciu. Jeśli sok smakuje gorzkawo, lub jeśli długo stał zanieczyszczony, to znaczy że się nie nadaje. By nie dopuścić do zanieczyszczenia cieczy w trakcie zbierania (wiosenne robaczki bardzo lubią sobie „wchodzić” do kanistra/butelki), koniecznie zabezpieczcie ujście wężyka membraną ze zwykłej folii. Zebrany sok gotujemy na wolnym ogniu, stale go doglądając. Pod koniec trzeba dosłownie „stać nad garem” i pilnować – substancja zawiera naturalny cukier, dlatego łatwo przegapić moment w którym  zacznie się palić. Jeden ze sposobów na uniknięcie spalenia syropu to dodanie do soku kilku (dosłownie) kropelek mleka. Gotowy syrop klonowy jest bursztynowy, rzadszy od płynnego miodu i tylko lekko „ciągnie się” z podniesionej nad garnkiem łyżki. Z klonu polnego wychodzi dość jasny, można go więc „pofarbować” łyżką karmelu, ewentualnie dodać łyżeczkę ekstraktu z wanilii. Na koniec należy syrop przefiltrować i wlać do butelek lub słoików.

Oto jak wykorzystuję syrop klonowy w kuchni:

  • do polewania deserów np. lodów
  • do naleśników i placków
  • zamiast cukru do ciast
  • do herbaty (chociaż szkoda, bo taki pyszny)
  • do owsianki lub kaszki dla dzieci
  • do glazurowania marchwi, słodkich ziemniaków
  • do marynowania mięs, kandyzowania wędzonego bekonu
  • jako zamiennik miodu
syrop klonowy naleśniki

Placki z syropem klonowym to klasyczna amerykańska przekąska. W mojej wersji są to placki z jabłkami, placki jaglane, placki drożdżowe, racuchy… fot. lifeasastrawberry.com

Przyjęło się, że na litr syropu klonowego z klonu polnego potrzeba aż 40 litrów soku z drzewa. To nie do końca prawda. Wszystko zależy od tego jak słodki będzie sok. U mnie wychodziło z 6l baniaka ok 100 ml syropu. Nadal opłaca się wykonywać syrop klonowy samemu, bo w sklepie butelka 250 ml (np. Rossmanie) kosztuje powyżej 20 zł. Warto spróbować, nie tylko z oszczędności, ale też dla zdrowia i satysfakcji.

Powodzenia 🙂

INFORMACJA O AKTUALIZACJI:

Pierwsza wersja tego wpisu powstała w 2014 roku. Od tamtej pory udało mi się metodą prób i błędów zrobić kilka razy swój własny syrop klonowy, oraz zweryfikować metody pozyskiwania soku. Aktualizując informacje wykorzystałam również uwagi zamieszczone w komentarzach, za które bardzo dziękuję. O tym jak wykonaliśmy syrop pierwszy raz możecie też przeczytać tutaj.

domowy syrop klonowy

Źródła zdjęć w kolejności: (jeśli nie  podpisano inaczej: www.ruralintelligence.com, www.plantplaces.com, wikipedia, sciencebuzz, flickr) .

Zobacz również

22 komentarzy do “Zimowy syrop klonowy z własnej działki. Czy to w ogóle możliwe?

  1. Dopiero co wyczytałam u Łukasza, że ze wszystkich drzew można spuszczać soki a tu widzę że i ty wiertarkę szykujesz 🙂
    Ja tradycyjnie na brzozę czekam, bo klonów u mnie mało.
    Smacznego 🙂

  2. Jeszcze tylko trzeba przetrwać jesień i zimę i można będzie zabierać się do pracy! 😀 Pocieszam się tym, że nie jest lato albo środek wiosny :p

  3. W tym roku też postanawiam spróbować.Jednak mam pytanko – na jaką głębokość trzeba trzeba zrobić dziurkę w drzewie żeby soki leciały, a żeby nie uszkodzić drzewa?

  4. Z tego co wyczytalem dziure trzeba wiercic pod kątem(na Pani zdjeciach jest rownolegle do ziemi)(bedzie lepiej lecialo), i ludzie uzywaja malych plastikowych kranikow+ wezyki(mozna pewnie kupic na alegro) . Dziure najlepier wiercic na poludniowej stronie (tam najmocniej plynie sok) na youtubie jest kilkia filmikow gdzie mozna podejrzec (nie trzeba znac angielskiego wszystko widac ) https://www.youtube.com/watch?v=d74a6uKAz2o tu jest przyklad. A i co do gotowania z tego filmiku wynika ze syrop jest gotowy gdy temperatura wrzenia cieczy/syropu jest punkt wrzenia wody(zalezy od wysokosci)+7 stopni.(Tyle w teori)

    • Nie pamiętam pod jakim kątem mąż wiercił, ale oczywiście pod lekkim kątem ma większy sens. Kranik wzięłam taki do butelek z oliwą bo ma gumowy brzeg który dopasowuje się do wielkości otworu. Rurka + butelka wydają się znacznie lepsze niż wiadro, słuszna uwaga 🙂 pozdrawiam.

  5. Polu, wybacz bo z lenistwa i późnej pory nie chcę przeglądać bloga w poszukiwaniu informacji, w którym rejonie Polski mieszkasz. Ja jestem ze wschodniego krańca. Czy mieszkasz może w cieplejszym rejonie? Czy rozpoczęłaś już „pobór” soku? 🙂

    Pozdrowienia

    • Mieszkam w Warszawie, ale ogród to powiat Puławski – czyli wschód. W ostatni weekend zebrałam sok, zdjęcie jest na Instagramie, i dorzuciłam je do posta wyżej (aktualizacja). Leciało jak z cebra. Wydaje mi się, że jest więc moment idealny na przystąpienie do działania!

  6. To wyciekanie soku to tzw. ‚płacz roślin’ możliwy właśnie wczesną wiosną, kiedy drzewa budzą się po zimie i transportują substancje odżywcze do rozwijających się liści. Teraz jest właśnie doskonały moment na podkradanie drzewom soku.

  7. Mam pytanie. Według praw biologii jeśli w skórze człowieka powstanie rana np. w skutek przecięcia ostrym narzędziem trzeba tą ranę zdezynfekować i obandażować by żadne zarazki przez tą ranę do ustroju człowieka nie dostały się. Co zrobić z tą DZIURĄ w dolnej części drzewa klonu, nie chcę niszczyć przyrody.

    • Dzień dobry. Rozumiem Pana dylemat i obawiam się, że nie ma możliwości zbierania soku bez szkody dla drzewa. Dziurka to zawsze rana przez którą mogą wniknąć patogeny. Osobiście uważam jednak, że nie ma co przesadzać – ryzyko choroby czy obumarcia klonu od takiej 5cm rany jest znikome. Gdyby tak nie było, i gdyby było to poważne zagtożenie, metody zbierania soku nie praktykowaliby przez stulecia Indianie, i nie promowałby jej znany etnobotanik, biolog i miłośnik dzikiej przyrody Łukasz Łuczaj. Pan Łuczaj zbiera sok także nacinając siekierką – moim zdaniem taka rana jest gorsza do zagojenia i bardziej niebezpieczna. Sok zbieram z klonów w swoim prywatnym lesie, nijak im to dotąd nie zaszkodziło. Traktuję to jak zbieranie grzybów czy jagód w lesie – minimalna szkoda dla przyrody jest, dlatego trzeba wszystko robić z umiarem. Klony to pospolite gatunki, wyginięcie im nie grozi 😉 pozdrawiam serdecznie.

  8. Witam,
    Zastanawia mnie czy produkcja własna soku jest rzeczywiście bardziej opłacalna. Przecież spalanie gazu na kuchence też się wlicza w koszty…Jak długo zajęło Pani odparowywanie 6 litrów soku?

    • Przyznam, że od tej strony się nie zastanawiałam… Zbieram sok dla satysfakcji przede wszystkim. Gotowanie trwało ok 1,5 -2h w dużym płaskim garnku.

      • Ja spuściłam sok klonowy w tym roku po raz pierwszy i właśnie ze względu poboru energii, zupełnie mi się nie opłaca cenowo. Gotowałam przez chyba ponad 2 godziny i uzyskałam dosłownie 1/3 małego słoiczka po koncentracie (tak, naprawdę tylko tyle). Chociaż rodzice stwierdzili, że za mocno wygotowłam, gdyż sok był bardzo gęsty i równie słodki, smakowity 🙂
        Ale w głowie już stworzyłam misterny plan gotowania syropu w przyszłym roku. Będę to robić w taki sposób jak Indianie, czyli w żeliwnym kotle zawieszonym nad ogniskiem (tak jak to przedstawiają powyższe zdjęcia). Mam grilla podobnego do przedstawionego na ostatnim zdjęciu w tym artykule: http://www.zielonyogrodek.pl/altana-pawilon-grill Czuję, że może mi się powieść! Tylko jeszcze muszę się zastanowić, gdzie mogę zdobyć porządny kocioł… 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *